Kosmos. Grupa astronomów, w której znalazł się Polak, odkryła czarną dziurę za dużą, żeby istnieć

Astronomowie z Narodowego Obserwatorium Astronomicznego Chińskiej Akademii Nauk dokonali szokującego odkrycia. Po drugiej stronie Drogi Mlecznej znajduje się masywna czarna dziura. Jest tak duża, że nie powinna w ogóle istnieć.

Po drugiej stronie Drogi Mlecznej zespół astronomów z Chińskiej Akademii Nauk odkrył masywną czarną dziurę. Znajduje się ona 15 tys. lat świetlnych od Ziemi i została ochrzczona jako LB-1, o czym naukowcy pod przewodnictwem prof. Liu Jifenga poinformowali na łamach "Nature", najbardziej prestiżowego magazynu naukowego na świecie. W zespole znalazł się też Polak, dr Krzysztof Belczyński, Astrofizyk z Centrum Astronomicznego Mikołaja Kopernika PAN, który jest współautorem publikacji. LB-1 to czarna dziura, o masie przekraczającej masę Słońca 70 razy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że w tym miejscu kosmosu, z dala od centrum galaktyki, tego rodzaju ciało niebieskie po prostu nie powinno istnieć.

 

Czarna dziura LB-1 jest zbyt masywna, by pojawić się po za centrum galaktyki

Modele teoretyczne pokazują, że czarne dziury o masie przekraczającej masę Słońca dwudziestokrotnie powinny istnieć tylko w centralnych rejonach galaktyki. 

Czarne dziury o takiej masie nie powinny istnieć w naszej galaktyce. Przynajmniej według najbardziej aktualnej wiedzy o ewolucji gwiazd. LB-1 jest dwa razy masywniejsza, niż sądziliśmy, że jest to możliwe. Skoro już wiemy o jej istnieniu, teoretykom pozostaje wyjaśnić dlaczego

Wedle jednej z teorii, możliwe, że nie jest to jedna, a dwie mniejsze czarne dziury, które orbitują koło siebie. Druga hipoteza zakłada, że LB-1 powstała w wyniku zapadnięcia się supernowej. Jest to możliwe, ale dotąd nie zaobserwowano niczego podobnego. Na odpowiedź jeszcze trochę poczekamy, ale odkrycie naukowców już teraz jest wyjątkowe. Do obserwacji użyto techniki, która polega nie tyle na szukaniu bezpośrednio czarnej dziury, a obiektów, które krążą wokół czegoś niewidzialnego. To skuteczny sposób, podczas poszukiwania masywnych czarnych dziur, które nie emitują promieni X i ciężko wypatrzyć je w kosmosie. Opłaciło się, bo odnaleziono krążącą wokół LB-1 gwiazdę o masie ośmiu Słońc.