Od kwietnia 2028 roku na kierowców samochodów elektrycznych w Wielkiej Brytanii czeka nowa opłata drogowa. Za każdą przejechaną milę będą płacić 3 pensy. Z kolei dla kierowców hybdyd plug-in oznacza to koszty 1,5 p za milę. Stawki będą się zwiększać co roku wraz ze wzrostem inflacji. Nowa opłata miałaby przynieść 1,1 mld funtów w roku finansowym 2028-29 i 1,9 miliarda w roku 2030-31.
Zdaniem Biura Odpowiedzialności Budżetowej (OBR) będącego niezależnym prognostykiem rządu to około połowy stawki podatku na paliwo, który płacą posiadacze samochodów benzynowych. Aktualny podatek paliwowy pozostanie obniżony o 5 pensów do września przyszłego roku.
Jak poinformowało brytyjskie Ministerstwo Skarbu, przebieg będzie sprawdzany w trakcie przeglądu technicznego, natomiast w przypadku nowych samochodów przy pierwszej i drugiej rocznicy rejestracji. Płatności mają być zintegrowane z istniejącym systemem akcyzy na pojazdy. W podanym przez BVC przykładzie przejechanie 8,5 tys. mil będzie oznaczać (w pierwszym roku funkcjonowania podatku) płatność w wysokości około 255 funtów. To połowa tego, co należałoby zapłacić w podatku od paliwa.
Specjaliści uważają, że wprowadzenie podatku może zwiększyć liczbę manipulacji związanych z licznikami przebiegu. Rząd rozważa różne pomysły, które miałyby pomóc w ograniczeniu takiego procederu. Podatek będzie dotyczył pojazdów zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii, a mile naliczane także poza granicami kraju. Natomiast samochody zarejestrowane w innych krajach nie płaciłyby za poruszanie się po brytyjskich drogach.
Niektórzy wyrażają obawy, że zmniejszy to sprzedaż elektryków, mimo że od 2030 roku wszystkie nowe pojazdy muszą być elektryczne lub hybrydowe. Prognozy wskazują, że sprzedaż w tym sektorze może się zmniejszyć o 440 tys. sztuk, choć mogą to zminimalizować inne działania rządu. W kwietniu 2026 roku wzrośnie też podatek na luksusowe (kosztujące ponad 50 tys. funtów) auta elektryczne - z 425 do 440 funtów.
Pomysł nie spotkał się ze zbyt entuzjastycznym przyjęciem ze strony kierowców. Cytowany przez BBC 46-letni Stephen Walton, który elektryka kupił dla żony, stwierdził, że posiadanie EV "po prostu nie ma sensu finansowego", gdyż cena zakupu jest wyższa, a obecny podatek "będzie ostatnią kroplą". - To koszmar. Zapłaciłem więcej, żeby zrobić to, co słuszne, a jestem za to karany. To będzie mój pierwszy i ostatni pojazd elektryczny, ponieważ bycie kierowcą EV nie daje żadnych korzyści finansowych - powiedział.
Z kolei przedstawiciele Forda oraz organizacja branżowa Society of Motor Manufacturers and Traders (SMMT) uznały, że nowy podatek to nieodpowiedni pomysł w nieodpowiednim czasie. Specjaliści uważają, że podatek powinien uwzględniać wpływ wszystkich typów pojazdów na środowisko i że potrzebny jest system, który będzie zachęcał do przejścia na auta zeroemisyjne, a równocześnie zapewni zrównoważone pozyskiwanie środków na inwestycje drogowe.
Czytaj też:Właściciel Volvo stracił cierpliwość do Izery. Nowe informacje ws. potężnej inwestycji w Polsce
Źródło:BBC