Białe święta to "ginący gatunek". Śnieg na Wigilię staje się rzadkością

Patryk Strzałkowski
W tym roku w niemal całej Polsce nie ma co liczyć na białe święta. I chociaż okres Bożego Narodzenia kojarzy nam się z ośnieżonym krajobrazem, to dane pokazują, że w Polsce jest to coraz częściej wyjątek, a nie reguła.
Śnieg w czasie Świąt Bożego Narodzenia zdarza się w Polsce coraz rzadziej
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Południowy wschód Polski oraz góry to jedyne miejsca w kraju, gdzie na tegoroczne Boże Narodzenie można spodziewać się śniegu - tak pokazują prognozy. W zdecydowanej większości Polski święta były białe ostatnio w 2021 roku, ale była to pierwsza taka sytuacja od prawie dekady.

Zobacz wideo Szymon Malinowski: Nie będziemy cieszyli się palmami po ociepleniu, bo grożą nam upały i powodzie

Zmiana klimatu widoczna jest na całym świecie i przez cały rok, ale to Europa jest najszybciej ocieplającym się kontynentem - i paradoksalnie to zima jest okresem, gdy może to być najwyraźniej widoczne. Bo mało kto pamięta dokładnie, jaka była letnia temperatura 20 albo 30 lat temu. Jednak osoby pamiętające zimy sprzed kilku dziesięcioleci będą miały obraz przede wszystkim śnieżnego krajobrazu i mrozu. A to widzimy coraz rzadziej, choć oczywiście zima nie zniknęła i nie zniknie zupełnie. 

Święta częściej szare niż białe

Jednak i pamięć bywa zawodna, dlatego najlepiej oprzeć się o dane. I te pokazują, że w przeszłości także Wigilie bywały ciepłe, co nie powinno dziwić, bo pogoda jest zmienna. Jednak szczególnie w ostatnich kilkunastu latach 24 grudnia z temperaturą maksymalną powyżej zera - a czasem znacznie na plusie - zdarzają się coraz częściej, a mroźna Wigilia jest wyjątkiem. Widać to na poniższej grafice portalu naukaoklimacie.pl - ostatnia Wigilia, gdy temperatura nie przekroczyła 0 stopni w większości Polski, była w 2007 roku:

Temperatura maksymalna w wigilię w Polsce w latach 1950-2023
Temperatura maksymalna w wigilię w Polsce w latach 1950-2023Grafika: naukaoklimacie.pl

Jednak sama temperatura nie świadczy o tym, czy na Wigilię mamy śnieg - możliwa jest zarówno utrzymująca się pokrywa śnieżna przy dodatniej temperaturze, jak i mroźna, ale bezśnieżna pogoda. Jednak dzięki danym satelitarnym możemy sprawdzić, jaka część Polski była pod pokrywą śnieżną w wybranym okresie. 

Dane z Centrum Badań Kosmicznych PAN pokazują, że w ciągu ostatnich 20 lat tylko cztery razy niemal cała Polska była pokryta śniegiem 24 grudnia. Pokrywa śnieżna w Wigilię znajdowała się na co najmniej połowie obszaru Polski osiem razy od 2004 roku. 

Z jednej strony trzeba pamiętać, że grudzień nie jest najbardziej "śnieżnym" miesiącem polskiej zimy. Na wykresie Centrum Badań Kosmicznych PAN widać zasięg pokrywy śnieżnej w obecnym sezonie (czerwona linia) oraz średnią dla ostatnich 20 lat. Dla całego grudnia wynosi ona około 30-40 procent, a dopiero na koniec stycznia wspina się powyżej 60 procent. 

Procent powierzchni Polski z pokrywą śnieżną w sezonie 2024/2025 oraz średnia dla lat 2004-2023
Procent powierzchni Polski z pokrywą śnieżną w sezonie 2024/2025 oraz średnia dla lat 2004-2023Wykres: Zakład Obserwacji Ziemi CBK PAN

Nie można więc powiedzieć, że - w tym okresie - białe święta są czymś bardzo typowym. Z drugiej strony zdają się one być czymś coraz rzadszym. Kiedy spojrzymy na wykres z pokrywą śnieżną w okresie świąt w ostatnich 20 latach, to widać, że coraz częściej duża część Polski - a nawet większość kraju - jest wtedy wolna od śniegu. 

Ułamek powierzchni Polski pokryty śniegiem 24 grudnia (czarna linia) oraz w okresie +/- 5 dni (szare linie)
Ułamek powierzchni Polski pokryty śniegiem 24 grudnia (czarna linia) oraz w okresie +/- 5 dni (szare linie)Wykres: Dr hab. Andrzej Z. Kotarba, Centrum Badań Kosmicznych PAN

Aktualny i historyczny zasięg pokrywy śnieżnej w Polsce można sprawdzić na stronie snieg.cbkpan.pl

Jak mówił nam kilka lat temu prof. Andrzej  Kotarba z Centrum Badań Kosmicznych PAN, biorąc pod uwagę "tylko ostatnie kilkanaście lat, wydaje się, że zimy śnieżne są coraz rzadsze". Jednak aby móc mówić o wiarygodnym trendzie klimatycznym, musimy uwzględnić o wiele dłuższy okres. 

Serwis naukaoklimacie.pl opisuje, że już od lat 50. "zimowa Wigilia była u nas raczej czymś rzadkim niż typowym". W latach 1951-2017 Wigilia z mrozem i śniegiem zdarzyła się 13 razy w Warszawie i 28 razy w Suwałkach - wylicza portal. Nawet dalszy wzrost średniej temperatury nie oznacza, że śniegu na święta, ani tym bardziej zimy w ogóle nie będziemy mieli wcale. Jednak białe święta będą coraz mniej prawdopodobne, a mroźna pogoda zimą - rzadsza i krótsza. Co widać już teraz.

Tracimy nie tylko bałwana

Brak śniegu na święta można uznać za stratę kulturową - kiedyś normą były nie tylko ośnieżone krajobrazy, ale też rodzinne lepienie bałwana, sanki albo narty biegowe, łyżwy na zamarzniętym jeziorze. Teraz śnieżny krajobraz w grudniu o wiele łatwiej zobaczyć w reklamie, gdzie może zresztą wydawać się oderwany od szarej, a nie śnieżnej rzeczywistości za oknem. 

Ale to tylko część problemu. Według niedawnego raportu organizacji naukowej Climate Central, Polska straciła już prawie 3 tygodnie mroźnej zimy z powodu zmiany klimatu.

Badacze sprawdzili dane z ponad 120 krajów świata i okazało się, że w co trzecim z nich liczba mroźnych dni (gdy temperatura spada poniżej zera) w okresie grudzień-luty znacząco spadła. W niektórych to średnio kilka dni w roku, a innych - dwa, trzy tygodnie lub więcej. Polska jest wśród krajów najszybciej tracących mroźną zimę. W ostatniej dekadzie (2014-2023) od grudnia do lutego było średnio 20 dni więcej, gdy temperatura nie spadła poniżej zera (w porównaniu do normalnych warunków sprzed ocieplenia klimatu). 

Największym wyzwaniem związanym z traconą zimą jest susza. W normalnym klimacie w naszym regionie tworząca się zimą pokrywa śnieżna buduje zapas wody (a przy okazji zapobiega parowaniu wilgoci z gleby). Wraz z wiosennym roztopami ta woda zasila rzeki i trafia do gleby - dokładnie wtedy, gdy potrzebują jej wyrastające po zimie rośliny. Jedna bezśnieżna zima byłaby jeszcze niewielkim problemem. Ale gdy taka sytuacja staje się normą, stopniowo uszczupla to nasze zasoby wodne. Susza staje się nie jednorazową klęską, a nową "normalnością". 

Dotychczas średnia temperatura Ziemi wzrosła o około 1,2 stopnia. Wszystko wskazuje na to, że w kolejnej dekadzie dojdziemy do poziomu 1,5 stopnia, a jeśli nie zrobimy dość, by chociaż spowolnić ten proces, planeta będzie dalej się ocieplać. Dalsza utrata zimy i pogłębiająca się susza będzie tylko jedną z konsekwencji. 

Zmianę klimatu napędza przede wszystkim spalanie paliw kopalnych: węgla, ropy i gazu, co powoduje emisje dwutlenku węgla do atmosfery. Żeby zatrzymać ocieplenie z wszystkimi jego negatywnymi skutkami, musimy jak najszybciej odejść od tych paliw i zastąpić je energią odnawialną lub jądrową. Trzeba także ograniczyć emisje związane z rolnictwem, wylesianiem oraz niektórymi gałęziami przemysłu (jak produkcja cementu, stali i nawozów).

Patryk Strzałkowski
Więcej o: