Naukowcy rozszyfrowali niemal 500-letni list Karola V. Cesarz rzymski się bał! Co go tak przeraziło?

Po ponad roku prac naukowcom udało się rozszyfrować napisany 476 lat temu list króla Hiszpanii i cesarza rzymskiego Karola V. List znaleziono dopiero niedawno. Z jego treści wynika, że monarcha bał się o swoje życie, bo podejrzewał, że wynajęto płatnego zabójcę i to właśnie on, Karol V jest jego celem.

List został wysłany przez XVI-wiecznego świętego cesarza rzymskiego i Króla Hiszpanii Karola V Habsburga do jego ambasadora we francuskim sądzie królewskim, Jeana de Saint-Maurisa. Pismo daje wgląd w przeszłość, gdy Europa nie była stabilna, ze względu na wojny religijne. "Dla historyków to rzadki przykład ciemnej sztuki dyplomacji w akcji, w której rządzą: tajemnice, nieszczerze uśmiechy i dezinformacja, najwyraźniej równie znaczące, jak dzisiaj" - pisze BBC.

List średniowiecznego udało się odszyfrować po niemal 500 latach

Odszyfrowaniem listu zajął się zespół pod kierownictwem kryptografki Cecile Pierrot. Na jednym z przyjęć w mieście Nancy przed trzema laty usłyszała plotkę o istnieniu listu. Po długich poszukiwaniach zdołała go odnaleźć w miejskiej bibliotece Bibliothèques de Nancy, którą notabene założył król Polski, Stanisław Leszczyński, więc historia ma drobny polski akcent. 

List był zaszyfrowany, a Pierrot wydawało się, że zdoła go odczytać w ciągu kilku dni. Zadanie okazało się jednak dużo trudniejsze, choć list liczy tylko trzy strony, na które składa się 70 wersów tekstu. Większość jest zaszyfrowana z użyciem 120 symboli, choć pojawiły się też wstawki po francusku. Szyfr okazał się bardzo trudny do rozgryzienia. Już sama liczba użytych w szyfrze znaków sugeruje złożoność zadania, w liście nie zastosowano bowiem prostego kodu, w którym jeden znak oznacza jedną literę.

Pierrot mówi więc, że zaczęli od skategoryzowania symboli i szukania wzorów.

Wprowadzenie danych do komputera i przekazanie mu zadania ich rozszyfrowania zajęłoby dosłownie więcej czasu niż historia wszechświata!

- powiedziała Cecile Pierrot. 

Więcej informacji ze świata na stronie głównej Gazeta.pl 

Początkowo znaki podzielono na proste i złożono. Odkryto, że samogłoski nie są zapisywane jako litery, ale były dodawane jako znaki diakrytyczne na wzór języka arabskiego. Dodatkowo litera "e" nie posiadała swojego znaku i po prostu w większości wyrazów była nieobecna. 

Część symboli reprezentowała litera lub ich kombinacje, ale pojedyncze symbole szyfrowały również całe słowa. Np. igła oznaczała, że został wspomniany angielski król Henryk VII.

Przełom nastąpił jednak dopiero, gdy historyk Camille Desenclos pokazał zespołowi naukowców inne zaszyfrowane listy od i do Karola V. Na jednym z nich odbiorca listu zapisał nieformalne tłumaczenie treści dokumentu. Cecile Pierrot powiedziała, że drugi list stanowił ich klucz, bez którego podołaliby zadaniu, ale zajęłoby im to więcej czasu. A i tak poświęcili na to już rok. 

Czego bał się cesarz rzymski?

Dlaczego Karol V musiał zadbać o dyskrecję tak bardzo, że zaszyfrował w list w ten wyjątkowo skomplikowany sposób? Wciąż trwa tłumaczenie listu, ale naukowcy ustalili już wstępnie poruszone w nim tematy. 

W liście jest mowa o śmierci Henryka VIII, króla Anglii, cesarz pisał też o buncie protestantów w Niemczech i wyraża swoje zmartwienie utrzymaniem pokoju z Francją. 

Trudno się jednak dziwić ostrożności Karola V, gdy dowiadujemy się, że na szali było jego życie. Drugim ważnym temat listu jest bowiem plotka, jakoby cesarz był celem płatnego zabójcy z Włoch. Adresat listu, Jean de Saint-Mauris miał dowiedzieć się, ile się da w tej sprawie i czy to tylko pogłoski, czy może zagrożenie jest realne.

Więcej o: