Falcon 9 to dwustopniowa rakieta, której pierwszy stopień (booster) może wylądować i być użyty ponownie. Do niedawna była to jedyna zdolna do tego rakieta. W październiku 2024 roku po raz pierwszy udało się jednak przechwycić pierwszy stopień rakiety Starship, większego brata Falcon 9. Sztuki tej dokonano niemal dekadę po tym, gdy po raz pierwszy udane lądowanie zaliczył Falcon 9.
Ostatnio to samo, ale z rakietą większego kalibru, próbowała zrobić firma Blue Origin, należąca do Jeffa Bezosa. Choć start rakiety New Glenn przebiegł zgodnie z planem, to lądowanie się jednak nie udało. To oznacza, że obecnie tylko rakiety z firmy Elona Muska są w stanie polecieć w kosmos, wrócić i być znów użyte do kolejnego lotu na orbitę. Ponowne lądowanie modułu pierwszego stopnia to, jak widać, nie lada wyzwanie.
Świat przez lata obserwował kolejne starty Falcona 9. Jego pierwsza wersja została wystrzelona już w 2010 roku, aż 15 lat temu. Miała "zaledwie" 54,9 metra wysokości. Przez kolejne trzy lata rakieta startowała pięciokrotnie, zanim zastąpiono ją wersją v1.1, która mierzyła już 68,4 metra, czyli prawie 15 metrów więcej niż v1.0. Pierwsze udane powroty, ale z lądowaniem w oceanie, to 2013 rok i ledwie szósty start Falcona 9. Do 2016 roku przeprowadzono szesnaście lotów testowych, z czego w sześciu przypadkach udało się wylądować na tyle bezpiecznie, że zdołano odzyskać rakietę. W 2015 podczas lotu nr 20 po raz pierwszy Falcon 9 bezpiecznie osiadł na naziemnej platformie do lądowania. W 2016 roku rakietę udało się odzyskać po posadzeniu jej na autonomicznej morskiej stacji do lądowania.
A potem wszystko ruszyło z kopyta. Dziś Falcon 9 na orbitę wynosi m.in. satelity Starlink. 21 stycznia rakieta zaliczyła 400. udane lądowanie (do tego wyniku wliczają się udane lądowania jej większej wersji - Falcon Heavy, wyposażonej w dwa dodatkowe boostery). Według strony Elonx.net, która śledzi wszystko wokół SpaceX i zbiera na ten temat statystyki, do 30 stycznia Falcon 9 wykonał 402 udane lądowania, z czego 321 na oceanicznej platformie, a 81 na lądzie. Oficjalna strona SpaceX najwyraźniej jeszcze tego nie odnotowała, choć firma informowała o 400. lądowaniu na X.com. Na razie jednak licznik na stronie zatrzymał się na 383.
Obecnie trwa seria 61 lądowań z rzędu bez żadnej awarii, najdłuższa seria to 267 takich startów. Łącznie Falcon 9 skutecznie lądował w 97,10 proc. przypadków. Spośród odzyskanych pierwszych stopni rakiety rekordzistą jest ten, który łącznie wykorzystano aż 25 razy.
Falcon 9 jest na tyle wydajny, że w październiku ubiegłego roku rakieta wzniosła się na orbitę aż 16 razy. 119 startów w 2024 roku, licząc do początku grudnia, dają średnio start co 2,3 dnia. Dla porównania, statki NASA w ostatniej dekadzie wznosiły się na orbitę ledwie 135 razy. Na obronę Agencji Kosmicznej jest to, że po prostu sporą część swoich zadań outsource'owała do sektora prywatnego i ściśle współpracuje m.in. ze SpaceX.
Warto odnotować jeszcze kilka liczb: obecna wersja Falcon 9 mierzy 70 metrów i waży 594 tony. Na niską orbitę może wynieść do 22,8 tony ładunku, a na geostacjonarną orbitę transferową - 8,3 tony. SpaceX informuje też, że Falcon 9 może na Marsa dostarczyć 4,02 tony ładunku. Każdy start rakiety to koszt 69,75 mln dolarów.
Program rakiet Falcon 9 został zapoczątkowany w 2007 roku. Swoją nazwę wzięły one od słynnego Sokoła Millenium (ang. Millenium Falcon), najsłynniejszego statku kosmicznego z serii filmów "Gwiezdne Wojny". Dziewiątka w nazwie to po prostu liczba silników Merlin, które napędzają pierwszy stopień rakiety.
Statek Dragon, który razem z załogą Falcon 9 wyniesie na orbitę, swoją nazwę miał z kolei wziąć od piosenki z 1963 roku "Puff, the Magic Dragon". To piosenka dla dzieci, której autorom przez lata zarzucano, że poukrywali w tekście odniesienia do palenia marihuany. Jej autorzy do swojej śmierci w styczniu tego roku zaprzeczali, że tak było. Natomiast Elon Musk w 2008 roku potwierdził, że wybrał tę nazwę, ponieważ wiele osób mówiło mu, że chyba musi palić marihuanę, skoro zdecydował się na tę kosmiczną przygodę.
Pracę nad kapsułą Dragon zaczęły się w 2004 roku, jeszcze przed rozpoczęciem projektu Falcon 9. Od początku w całość zaangażowana była NASA. Druga wersja na ten moment jest jedynym kosmicznym statkiem zaopatrzeniowym, który może być ponownie wykorzystany. Uznański-Wiśniewski poleci kapsułą o numerze C213. Będzie to jej dziewiczy rejs, co oznacza, że jego zespół będzie mógł nadać jej nazwę.
Co ciekawe start misji odbędzie się z użyciem wyrzutni LC39-A. To ta sama, z której startowały niemal wszystkie misji legendarnego programu Apollo, w tym Apollo 11, który skończył się pierwszym lądowaniem człowieka na Księżycu. Wyrzutnia obsłużyła aż 82 starty wahadłowców.
Źródła: ESA, CNBC, Space.com, Spacex.com, NASA, Arstechnica.com