Czerwone zagrożenie: Marsjański pył to mieszanina różnorodnych substancji jak krzemionka, gips, nadchlorany i nanofazowe tlenki żelaza (nadające planecie czerwoną barwę). Pokrywa całą powierzchnię Marsa i według najnowszych badań opublikowanych w czasopiśmie GeoHealth może stanowić niebezpieczeństwo dla astronautów, którzy tam wylądują. - Największym zagrożeniem jest ryzyko dla płuc astronautów. Ponieważ pył jest tak drobny, oczekuje się, że pozostanie w płucach astronautów, a część z niego zostanie wchłonięta do krwiobiegu - powiedział jeden z autorów badania Justin Wang.
Nie tylko płuca: Nadchlorany mogą prowadzić do dysfunkcji tarczycy i niedokrwistości aplastycznej (niedoboru produkcji komórek). Cząstki pyłu mają też ostry kształt działający podrażniająco na błony śluzowe. Pył z łatwością się unosi, zdarzają się globalne burze pyłowe. Bez problemu dostaje się w każdą szczelinę. To zagrożenie również dla funkcjonowania pojazdów i innego sprzętu, istotnego dla bezpieczeństwa astronautów. - Szybka ewakuacja z powrotem na Ziemię jest wykluczona, dlatego konieczne jest posiadanie pełnej zdolności medycznej lokalnie na powierzchni - stwierdził Jonathan Eastwood, profesor fizyki kosmicznej w Imperial College London.
Kosmiczne rozwiązania: Najprostszą metodą ochrony jest filtracja i regularne czyszczenie kabiny statku oraz sprzętu. Inny pomysł to urządzenia ułatwiające odpychanie ładunków elektrostatycznych. Jednak filtry też ulegają zużyciu zwłaszcza przy tak intensywnej eksploatacji, a dodatkowo należałoby je regularnie czyścić z niebezpiecznych pierwiastków jak arsen czy kadm. Na razie jednak nie zanosi się, aby misja na Marsa szybko doszła do skutku - mimo Elona Muska, jej gorącego zwolennika, w najbliższym otoczeniu Donalda Trumpa. Tak więc na rozwiązanie problemu z pyłem jest jeszcze trochę czasu.
Czytaj też: Pięć lat do "prawdziwego przełomu". Google szykuje kwantową rewolucję
Źródło: CNN