Ochronę lasów chcą wziąć we własne ręce. Specjalna umowa ma trwale zabezpieczyć przed wycinką

W ostatnich latach w setkach miejsc w Polsce lokalna społeczność protestowała przeciwko wycinkom lasu. Czasem udaje się je ochronić, ale nie za każdym razem protest przynosi skutek. Fundacja Las na Zawsze proponuje nową formę zabezpieczania lasów, która - jak przekonuje - ma uzupełniać państwową ochronę przyrody. I pozwolić, żeby każdy chętny mógł się w nią włączyć.
Grzyby w lasach - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Tomasz Niesłuchowski / Agencja Wyborcza.pl

- Jednym z wyzwań jest to, że ludzie chcą działać aktywnie. Łatwo zachęcać ludzi do sadzenia lasów, bo każdy chętnie chwyci za szpadel, zasadzi drzewo. Zobaczy i poczuje, że coś udało się zmienić. A w ochronie dojrzałych lasów chodzi właśnie o to, żeby nic nie robić. Dla nas ludzi taka bierność jest trudna, ale dla przyrody to najlepsze, co możemy zrobić - mówi nam Anna Derda z Fundacji Las na Zawsze. 

Organizacja zajmuje się sadzeniem lasów, ale także ochroną lasów dojrzałych - i na tym drugim chce się skupiać coraz bardziej. W ramach projektu Połączona Puszcza Polska chce stworzyć sieć prywatnych terenów chronionych, które będą pozostawione przyrodzie. Celem jest w sumie 2000 hektarów lasu, czyli mniej więcej tyle, ile ma najmniejszy polski park narodowy.

Zobacz wideo Czy wilki są zagrożeniem dla ludzi?

Ochronić lokalny las

Fundacja zajmuje się ochroną lasów od kilku lat. W 2021 roku po raz pierwszy zgłosiła się do niej lokalna inicjatywa, która chciała zachować las w swojej okolicy. Teren był prywatny i mieszkańcy obawiali się, że zostanie sprzedany, a los lasu będzie niepewny. Własnymi siłami zebrali środki, które wystarczyły na zakup około 1 hektara, a las miał 5. Resztę funduszy udało się zgromadzić z pomocą fundacji Las na Zawsze.

Zdecydowana większość lasów w Polsce należy do państwa, ale prawie 1/5 (18 proc.) wszystkich stanowią lasy prywatne. Fundacja szuka przede wszystkim lasów liściastych lub głównie liściastych, bo te stanowią mniejszość, a jednocześnie często są to te najstarsze z lasów w prywatnych rękach. I wykupić takie lasy dzięki środkom zebranym od darczyńców i trwale zabezpieczyć. - To różnorodne ekosystemy, w różnych miejscach Polski - od lasów podmokłych, łęgów, olsów do pięknych lasów górskich - mówi Derda.

- Lasy w ramach tego projektu będą geograficznie rozproszone, ale połączone ideą, która nam przyświeca. Chcemy też, aby idea Połączonej Puszczy Polskiej łączyła różne grupy, organizacje, społeczności. 

Według organizacji ma to uzupełniać państwową ochronę przyrody - czyli rezerwaty, parki narodowe -i być "równoległym sposobem na ochronę naszego naturalnego dziedzictwa". W ostatnich dwóch latach powstało w Polsce około 100 nowych rezerwatów, a jeszcze w tym roku może zostać utworzony pierwszy od 24 lat park narodowy

Nawet jeśli organizacji uda się spełnić cel ochrony 2000 ha, to będzie to tylko niewielka część lasów, nawet tych objętych jakąś formą ochrony. Powołany pod koniec maja - rekordowo duży - rezerwat w woj. świętokrzyskim sam ma prawie 3000 ha. - Nasze lasy może nie kwalifikują się do objęcia ich ochroną systemową, nie są aż tak wyjątkowe przyrodniczo lub są zbyt małe, ale mają swoją wartość oraz zasoby. Są cenne szczególnie dla lokalnych społeczności i warte ochrony. Dokładnie to chcemy robić - tłumaczy Anna Derda.

Choć lasy pozostają prywatne - ich właścicielem jest fundacja - to są "otwarte i dostępne dla każdego". - Jednak odwiedzający muszą zdawać sobie sprawę, że to obszar pozostawiony przyrodzie i nierówności terenu, martwe drewno itd. są tam pożądane. Zachęcamy do ich odwiedzania, ale przy zachowaniu uważności oraz poszanowaniu tych miejsc - mówi przedstawicielka fundacji. Na miejscu oraz w internecie dostępny jest regulamin dla odwiedzających. 

Specjalny kontrakt

Anna Derda wyjaśnia, w jaki sposób fundacja zabezpiecza zakupione tereny i stara się zagwarantować, że las nie zostanie wycięty, albo że nie dojdzie do sprzedaży ziemi nawet za kilkadziesiąt lat:

- Lasy są zabezpieczone przez stworzone przez nas kontrakty ekokonserwacyjne, które podpisujemy z darczyńcami, a także statut fundacji. Fundacja jest właścicielem gruntu, a statut zabrania zbycia go lub obciążania pod kredyt. Gdyby fundacja przestała istnieć - czego oczywiście nie planujemy - to lasy muszą zostać przekazane innej organizacji o podobnym profilu działalności. Ponadto umowy zobowiązują nas do nieprowadzenia wycinek, a w przypadku złamania tych warunków obligują do zwrotu darowizny.

- Staraliśmy się maksymalnie zabezpieczyć lasy, którymi się opiekujemy, ale oczywiście teoretycznie wszystko można zmienić - choć byłoby to bardzo trudne - mówi. Jak zwraca uwagę przedstawicielka fundacji, prawo w Polsce nie daje rozwiązań, które pozwalają właścicielowi terenu jasno określić, że jest on oddany naturze i nie będzie eksploatowany. - To coś, co w przyszłości chcielibyśmy zmienić i wprowadzić możliwość powoływania Obszarów Społecznie Chronionej Przyrody - dodaje. Organizacja ma propozycję zmian ustawowych w tym celu.

Innym wyzwaniem jest prawo pierwokupu lasu przez Lasy Państwowe. Zgodnie z przepisami, kiedy prywatny właściciel decyduje się sprzedać grunty leśne, to państwowa jednostka ma pierwszeństwo w ich nabyciu, nawet jeśli są inni zainteresowani. - To coś, z czym musimy się liczyć i zdarzyły się sytuacje, że nadleśnictwo wykupiło teren, który chciała nabyć fundacja. Kiedy wybieramy las, to staramy się rozmawiać z nadleśnictwami, dowiadywać, czy planują kupić konkretny obszar, czy nie. I kilka razy otrzymaliśmy informacje, że takich planów nie ma - opowiada Derda.

Fundacja szacuje, że zrealizowanie celu - ochrony w sumie 2000 hektarów lasów - będzie kosztowało około 200 milionów złotych. Liczy zarówno na wsparcie pojedynczych darczyńców, jak i firm. - Chcemy dać okazję do działania wszystkim, którzy chcieliby coś zrobić dla przyrody. Nasz projekt jest skierowany zarówno do osób prywatnych, którym leży na sercu dobro przyrody,  jak i do firm oraz instytucji, bo wiemy, że razem możemy działać na dużo większą skalę - mówi Derda. Jak dodaje:

- Możliwe jest też przekazanie fundacji nie środków, a samego lasu - i mieliśmy już takie sytuacje. Zdarza się na przykład, że dana osoba otrzymuje działkę z lasem w spadku i nie bardzo wie, co z nią zrobić. My możemy zagwarantować, że ten las na dobre znajdzie się pod ochroną.

Ziemia oddana przyrodzie

Prywatna ochrona przyrody funkcjonuje na świecie od lat. W Polsce jest raczej rzadkością - bo ogromna większość cennych terenów to własność publiczna. Ale i do nas dotarła zyskująca zwolenników idea, by oddawać naturze miejsca pozostające własnością prywatną. 

Andrzej Czech, doktor biologii środowiskowej i autor książki "Król bóbr. Architekt przyszłości" tak zrobił ze swoją ziemią w Bieszczadach. Około 30 hektarów gospodarstwa pozostawił naturze, nie ingeruje w to, co się tam dzieje i obserwuje, jak krajobraz zmieniają... bobry.

Więcej o: