Narodowy Instytut Geofizyki i Wulkanologii podaje, że epicentrum znajdowało się w części morskiej portu Pozzuoli, na głębokości trzech kilometrów. Najsilniejszy w serii wstrząsów w miał magnitudę 4,4 i odnotowano go około południa. Kilka minut wcześniej nastąpił wstrząs zapowiadający o magnitudzie 2,1. Kolejny wstrząs o magnitudzie 3,5 odnotowano kwadrans po 12. Po nich były następne. Z kolei przed trzęsieniem, w poniedziałek około godziny 23, doszło do erupcji Etny. W efekcie utworzyły się dwa małe strumienie lawy. Aktywność Etny zaczęła spadać około godziny 3 nad ranem we wtorek.
Wstrząsy w okolicach Neapolu przypominały falę. Dyrektor Obserwatorium Wezuwiusza Mauro Antonio Di Vito wyjaśnia, że tak zwany rój sejsmiczny odczuwalny jest bardziej niż pojedynczy wstrząs o nawet większej sile. Rój stanowi część trwającego na tym terenie kryzysu bradysejsmicznego, kiedy grunt się stale podnosi, w przypadku Pozzuoli - o 10 milimetrów w ciągu miesiąca. Trzęsienie odczuwalne było też w Neapolu. W domach przedmioty spadały z półek, mieszkańcy wybiegli na ulice, ewakuowano szkoły. Nie ma informacji o ofiarach ani poważnych stratach materialnych. Burmistrz Pozzuoli zaapelował o zachowanie spokoju i pozostanie na otwartej przestrzeni.
W ciągu minione doby nie tylko Pola Flegrejskie i Etna wykazywały aktywność. Erupcja nastąpiła też na Filipinach. Wulkan Kanlaon wyrzucił lawę, a wraz z nią licząca 4,5 km chmurę pyłów, które spadły na dziewięć okolicznych wiosek. W wyniku erupcji nikt nie został ranny ani nie zginął. Mieszkańcom zalecono noszenie maseczek ochronnych. Eksperci rekomendują dalszy nakaz ewakuacji, wulkan pozostaje aktywny i może niedługo ponownie wybuchnąć. Nie trzeba daleko cofać się do poprzedniej erupcji Kanlaon, bo ta miała miejsce w ubiegłym miesiącu.
Czytaj też: To tykająca bomba, a i tak przyjeżdżają tu tłumy turystów. "Budowanie w tym miejscu było szaleństwem"
Źródła: AA.com, IAR, Interia,