Naukowcy znaleźli dziwne obiekty obiegające centralną czarną dziurę Drogi Mlecznej. Są nieznaną dotąd hybrydą

Bartłomiej Pawlak
Astronomowie znaleźli sześć niespotykanych dotąd obiektów znajdujących się niebezpiecznie blisko centralnej czarnej dziury Drogi Mlecznej. Z pozoru wyglądają jak obłoki gazu, jednak czasem zachowują się niemal tak samo, jak gwiazdy. Naukowcy twierdzą, że mogą być nieznaną dotąd hybrydą obu.

Doga Mleczna, podobnie jak zdecydowana większość innych galaktyk jest "sklejona" silną grawitacją supermasywnej czarnej dziury znajdującej jest w centrum jej jądra. Takie czarne dziury osiągają zazwyczaj masę od kilku milionów do nawet kilkudziesięciu miliardów mas Słońca.

Tłoczne otoczenie Sagittariusa A*

Sagittarius A*, czyli centralna czarna dziura naszej galaktyki (Drogi Mlecznej) nie jest tu wyjątkiem. Znajduje się w gwiazdozbiorze Strzelca, 27 tys. lat świetlnych od Ziemi i ma masę sięgającą ok. 3,7 mln mas Słońca przy promieniu zaledwie 13 razy większym od promienia naszej gwiazdy. Jest więc to obiekt niezwykle gęsty, który generuje bardzo silne pole grawitacyjne.

W efekcie w bliskim sąsiedztwie Sagittariusa A*, centrum galaktyki obiegają ogromne ilości gazów, pyłów i gwiazd. W najbliższym otoczeniu czarnej dziury naukowcy dopatrzyli się jednak obiektów, których wcześniej nie znali. Dwa pierwsze - nazwane G1 i G2 - odkryto odpowiednio w 2005 i 2011 roku.

Początkowo niektórzy naukowcy wzięli je za chmury gazów wyrzucone przez gwiazdy rozerwane oddziaływaniem grawitacyjnym pobliskiego Sagittariusa A*. Teraz okazuje się, że nie mieli racji. Wyniki wieloletnich badań otoczenia centrum Drogi Mlecznej opublikowano w magazynie naukowym "Nature".

Te obiekty to "hybrydy" obłoków gazowych i gwiazd

W 2014 roku pojawiły się jednak pierwsze przesłanki mówiące o tym, że początkowe założenie naukowców były błędne. Wtedy obiekt G2 zbliżył się na odległość zaledwie kilkuset jednostek astronomicznych (to odległość Ziemi od Słońca, czyli ok. 150 mln km) do horyzontu zdarzeń czarnej dziury (to granica w przestrzeni, po przekroczeniu której nie ma już ucieczki).

Naukowcy byli przekonani, że G2 nie będzie w stanie zachować w miarę zwartego kształtu i zostanie rozdarty potężnym oddziaływaniem Sagittariusa A*. Proces rozrywania gwiazdy przez czarną dziurę możecie zobaczyć na poniższym filmie:

Zobacz wideo

Tak się jednak nie stało. G2 został jedynie mocno rozciągnięty, jednak po oddaleniu się od horyzontu zdarzeń niemalże wrócił do swojego poprzedniego kształtu. Badacze wywnioskowali więc, że coś bardzo masywnego musi skupiać gazy w zwartej strukturze. Aby zweryfikować obserwacje, znaleźli kolejne cztery obiekty, które - pomimo, że obiegały Sagittariusa A* po różnych orbitach - w jego sąsiedztwie zachowywały się niemal tak samo.

Zdaniem badaczy, to dlatego, że każdy z sześciu odkrytych obiektów jest najpewniej masywną gwiazdą otoczoną chmurą gazu - swoistą hybrydą, która wcześniej nie była obserwowana w kosmosie. 

W wynikach swoich badań naukowcy podsumowują, że tego typu obiekty astronomiczne najprawdopodobniej powstały jako gwiazdy podwójne. W pobliżu czarnej dziury jeden ze składników każdego układu został zniszczony, a pozostałości gazu po gwieździe nie zostały przyciągnięte do horyzontu zdarzeń, ale zaczęły obiegać towarzysza.

Choć teoria wydaje się bardzo prawdopodobna, wciąż jest jedynie teorią i wymaga potwierdzenia. Naukowcy - aby ją potwierdzić - planują teraz znalezienie kolejnych podobnych obiektów. Niestety wyników nie poznamy zbyt prędko, bo badania mogą zabrać kilka następnych lat.