Scenariusz zawsze jest podobny: działacze organizują akcję, wychodzą na ważną ulicę (na przykład Wisłostradę), blokują ruch, a z czasem policja zabiera ich z jezdni. Ostatnie Pokolenie zorganizowało serię takich protestów, bo rząd Donalda Tuska nie odpowiedział na ich postulaty klimatyczne. Teraz doczekali się reakcji - jednak to nie zapowiedź spełnienia postulatów czy rozmów, a surowych kar.
Donald Tusk w poniedziałek skomentował protesty na portalu X (dawniej Twitter) i napisał, że "blokowanie dróg, niezależnie od politycznych intencji, stwarza zagrożenie dla państwa i wszystkich użytkowników dróg". Jak dodał, wezwał służby do "zdecydowanego reagowania i przeciwdziałania takim akcjom". Policja nie jest wcale pobłażliwa wobec aktywistów, a na zabieraniu ich z jezdni się nie kończy. Jak poinformowała stołeczna komenda policji, postępowania wyjaśniające wszczęto wobec 335 osób, do sądu trafiło 134 wnioski o ukaranie.
Głos zabrał też Roman Giertych, poseł Koalicji Obywatelskiej, dawniej prezes skrajnej, nacjonalistycznej organizacji Młodzież Wszechpolska. Jego zdaniem traktowanie wejścia na jezdnię jako wykroczenia to za mało. Zapowiedział, że złoży propozycję wpisania do Kodeksu karnego przestępstwa "blokowaniu drogi z powodów ideologicznych, politycznych, społecznych lub światopoglądowych", za co grozić będzie do 5 lat więzienia. "Szybko skończyłyby się te cyrki rzekomo Ostatniego Pokolenia" - napisał.
- Mówiąc szczerze - jesteśmy przerażeni tym, jak kryzys klimatyczny dopada nas każdego dnia, a jednocześnie politycy próbują nas zastraszyć - komentuje to w rozmowie z Gazeta.pl Sylwia Ziental z Ostatniego Pokolenia. Zarzuca rządzącym hipokryzję:
- Ci sami politycy jeszcze jakiś czas temu, za rządów PiS, wzywali do wychodzenia na ulice, tłumnych protestów, pokazania siły obywateli. Teraz o tym zapominają.
Ziental zapowiada, że mimo wypowiedzi Tuska czy Giertycha planują dalsze protesty i będą blokować ulice tak długo, aż rząd nie spełni ich dwóch postulatów. To przekazanie 100 procent pieniędzy z budowy nowych dróg ekspresowych i autostrad na regionalny transport publiczny oraz wspólny bilet za 50 zł miesięcznie na transport regionalny w całym kraju.
Wpis Tuska pojawił się w poniedziałek, więc nie wiadomo jeszcze, co ma na myśli przez "zdecydowane reagowanie". Ziental mówi, że na ostatnich protestach policja reaguje podobnie jak wcześniej. - Zazwyczaj zjawiają się po 15 minutach i jesteśmy ściągani z ulicy. Nie wiemy, co będzie teraz i co ma oznaczać zapowiedź premiera. Każdy z nas obawia się, co może nas spotkać - dodaje.
Ziental mówi - podobnie jak wcześniej inni działacze Ostatniego Pokolenia - że stosują takie, a nie inne metody, bo "próbowali wszystkiego", ale petycje, demonstracje i strajki nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. - Jesteśmy tymi samymi osobami, którym kibicowano, gdy kilka lat temu organizowaliśmy strajki klimatyczne. Ale tamte protesty nie dały efektów, a gdy dziś działamy dalej - jesteśmy krytykowani - mówi.
- Chcielibyśmy przekazać kierowcom, którzy się na nas złoszczą, że nie mamy innego wyjścia. Nie uważamy, że nasze protesty to zagrożenie dla bezpieczeństwa. Na ostatnim proteście na ulicy Czerniakowskiej dosłownie wchodziliśmy w korek, ci kierowcy i tak w nim stali. A 15-minutowy korek w Warszawie to nic niezwykłego, a raczej codzienność
- dodaje aktywistka.
Dowody naukowe i wyliczenia pokazują, że aktywiści nie przesadzają, mówiąc o tym, jak palącym problemem jest kryzys klimatyczny. Rok 2024 niemal na pewno skończy się jako najgorętszy w historii pomiarów, a możliwe, że temperatura jest najwyższa od nawet 100 tysięcy lat. To znaczy, że cywilizacja człowieka nigdy nie funkcjonowała w takich warunkach (i w tak szybko zmieniającym się klimacie), a nasze miasta, infrastruktura, drogi - są przystosowane do warunków, których już nie ma.
Jak wyliczają eksperci, obecne działania państw świata doprowadzą do nawet trzech stopni ocieplenia klimatu jeszcze w tym stuleciu, z katastrofalnymi konsekwencjami. Już przy dwóch stopniach ocieplenia większość raf koralowych będzie zagrożona wyginięciem, co przełoży się na wymieranie ryb (a w konsekwencji - problemy z pożywieniem w wielu regionach świata). Takich kaskadujących efektów będzie więcej. Przy tak szybkiej zmianie klimatu skutki ulew i powodzi, suszy i fal upałów będą nakładać się na siebie. Wzrośnie zagrożenie przekroczenia tak zwanych punktów krytycznych, jak załamanie się prądów na Atlantyku, co samo w sobie może wywrócić klimat Europy i nie tylko do góry nogami.
W sprawach protestów klimatycznych zapadły już pierwsze wyroki - w tym takie, które aktywiści uznali za korzystne dla siebie.
W październiku sąd skazał grupę osób za blokadę Mostu Poniatowskiego oraz wjazdu na koncert Taylor Swift na najniższą możliwą karę, czyli naganę.
W uzasadnieniu sąd stwierdził, że "zarzucone im czyny uznaje za formę nieposłuszeństwa obywatelskiego, które służyło pokazaniu społeczeństwu wartości bliskich osobom obwinionym", czyli zwróceniu uwagi na kryzys klimatyczny. Sąd napisał także:
"Za znamienne i symboliczne należy [...] uznać miejsce popełnienia przedmiotowego wykroczenia - ulica Siwca, gdzie w 1968 r. inny polski obywatel - Ryszard Siwiec chciał dotrzeć, poprzez dokonanie samospalenia, do zbiorowości społecznej - by dokonać jej przebudzenia, tyle że w innej aniżeli ochrona środowiska, sferze naszego życia. Obecnie osoba ta dla wielu jest bohaterem i być może w przyszłości okaże się, że takimi bohaterami zostaną obecni obwinieni".
Grupa trafiła też na cenzurowane w publicznej stacji telewizyjnej. Dyrektor TVP3 Warszawa Jakub Sito podjął decyzję, że stacja nie będzie informować o działaniach Ostatniego Pokolenia wymieniając grupę z nazwy. Stacja ma mówić "o skutkach protestów, podkreślając jednocześnie, że są one nielegalne".
Stacja zadeklarowała jednocześnie, że jest otwarta na "merytoryczną dyskusję o zmianie klimatu, w której miejsce znajdzie się dla aktywistów klimatycznych oraz ekspertów w tej dziedzinie". Sito stwierdził, że zaprasza do tej dyskusji także Ostatnie Pokolenie i zaproponował organizację debaty z aktywistami i ekspertami.
- Zszokowało mnie to, bo to podejście przeczące wolności słowa. Jeszcze nie tak dawno obywatele nie mogli z TVP czerpać rzetelnej wiedzy o świecie. Teraz historia się powtarza - powiedziała Sylwia Ziental. Działaczka nie wie nic o oficjalnym zaproszeniu, ale jeśli takie się pojawi, to aktywiści rozważą udział w debacie.