Helikopter Ingenuity odezwał się z Marsa. Kiedy po raz pierwszy wzbije się w powietrze?

Eksperymentalny dron Ingenuity, który na Marsa poleciał razem z łazikiem Perseverance, ma się dobrze. NASA poinformowała właśnie, że udało się nawiązać kontakt z maszyną, która od czwartku jest na powierzchni Czerwonej Planety. Kiedy pierwszy w historii lot marsjańskiego helikoptera?
Zobacz wideo Łazik NASA wylądował na Marsie i przesłał pierwsze zdjęcia z jego powierzchni

W czwartek późnym wieczorem na Marsie wylądował łazik Perseverance. Pojazd zaledwie kilka minut po lądowaniu wysłał pierwsze zdjęcia z powierzchni Czerwonej Planety i to głównie o nim mówiło się w kontekście misji Mars 2020.

Helikopter Ingenuity również ma się świetnie na Marsie

Nie można zapominać jednak, że misja NASA składała się nie tylko z łazika, ale również eksperymentalnego drona, który będzie realizował zupełnie inne cele. Teraz amerykańska agencja kosmiczna poinformowała, że dron Ingenuity (bo tak nazywa się to urządzenie) jest cały i zdrowy. 

W weekend NASA skomunikowała się z helikopterem, który - podobnie, jak Perseverance - bez szwanku przetrwał "siedem minut grozy", czyli trudną i niebezpieczną dla misji procedurę lądowania na Marsie. Do pierwszego połączenia z dronem doszło w nocy z piątku na sobotę za pomocą orbitera Mars Reconnaissance Orbiter. Zdaniem NASA zarówno Perseverance, jak i Ingenuity mają się świetnie.

Znając stan drona NASA mogła rozpocząć "wybudzanie" i przygotowania do pierwszych zadań. W sobotę nastąpiła procedura włączenia zasilania. Na razie NASA Jet Propulsion Laboratory (JPL) odpowiedzialna za budowę urządzenia planuje naładować akumulatory drona do 30 proc. maksymalnej pojemności. Po kilku dniach nastąpi ponowne naładowanie do 35 proc., które powtarzane będzie co tydzień.

JPL chce sprawdzić, czy akumulatory litowo-jonowe zainstalowane wewnątrz drona działają zgodnie z oczekiwaniami. Jeśli tak, naukowcy rozpoczną dalsze przygotowania do pierwszego lotu.

Nocami na Marsie temperatury spadają do -90 stopni Celsjusza, dlatego zarówno Perseverance, jak i Ingenuity potrzebują sporo energii do ogrzania elektroniki, która w przeciwnym razie mogłaby zamarznąć. Dlatego tak ważne jest, aby upewnić się, że baterie drona działają poprawnie, zanim jego misja zostanie rozpoczęta.

Ingenuity - Mars 2020Ingenuity - Mars 2020 Fot. Damian Dovarganes / AP Photo

Ingenuity na razie nie odczepi się od łazika

Dron na razie pozostanie przyczepiony do łazika (podczas lotu i lądowania znajdował się on w specjalnym zasobniku pod pojazdem) i to właśnie z niego będzie czerpał energię potrzebną do ładowania akumulatorów i przetrwania w marsjańskich warunkach. 

Dopiero gdy helikopter będzie gotowy do pierwszego lotu, kontrolerzy misji wydadzą polecenie opuszczenia go na powierzchnię planety. Stanie się to za ok. 30-60 dni. Łazik odsunie się z miejsca, a dron zacznie czerpać energię z własnego źródła zasilania - paneli słonecznych zamontowanych na szczycie wirnika. Wtedy rozpoczną się 30-dniowe testy urządzenia, w ramach których dron wykona kilkanaście lotów o długości maksymalnie 90 sekund.

Celem agencji jest sprawdzenie, czy loty z wykorzystaniem siły nośnej na Marsie są możliwe. Jeśli tak, agencja nie wyklucza wysłania kolejnych, tym razem znacznie większych dronów, które będą "oczami" dla przyszłych łazików marsjańskich. Ingenuity zostanie natomiast pierwszym helikopterem, który wzbił się powietrze na obiekcie innym niż Ziemia.

Więcej o: