Setki tysięcy martwych ryb w porcie. Ciągną się kilometrami. "To dla nas wyrok śmierci"

W greckim mieście Wolos, w turystycznym porcie, pojawiły się setki tysięcy martwych ryb. To efekt przemieszczenia się ich z naturalnego słodkowodnego zbiornika w czasie ubiegłorocznej powodzi. Unoszące się na wodzie ciała zwierząt stworzyły w całym mieście srebrzystą powłokę.
Setki tysięcy martwych ryb w Wolos w Grecji
Fot. REUTERS/Alexandros Avramidis

"Ciągną się kilometrami. Nie tylko wzdłuż wybrzeża, znalazły się też w środku Zatoki Pagasyjskiej" - powiedział Reutersowi członek rady miasta Stelios Limnios, wskazując na turystyczne miejsce, w którym roi się od wakacyjnych domków.

Zobacz wideo Specustawa nie rozwiązuje żadnych problemów Odry

Setki tysięcy martwych ryb w greckim porcie Wolos. Druga katastrofa w ciągu roku zabija turystykę w mieście

Statki rybackie w środę zgarnęły ryby za pomocą sieci, co pozwoliło przerzucić je do ciężarówek. Jak wylicza Reuters, w ciągu doby zebrano ponad 40 ton ryb, "Neos Kosmos" podaje jednak za AFP, że mowa nawet o 57 tonach. Burmistrz Walos, Achilleas Beos powiedział, że ich obrzydliwy smród był nie do zniesienia. Dodał, że gnijące ryby stanowią zagrożenie dla innych gatunków z regionu, co może doprowadzić do katastrofy ekologicznej. 

Burmistrz na konferencji prasowej obwinił rząd za to, że nie zajął się problemem przed tym, jak ten dotarł do miasta. "Nie zrobili tak oczywistej rzeczy, jak założenie siatki ochronnej" - powiedział Beos. Podczas ubiegłorocznych historycznych powodzi w Tesali u ujścia rzeki wiodącej do Wolos nie umieszczono bariery, która mogłaby zatrzymać ryby. Gdy słodkowodne zwierzęta zniosło do morza, słona woda najpewniej je zabiła. Greckie ministerstwo środowiska nie odpowiedziało na prośbę o komentarz. Lokalni prokuratorzy wszczęli dochodzenie w sprawie.

Powódź z ubiegłego roku sama w sobie była tragedią dla przemysłu turystycznego w Wolos. Właściciel okolicznej restauracji, Dimosthenis Bakoyiannis, powiedział, że z tego powodu przybyło mniej turystów, a w efekcie jego obroty spadły w tym roku aż o 80 proc. "Teraz utworzenie bariery w niczym nie pomoże. Jest za późno, sezon turystyczny się skończył" - powiedział Bakoyiannis.

Sytuacja z martwymi rybami to dla nas wyrok śmierci. Jaki turysta przyjedzie po tym do naszego miasta?

- mówi z kolei Stefanos Stefanou, przewodniczący lokalnego stowarzyszenia skupiającego właścicielibarów i restauracji. 

Zmiany klimatu doprowadziły do katastrofy w Wolos. Setki tysięcy martwych ryb to efekt powodzi

Jak podaje Reuters, katastrofa w Wolos jest skutkiem ekstremalnych warunków pogodowych w Grecji, które naukowcy łączą ze zmianami klimatu, w tym wyższymi temperaturami i nieregularnymi opadami deszczu, które powodują pożary i powodzie.

Ekstrema pogodowe - z jednej strony gwałtowne ulewy, z drugiej fale upałów - są wśród przewidywanych przez naukowców skutków zmian klimatu. O ile roczna suma opadów może się nie zmieniać, to inny będzie ich rozkład: wzrasta liczba opadów krótkotrwałych, o silnym natężeniu, powodujących podtopienia, a w dłuższych odstępach między nimi możliwe są susze. Ponadto gwałtowne opady nie przeciwdziałają wysychaniu tak dobrze, bo woda szybko spływa do cieków wodnych.

W przygotowanym przez warszawski ratusz dokumencie dot. adaptacji do zmian klimatu czytamy, że w latach 1981-2013 "wzrosła liczba dni z opadem intensywnym oraz odnotowywano coraz wyższe jednostkowe wartości opadów". Przykładem była ulewa w stolicy w czerwcu 2020 roku, gdy w kilka godzin spadło tyle deszczu, ile wynosi średnia miesięczna suma opadów. Do tego brak retencji wody i miejska betonoza potęgują skutki takich ulew i przyczyniają się do zalewania ulic i budynków. Inny przykład to województwo łódzkie, które jest zagrożone silnym pustynnieniem oraz równolegle powodziami w dolinach największych rzek regionu.

Więcej o skutkach kryzysu klimatycznego i rozwiązaniach, jakie mamy w walce z nim, przeczytasz w serwisie Zielona.Gazeta.pl.

Więcej o: