Naukowcy z Instytutu Karolinska na Szwedzkim Uniwersytecie Medycznym od lat pracowali nad badaniami związanymi z leukemią (białaczką). Na kampusie przechowywane były próbki krwi oraz inne materiały pobrane od pacjentów przez dziesięciolecia. Jednak większość z nich uległa zniszczeniu w wyniku awarii sprzętu w Boże Narodzenie ubiegłego roku.
Próbki były przechowywane w specjalnych zbiornikach chłodzonych ciekłym azotem, który utrzymuje temperaturę -190 st. Jednak między 22 a 23 grudnia nastąpiła przerwa w dopływie ciekłego azotu, co zauważono dopiero 27 grudnia. Do tego czasu większość materiałów uległa zniszczeniu. - Są to próbki, które zbierano metodycznie przez okres 10-30 lat, a które zostały zachowane i wykorzystane do badań. Nie da się tego określić ceną - powiedział Matti Sallberg z instytutu portalowi fof.se.
Dodał, że najbardziej poszkodowane są badania z zakresu hematologii. - To katastrofa dla około stu badaczy wszystkich szczebli (...). Dla nich będzie to przerwa w pracach badawczych. Wielu z nich ma zaplanowane badania, których nie mogą teraz ukończyć, ponieważ skończył się materiał - przekazał.
Uniwersytet zgłosił sprawę do służb mundurowych, choć wewnętrzne dochodzenie nie wskazało żadnych oznak sabotażu czy działań z zewnętrz. - Obecnie nic nie wskazuje, aby zamieszany był w to ktoś z zewnątrz, ale sporządziliśmy raport dla policji, aby zbadano wszystko jak najdokładniej - podaje Sallberg cytowany przez "The Guardian". Zaznaczył także, że wszystkie materiały były przeznaczone wyłącznie do badań, więc ich utrata nie wpłynie na żadnego z obecnie leczonych pacjentów. Szacuje się, że koszt utraconych próbek wynosi ok. pół miliarda szwedzkich koron.