Tragedia - tak jednym słowem można podsumować to, co dzieje się na jeziorze Dzierżno Duże. W zbiorniku, który przez Kanał Gliwicki łączy się z Odrą, od dwóch tygodni trwa katastrofa ekologiczna. A z dnia na dzień sytuacja wygląda coraz gorzej. Tylko 15 sierpnia wydobyto z wody 16 ton martwych ryb.
Martwe ryby zaczęły pojawiać się w jeziorze w pierwszych dniach sierpnia. Wykryto też bardzo dużą ilość złotej algi - to glon, który uwalnia toksyczną dla ryb i skorupiaków substancję. Zakwit algi w zbiornikach połączonych z Odrą był przyczyną wielkiej katastrofy ekologicznej na rzece latem 2022 roku. Od tego momentu eksperci ostrzegali, że bez walki z przyczynami problemu (zanieczyszczenie, zasolone wody z kopalń, które pozwalają aldze się rozwijać) katastrofa się powtórzy. Ten czarny scenariusz realizuje się teraz nie na samej rzece, ale na Dzierżnie Dużym.
Gdy w piątek rano próbowaliśmy skontaktować się z tamtejszym kołem wędkarskim, nikt nie miał czasu na rozmowę - wszyscy, którzy mogli się pojawić, byli na wodzie i zaangażowali się w usuwanie martwych ryb. Zadanie jest gigantyczne, bo zwierząt przybywa. 13 sierpnia wydobyto ich 2,5 tony, dzień później 4,5 tony, a w czwartek - aż 16 ton. W sumie od 3 sierpnia do czwartku (do połowy dnia) z jeziora zabrano 55 ton martwych ryb, a kolejne tysiące kilogramów usunięto z fragmentów Kanału Gliwickiego.
W akcji biorą udział wędkarze, pracownicy Wód Polskich, strażacy oraz żołnierze WOT. Największa liczba martwych zwierząt jest wydobywana przy plaży od strony miejscowości Rzeczyce oraz w tzw. stawikach.
W relacjach lokalnego koła Polskiego Związku Wędkarskiego czytamy niezwykle ciężkiej pracy przy usuwaniu martwych ryb - a także o tym, że przez dwa lata od katastrofy na Odrze nie udało się zrobić czegoś, co zapobiegłoby powtórce, tym razem na jeziorze.
Tak sytuację opisuje lokalny portal "Dzisiaj w Gliwicach":
Niewyobrażalny smród, dziesiątki krzątających się ludzi, wycie agregatów, żołnierze, strażacy, worki ułożone przy linii brzegowej jak wał przeciwpowodziowy... Nie są wypełnione piaskiem. Zawierają DZIESIĄTKI TYSIĘCY KILOGRAMÓW martwych ryb. Nie żyją, bo, jak mówią wędkarze, przez dwa lata nie zrobiono nic. – Jezioro jest praktycznie martwe – dodają.
Koło wędkarskie stara się też znaleźć azyl dla ryb, które jeszcze żyją. To walka z czasem, bo martwych jest coraz więcej. Nie wiadomo też, ile nieżywych ryb zalega na dnie - wydobywane są tylko te na powierzchni.
W tej chwili jedyną dobrą informacją jest to, że martwych ryb nie ma na pozostałych sekcjach Kanału Gliwickiego, na Kanale Kędzierzyńskim ani na innych zbiornikach w regionie. Dlatego, poza usuwaniem ryb przez służby, działania władz skupiają się na ograniczeniu zasięgu katastrofy.
Woda z jeziora, a wraz z nią przyczyna śmierci ryb, mogłaby przedostać się przez Kanał Gliwicki do Odry. Wtedy zagrożonych byłoby jeszcze więcej zwierząt. Już wcześniej by temu zapobiec, ustawiono specjalne bariery z worków wypełnionych słomą. Tak zwane "biostabilizatory" mają zapobiegać rozwojowi i rozprzestrzenianiu złotej algi.
W środę rozpoczęto zaś eksperymentalne dozowanie nadtlenku wodoru (H2O2) do wód rzeki Kłodnica, która łączy się z Kanałem Gliwickim powyżej jeziora. Celem jest sprawdzenie, czy substancja jest skuteczna w ograniczeniu liczebności złotej algi. Nadtlenku wodoru jest wykorzystywany do zwalczania sinic. Jak informuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska, "rozkłada się on w wodzie na tlen i wodę, nie pozostawiając żadnych produktów ubocznych". Nad eksperymentem czuwają m.in. eksperci Instytutu Ochrony Środowiska - Państwowego Instytutu Badawczego, a w wykonaniu pomagają żołnierze 5 Pułku Chemicznego w Tarnowskich Górach. W posiedzeniach sztabu kryzysowego brała udział wiceministerka klimatu Urszula Zielińska.
Jeśli eksperyment się powiedzie, możliwe będzie stosowanie nadtlenku wodoru, by zatrzymywać zakwity złotej algi w przyszłości. Jednak sam resort zwraca uwagę, że "nie jest to rozwiązanie systemowe", a Międzyresortowy Zespół ds. Odry pracuje nad zapewnieniem "bezpieczeństwa ekosystemu Odry".
Długofalowe działania mają polegać na ograniczeniu zasolenia wody w Odrze i jej dorzeczu. Wysoki poziom zasolenia - który jest związany przede wszystkim ze zrzutem zasolonych wód z kopalń - to jedna z głównych przyczyn problemu, bo złota alga rozwija się właśnie w zasolonej wodzie. Rząd chce też wprowadzić zmiany w specustawie dot. Odry, którą w reakcji na katastrofę przygotował jeszcze poprzedni rząd. Głównym kierunkiem ma być renaturyzacja rzeki.