Rosjanie planują budowę własnej stacji kosmicznej na orbicie. "Jeśli prezydent Putin pozwoli"

Rosjanie są gotowi zbudować i wynieść na orbitę własną stację kosmiczną do 2030 roku - zadeklarował szef Roskosmosu. Miałoby się to jednak stać dopiero po porzuceniu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. "Jeśli chcesz zrobić to dobrze, zrób to sam" - powiedział.
Zobacz wideo Wymiana baterii na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Astronauci wzięli udział w 7-godzinnym spacerze kosmicznym

Budowę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) rozpoczęto w 1998 roku poprzez połączenie ze sobą pierwszych modułów, a stała załoga zamieszkuje ją nieprzerwanie od 2000 roku. Stacja ma więc swoje lata i wiele rzeczy już od pewnego czasu zaczyna na niej szwankować. Ostatnio Rosjanie zmagali się m.in. z mikroszczelinami, przez które z ISS wydostawało się powietrze.

Przed kilkoma dniami rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos zadeklarowała, że będzie wspierać ISS tylko do 2024 roku. Dalsze wsparcie, zdaniem Rosjan, jest wątpliwe ze względu na częste awarie trapiące ISS. Rosyjska agencja ma jednak przeprowadzić kontrolę stanu technicznego stacji i podjąć konkretną decyzję odnośnie swojej przyszłości na ISS.

Rosja chce budowy krajowej stacji kosmicznej

Teraz okazuje się, że awaryjność ISS może nie być główną (a przynajmniej nie jedyną) przyczyną planowanego porzucenia międzynarodowej stacji. Nie jest co prawda tajemnicą, że Rosjanie chętnie wybudowaliby własną stację kosmiczną, jednak teraz po raz pierwszy mówią o tym w tak otwarty sposób.

Jak donosi Reuters, rosyjski polityk Dmitrij Rogozin i jednocześnie szef Roskosmosu, zadeklarował, że agencja planuje budowę i umieszczenie na orbicie krajowej stacji kosmicznej, "jeśli prezydent Władimir Putin wyrazi na to zgodę". Dodał, że jeśli uda się dokonać tego do 2030 roku, będzie to "kolosalny przełom".

Rogozin stwierdził, że można zauważyć "wolę zrobienia nowego kroku w załogowej eksploracji kosmosu", a także dodał, że Rosja nie wyklucza dopuszczenia innych krajów do prowadzenia wspólnych badań w kosmosie, jednak sama stacja musi być rosyjska. "Jeśli chcesz zrobić to dobrze, zrób to sam" - skwitował. Wedle nieoficjalnych doniesień, Rosja planuje przeznaczyć na projekt 6 mld dolarów

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna to efekt działań łącznie 17 krajów z całego świata i jeden z obszarów najbliższej współpracy między Moskwą i Waszyngtonem - przypomina Reuters. Zapewne nie bez znaczenia pozostaje fakt, że relacje pomiędzy tymi dwoma krajami od pewnego czasu pogarszają się. Podobnie, jak i to, że Dmitrij Rogozin to polityk znany ze swoich nacjonalistycznych i antyzachodnich poglądów.