Intensywne opady deszczu zaczną pojawiać się w czwartek na południowym zachodzie Polski. IMGW ostrzega, że najbliższe dni przyniosą ulewne opady deszczu, zwłaszcza w południowej Polsce. "Wystąpią powodzie i zalania. Nad Polską będzie zalegała bardzo wilgotna masa powietrza polarnego morskiego" - podaje Instytut na swojej stronie internetowej.
- Dolny Śląsk, Opolszczyzna, ale również Śląsk, Ziemia Lubuska, Wielkopolska, częściowo Ziemia Łódzka - tutaj szczególnie niebezpiecznie będzie w piątek i sobotę, ponieważ tylko w ciągu jednej doby może spaść do 60-80 litrów wody na metr kwadratowy - wskazuje Grzegorz Walijewski, rzecznik IMGW.
W sobotę opady przesuną się nad wschodnią i północną część kraju, jednak nadal mogą pojawiać się na południu i zachodzie. Synoptycy prognozują, że rzeki będą gwałtownie wzbierać. IMGW podaje, że przekroczone stany ostrzegawcze i alarmowe będą w województwach dolnośląskim, opolskim i śląskim. W tych regionach rzeki mogą wylać z koryt i może dojść do lokalnych powodzi. Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia, poinformował, że w mieście zwołano sztab kryzysowy.
IMGW podaje, że znajdziemy się pod wpływem niżu genueńskiego o nazwie Boris - w strefie pofalowanego frontu atmosferycznego. W województwach dolnośląskim, opolskim i śląskim od czwartku do niedzieli prognozowana jest suma opadów nawet do 150 l/m2. Synoptycy podkreślają, że punktowo kumulacje opadów mogą być niestety jeszcze wyższe. Lokalnie na południowym zachodzie - od czwartku do niedzieli - może spaść do 200 l/m2. "Niż genueński w nocy z piątku na sobotę (13/14.09.2024) dotrze do południowej części Polski, stopniowo się pogłębiając. Maksymalne sumy opadów wyniosą od 200 do 300 mm." - informuje IMGW w mediach społecznościowych.
Synoptyk tvnmeteo.pl Tomasz Wakszyński dodaje, że niż Boris w czwartek nabierze aktywności nad Zatoką Genueńską, w piątek przemieści się przez Nizinę Węgierską i przez Karpaty Zachodnie nasunie się nad nasz kraj, "w sobotę zyskując status pełnoprawnego cyklonu". Niż genueński to układ niskiego ciśnienia, który formuje się w rejonie Zatoki Genueńskiej. Tego typu niże niosą potem na północ kontynentu ogromne masy wilgoci. "Na ich zachodnich peryferiach rozwija się cyrkulacja napotykająca orograficzne bariery Karpat Zachodnich, Sudetów i Alp, co sprzyja powstawaniu wysokich opadów również w Polsce". - Niestety opady o genezie śródziemnomorskiej stanowią pewną osobliwość klimatu Polski, pojawiają się stosunkowo rzadko, ale znacząco wpływają na zwiększanie się bilansu wodnego - podkreśla Tomasz Wakszyński.
Niż genueński odpowiada między innymi za powódź tysiąclecia w 1997 roku we Wrocławiu. - Te niże genueńskie są bardzo niebezpieczne. W zeszłych latach powodowały powodzie - w 1997, 2010 czy 2014. Oczywiście wtedy opadów było zdecydowanie więcej, ale prognozowane 200 litrów na metr kwadratowy może spowodować wiele szkód - mówił Grzegorz Walijewski z IMGW. Przypomnijmy, że katastrofalna powódź w 1997 r. spowodowała zalanie znacznej części Wrocławia. Powódź tysiąclecia nawiedziła wtedy Europę Środkową. Na Dolnym Śląsku wylały wówczas wody Odry i jej dopływów. Jak pisał niedawno Patryk Strzałkowski na Next.gazeta.pl przy okazji powodzi w Warszawie, "globalne ocieplenie to nie tylko wyższe temperatury, ale też zmiana wzorców pogodowych". W jaki sposób prowadzi to do gwałtownych ulew? "W cieplejszym powietrzu 'mieści się' więcej wody. Więc im bardziej podgrzejemy planetę, emitując gazy ze spalania ropy, węgla i gazu, tym więcej wody będzie w powietrzu - i tym silniejsze będą deszcze, gdy ta woda spadnie" - wyjaśniał.