List w sprawie do Komisji Europejskiej podpisali premierzy Bułgarii, Czech, Węgier, Włoch Słowacji oraz szef polskiego rządu Donald Tusk. Zaapelowali również o uwzględnienie paliw niskoemisyjnych i odnawialnych w planie mającym na celu redukcję emisji dwutlenku węgla pochodzącego z transportu - informuje Agencja Reutera.
KE ma przedstawić pakiet środków mających na celu wsparcie europejskich producentów samochodów, takich jak złagodzenie zakazów dotyczących silników spalinowych obowiązujących od 2035 roku. Pakiet ma zostać opublikowany 10 grudnia, ale może zostać opóźniony. Jak wynika ze wspólnego listu premierów, sześć krajów UE zwróciło się do Brukseli z prośbą o zezwolenie na sprzedaż samochodów hybrydowych lub pojazdów napędzanych innymi, istniejącymi lub przyszłymi technologiami, "które mogłyby przyczynić się do osiągnięcia celu redukcji emisji CO2" po roku 2035.
Przypomnijmy, że zgodnie z planem Komisji Europejskiej "wszystkie nowe samochody osobowe i dostawcze sprzedawane w UE od 2035 r. nie powinny emitować CO2". W praktyce oznacza to zakaz sprzedaży samochodów spalinowych. Tak wynika z dyrektywy przyjętej w 2023 r. Jednak, że od tego czasu wiele unijnym krajów ma spore wątpliwości co do tych wytycznych. "Wówczas perspektywy dla pojazdów elektrycznych zasilanych bateriami rysowały się pozytywnie, ale wysiłki producentów samochodów zderzyły się później z rzeczywistością niższego niż oczekiwano popytu i zaciekłej konkurencji ze strony Chin" - podkreśla Agencja Reutera. Ostatnio pojawiła się informacja, że Komisja Europejska już nie trzyma się swojego planu tak radykalnie jak wcześniej, pojawia się m.in. furtka dla pojazdów spalinowych, w przypadku gdyby były zasilane odpowiednimi paliwami.
"Możemy i musimy skutecznie dążyć do realizacji naszego celu klimatycznego, nie niszcząc przy tym naszej konkurencyjności, bo na przemysłowej pustyni nie ma nic zielonego" - stwierdzili premierzy krajów UE w swoim liście do KE.