Kometa Atlas leci w kierunku Słońca i jest coraz jaśniejsza. Szykuje się widok, jakiego nie było od ponad 20 lat

Kometa Atlas zaskoczyła badaczy: jej jasność w pewnym momencie zaczęła szybko i mocno się zwiększać. W tym momencie jest na granicy widzialności gołym okiem, ale według różnych obliczeń, może stać się jaśniejsza niż najjaśniejsza planeta - Wenus. Wiosną może nas czekać spektakl na niebie, jakiego nie widzieliśmy od 1997 roku.
Zobacz wideo Sonda Parker Solar

O nowej komecie - wtedy jeszcze pod nazwą C/2019 Y4 - świat dowiedział się pod koniec ubiegłego roku. Odkrył ją 28 grudnia znajdujący się na Hawajach system ATLAS - Asteroid Terrestrial-impact Last Alert System. 

Nowa kometa leci w kierunku Słońca

Składa się on z dwóch teleskopów, położonych w obserwatoriach na wulkanach Haleakala i Mauna Loa. Jego główne zadanie, jak wskazuje nazwa, to ostrzeganie przed zbliżającymi się do Ziemi asteroidami. Według założeń system ma dawać jeden dzień ostrzeżenia przed obiektami, które mogą uderzyć z siłą 30-kiloton trotylu - "zabójcami miasteczek", tydzień przed 5-megatonowymi "zabójcami miast" i trzy tygodnie przed 100-megatonowymi "zabójcami hrabstw".

Poza swoją główną funkcją ATLAS czasem wykrywa też komety i to po nim C/2019 Y4 dostała swoje nowe imię. Oto jej zdjęcie, wykonane za pomocą teleskopu w Nowym Meksyku 21 marca - kometa Atlas to zielonkawy obiekt w lewym górnym rogu:

Kiedy ją odkryto pod koniec grudnia ubiegłego roku, znajdowała się około 439 milionów kilometrów od Słońca i miała magnitudo (inaczej jasność obserwowaną) na poziomie około +20 - to znaczy, że była prawie 400 000 razy ciemniejsza niż gwiazdy, które są na granicy widoczności gołym okiem. Obecnie jest w okolicy orbity Marsa i można ją obserwować za pomocą teleskopów średniej wielkości.

W oczekiwaniu na spektakl na niebie

W swoim peryhelium, czyli w momencie najmniejszej odległości od Słońca - znajdzie się 31 maja i ten dystans będzie wynosił 37,8 miliona kilometrów, to około jednej czwartej odległości Ziemi od Słońca. Teoretycznie wtedy powinna zwiększyć swoją jasność tak, by można ją było obserwować za pomocą małego teleskopu. To by nie było jeszcze nic niezwykłego.

Tyle że Atlas zachowuje się w zaskakujący sposób: w ostatnich tygodniach zwiększała swoją jasność niespotykanie szybko. 17 marca kometa ta miała magnitudo +8,5 i była 600 razy jaśniejsza niż prognozowali wcześniej eksperci. To sprawiło, że pojawiły się oczekiwania, a raczej nadzieje, na wielki spektakl na niebie, którego na półkuli północnej nie mieliśmy od 23 lat - czyli bardzo jasną, widoczną gołym okiem kometę.

Tempo zwiększania jasności niedawno spowolniło i nie wiadomo, czy znowu nie spowolni. Gdyby kometa je jednak utrzymała, w maju jej magnitudo mogłoby według szacunków, które przytacza portal Space.com, znaleźć się w przedziale od +1 do -5. To oznaczałoby, że pod koniec maja może się stać tak jasna Wenus (mag. -5) - najjaśniejsza planeta i trzeci najjaśniejszy obiekt na naszym niebie po Słońcu i Księżycu. Inne szacunki mówią o jasności na poziomie nawet -10, dla porównania: magnitudo Księżyca to -13. Gdyby te prognozy się sprawdziły, Atlas stałaby się najjaśniejszą kometą od komety Ikeya-Seki, czyli od 1965 roku. 

Być może część osób pamięta jeszcze ostatnią kometę tak jasną, że była widoczna na północnej półkuli gołym okiem. Była to kometa Hale'a-Boppa, która 22 marca 1997 roku znalazła się najbliżej Ziemi (w bezpiecznej odległości 194 mln km), ale bez pomocy specjalistycznego sprzętu można ją było obserwować przez aż 18 miesięcy, od maja 1996 roku do grudnia 1997 roku (szczególnie wiele osób śledziło ją latem 1997 roku). Miała dwa warkocze - jeden niebieski, gazowy i drugi żółty, pyłowy. W peryhelium znalazła się 1 kwietnia. Kometa ta pobiła rekord widzialności gołym okiem, do tamtej pory będący w posiadaniu tak zwanej Wielkiej Komety z 1811 roku (o której Adam Mickiewicz wspomniał w "Panu Tadeuszu"). 

Zachowanie komet - nie tylko tej - jest jednak trudne do przewidzenia, a każda z nich jest tak naprawdę inna. Atlas jako kometa mała, może się rozpaść, zanim osiągnie oczekiwaną przez wielu jasność.