Przyroda po prostu umiera na naszych oczach. W latach 1970-2020 średnia wielkość populacji dzikich zwierząt spadła średnio o 73 proc. Oznacza to, że sprzed 50 lat ostało się zaledwie 27 proc. tzw. żyjącej planety. Zagrożone są całe ekosystemy, a w konsekwencji życie człowieka na Ziemi. BBC pisze wręcz o "katastrofalnej utracie gatunków i ekosystemach na krawędzi".
Populacje ekosystemów słodkowodnych doświadczyły najbardziej drastycznego spadku wynoszącego 85 proc. Z kolei populacje gatunków lądowych zmniejszyły się o 69 proc., a morskich o 56 proc. Raport powstawał na przykładzie ponad 5000 populacji ptaków, ssaków, płazów, gadów i ryb, liczonych na przestrzeni pięciu dekad. "Naukowcy przekonują, że to katastrofalny wynik i ostrzegają przed zbliżającymi się punktami krytycznymi. Po ich przekroczeniu to ludzie mogą być kolejnym zagrożonym gatunkiem" - czytamy w raporcie.
Najgorzej sytuacja wygląda w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. Tam średnia wielkość populacji gatunków spadła aż o 95 proc. Źle wygląda zwłaszcza sytuacja puszczy amazońskiej, która obumiera. Stanowi ona 10 proc. różnorodności biologicznej naszej planety. Magazynuje od 250 do 300 miliardów ton węgla i jest domem dla 47 milionów ludzi.
"Jeśli w wyniku wylesiania oraz zmiany klimatu warunki środowiskowe dużej części Amazonii staną się nieodpowiednie dla lasu tropikalnego, dokona się nieodwracalna zmiana. Puszcza amazońska z pochłaniacza węgla stanie się źródłem emisji ze względu na pożary i obumieranie roślin" - alarmuje WWF. Do atmosfery może zostać wtedy uwolnione nawet 75 miliardów ton węgla.
Fatalna sytuacja jest także w Afryce. Tam spadek jest na poziomie 76 proc. Najbardziej zagrożona jest populacja afrykańskich słoni leśnych, których populacja spadła o 78-81 proc. Głównymi winowajcami są kłusownicy handlujący kością słoniową.
Dramatycznie spada także populacja pingwinów antarktycznych (o 61 proc.) z powodu zmian klimatycznych oraz populacja delfinów amazońskich (o 65 proc.), które również cierpią przez zmiany klimatu. Dodatkowo delfiny padają ofiarami rybaków.
Europa jest ostatnia pod względem utraty przyrody, bo spadek na naszym kontynencie jest na poziomie zaledwie 35 proc. Problem ten odczuwa również Polska. Kondycja tylko 20 proc. siedlisk przyrodniczych i około 38 proc. gatunków chronionych w naszym kraju określona jest jako dobra - podaje polski odział WWF.
- Pozornie może się wydawać, że utarta różnorodności biologicznej to odległy problem. Jednak jej skutki widoczne są już tu i teraz. Skutki wrześniowej powodzi na południu Polski oraz powodzi błyskawicznych paraliżujących miasta, suszy i fal upałów są coraz dotkliwsze bez odpowiednich zasobów przyrody - zauważa Dariusz Gatkowski, doradca Zarządu ds. różnorodności biologicznej, Fundacja WWF Polska.
WWF wzywa światowe rządy do odwrócenia tych negatywnych trendów. "Do 2030 roku powinniśmy zwiększyć obszary chronione do 30 proc. powierzchni lądowej i morskiej planety, a także odbudować 30 proc. zdegradowanych ekosystemów" - apeluje. Pod te apele podłączyła się Fundacja WWF Polska, która wystosowała petycję do premiera Donalda Tuska.
"Ratowanie przyrodniczych zasobów naszej planety musi rozpocząć się natychmiast, byśmy uniknęli nieodwracalnych, zgubnych dla życia na Ziemi zmian. Ta misja wymaga zielonej transformacji w systemach: żywnościowym, energetycznym, finansowym, ale kluczowe jest tworzenie nowych i powiększanie istniejących obszarów chronionych, połączone z odbudową zasobów przyrodniczych" - czytamy w liście.
Wśród postulatów, których domagają się aktywiści, znalazło się m.in. przedstawienie planu na objęcie spójną ochroną 30 proc. obszaru polskiego lądu oraz 30 proc. morza, utworzenie nowych parków narodowych oraz powiększenie już istniejących, tak aby w 2030 roku osiągnąć średni europejski poziom ochrony, czyli co najmniej 3,4 proc. terytorium kraju.
Ekolodzy nawiązali także do rozporządzenia Nature Restoration Lawv. Zwrócili uwagę na dwa jego punkty. Przygotowanie Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych do 1 września 2026 roku oraz "podjęcie działań na rzecz stworzenia specjalnego funduszu w ramach budżetu UE na wdrażanie krajowych planów odbudowy zasobów przyrodniczych".
"Gdy populacja gatunku spada poniżej pewnego poziomu, może to spowodować, że cały ekosystem stanie się mniej odporny, co również podważa korzyści, jakie ekosystemy zapewniają ludziom - takie jak żywność, czysta woda lub regulacja naszego klimatu" - przestrzega WWF w raporcie.