Dane satelitarne pozwalają nam na bieżąco monitorować to, co dzieje się na biegunach Ziemi - w tym zasięg lodu morskiego. Ta warstwa lodu, która pokrywa ocean w Arktyce i wody wokół Antarktydy, powiększa się i zmniejsza wraz ze zmianą pór roku. Jednak teraz dzieje się coś jeszcze.
Wraz ze zmianą klimatu średnia temperatura rośnie także w regionach polarnych - a Arktyka jest najszybciej ocieplającym się miejscem na świecie. To wpływa na formowanie się lodu morskiego. Zimą zamarza mniejsza część oceanu, a latem roztapia się więcej pływającego lodu. Podobnie dzieje się z lodem, który skuwa morze wokół Antarktydy.
Dane satelitarne pokazują, że między 8 a 13 lutego zasięg lodu w Arktyce był najniższy w historii pomiarów, które prowadzimy od lat 70.
Z kolei wokół Antarktydy zasięg lodu był na granicy rekordowo niskiego. Na mapach poniżej widać obecny zasięg lodu na obu biegunach oraz - zaznaczony żółtą linią - średni zasięg lodu dla okresu 1981-2010. Zarówno na półkuli południowej, jak i północnej "brakuje" obecnie kilka milionów kilometrów kwadratowych lodu w porównaniu ze średnimi wartościami.
W sumie - jak podaje BBC - powierzchnia lodu morskiego na obu biegunach spadła na początku lutego do 15,76 mln kilometrów kwadratowych. Poprzedni rekord - który padł w 2023 roku - wynosił 15,93 mln km. Sam spadek od poprzedniego rekordu wynosi więcej niż powierzchnia Bułgarii.
Zasięg lodu na biegunach różni się znacznie rok do roku, ale wpływ zmiany klimatu jest jasny. Ze względu na naturalną zmienność nie dzieje się tak, że każdy kolejny rok oznacza mniej lodu. Ale z dekady na dekadę jego zasięg stopniowo spada. Jeszcze w latach 80. latem pokrywa lodowa w Arktyce miała przeciętnie 7 mln km kwadratowych, a w latach 2010–2019 - 4,5 mln km kwadratowych.
Lód na biegunie południowym jeszcze niedawno zdawał się być bardziej odporny na te zmiany, ale w kilku ostatnich latach także tam zanotowano rekordowo niski zasięg.
Utrata lodu morskiego nie przyczynia się do podnoszenia poziomu morza - w przeciwieństwie do topnienia lądolodu Grenlandii czy na kontynencie Antarktydy. Ma to jednak inne konsekwencje. Cierpią na tym lokalne ekosystemy i zwierzęta, jak niedźwiedzie polarne, morsy czy foki, które korzystają z zamarzniętego oceanu do odpoczynku lub polowań.
Przede wszystkim utrata lodu powoduje sprzężenie zwrotne w systemie klimatycznym Ziemi - im więcej lodu tracimy przez ocieplenie, tym szybciej rośnie temperatura. To dlatego, że zamarznięte bieguny działają jak dwa ogromne lustra. Biała powierzchnia śniegu i lodu odbija ogromną większość promieniowania słonecznego. Ciemne wody oceanu działają odwrotnie - pochłaniają większość energii. Dlatego im większa część oceanu jest odsłonięta, tym więcej energii zostaje na Ziemi i tym bardziej ociepla się klimat. Według naukowców przy szybko postępującym globalnym ociepleniu już za dekady możemy po raz pierwszy zobaczyć Arktykę wolną od lodu w okresie letnim.