Ustronianka wprowadziła wodę w butelkach 3,001 litra, w związku z czym opakowanie nie podlega pod system kaucyjny i nie jest do niego doliczana opłata w wysokości 50 groszy. "Wpływy z systemu kaucyjnego trafią do zwykłych ludzi oraz do polskich firm robiących zielone technologie. Nazwijmy rzeczy po imieniu: omijanie systemu to żadne eureka, tylko czyste antypolskie cwaniactwo. Wstyd też dla niemieckiego korpo Kaufland Polska, które w Polsce promuje takie patologie. Ciekawe, czy tak samo robią u siebie w kraju" - napisał na X Jan Szyszko, wiceminister funduszy i polityki regionalnej. TVN przypomina, że w Niemczech producenci również w ten sam sposób obchodzili przepisy.
"Pojemność 3,001 l jest w pełni zgodna z obowiązującą ustawą o systemie kaucyjnym. Zgodnie z przepisami butelka ta nie podlega systemowi kaucyjnemu, dzięki temu marka łączy w sobie odpowiedzialność wobec środowiska z elastycznym podejściem do potrzeb konsumentów, dając im realny wybór i większą dostępność produktów w różnych formatach. Pojemność ta nie jest jednak nowością w portfolio marki. Od ponad 20 lat butelka 3,001 l funkcjonuje w ofercie Ustronianki i wykorzystywana jest do produkcji zarówno wody, jak i napojów, które trafiają na rynek polski oraz na rynki zagraniczne. Teraz zyskuje dodatkowe znaczenie - jako praktyczna alternatywa dla produktów objętych systemem kaucyjnym. W ofercie marki znajdują się także inne duże formaty, w tym popularna pojemność 5 l, dostępna w wielu sieciach handlowych na terenie całego kraju" - poinformował producent Ustronianki w odpowiedzi na pytania TVN-u.
Również Kaufland broni butelek 3,001 l, przypominając, że zgodnie z ustawą na rynku mogą jednocześnie funkcjonować butelki kaucyjne oraz te nieobjęte dodatkową opłatą. Sieć informuje, że jako detalista po prostu zapewnia klientom szeroki wybór produktów. Krytykę skierowano też w stronę rządu, zwracając uwagę na brak odpowiednio szerokiej kampanii informacyjnej.
Na wpis Jana Szyszki zareagował też Krzysztof Stanowski, dopytując, w jaki sposób wpływy z systemu kaucyjnego trafiają do zwykłych ludzi. "System kaucyjny to 3x mniej śmieci na ulicach, w parkach i lasach. To nie jest żadne życzeniowe widzimisię, tylko doświadczenia z Litwy, która taki system wprowadziła w 2016. Kaucja jest w 100 proc. zwrotna. A co jak ktoś jej nie odbierze? Zysk na rozwój polskich firm z gospodarki o obiegu zamkniętym i zielonych technologii. Koszty systemu są w 100 proc. przerzucone na właścicieli marketów. Więcej: będzie on obowiązkowy tylko dla dużych sklepów, a 95 proc. z nich w Polsce stanowią zagraniczne korporacje. Dla mniejszych, polskich sklepikarzy, system będzie opcjonalny. Pozytywny wpływ? Mniej śmieci, czystsze ulice, koszt przerzucony na zagraniczne molochy. Więc jeśli niemiecki moloch wesoło promuje obejście systemu, który go obciąża, to nie widzę powodów do heheszków. Obchodzenie polskiego prawa, które przekierowuje zyski wielkich firm do Polaków, należy piętnować" - odpowiedział Szyszko.
Czytaj też: System kaucyjny już działa. Rewolucyjne zmiany w sklepach. Jak otrzymać bon? Wszystko, co musisz wiedzieć
Źródła: Jan Szyszko [X], TVN24, Krzysztof Stanowski [X]