Aenocyon dirus znany też jako wilk straszny to wymarły gatunek psowatego, który jeszcze 10 tys. lat temu żył na terenie obydwu Ameryk. W kwietniu 2025 roku firma biotechnologiczna Colossal Biosciences poinformowała o wykorzystaniu klonowania i edycji genów do "stworzenia" trzech genetycznie modyfikowanych szczeniąt (dwóch samców i samicy), które miały uzyskać cechy wilka strasznego. Wielu naukowców pozostało sceptycznych, twierdząc, że są to w zasadzie hybrydy z wilkiem szarym podobne z wyglądu do wymarłych przodków. Nie zniechęciło to jednak amerykańskiego startupu, który ma dalsze, ambitne plany.
Colossal Biosciences ogłosił swoje zamierzenia związane z przywracaniem wymarłych zwierząt. Na liście znajduje się więcej przedstawicieli, żyjącej w czasach prehistorycznych, megafauny - bóbr olbrzymi, niedźwiedź krótkopyski, koty szablozębne czy ogromne naziemne leniwce. Do 2028 roku planowane jest również odtworzenie mamuta włochatego. Firma stosuje skomplikowane metody edycji genów, jak CRISPR/Cas9. Nad tą techniką prowadzi się obecnie zaawansowane prace w kontekście leczenia chorób genetycznych.
"Ten ogromny kamień milowy jest pierwszym z wielu nadchodzących przykładów pokazujących, że nasz kompleksowy zestaw technologii wskrzeszania działa" - stwierdził w komunikacie prasowym, po zeszłorocznych narodzinach szczeniąt Ben Lamm, współzałożyciel i dyrektor generalny Colossal. Plany firmy obejmują także gatunki, które wymarły stosunkowo niedawno, jak dodo czy tygrys tasmański.
Projekty Colossal Biosciences budzą zdziwienie i kontrowersje, lecz oprócz prób odtwarzania nieistniejących już stworzeń firma podjęła też działania w celu zachowania obecnej bioróżnorodności. Ogłoszono utworzenie banku genetycznego dla gatunków zagrożonych w ZEA. Położone w Muzeum Przyszłości w Dubaju Colossal Biovault i World Preservation Lab ma przechowywać miliony zamrożonych tkanek i innych próbek ok. 10 tys. gatunków, w tym 100 krytycznie zagrożonych wyginięciem. Jak twierdzą przedstawiciele startupu, w przypadku wymarcia będzie je można przywrócić do życia.
- Musimy zacząć tworzyć kopie zapasowe całego życia na Ziemi, ponieważ choć ochrona przyrody działa, nie działa w tempie, w jakim eliminujemy gatunki - wyjaśnił Lamm, w wywiadzie dla CNN. Wiele próbek dla danego gatunku ma pozwolić na zachowanie różnorodności genetycznej.
Podobne obiekty istnieją na całym świecie. Do najpopularniejszych należy położony na Svalbardzie Globalny Bank Nasion przechowujący blisko 1,4 miliona próbek nasion. Z kolei "Frozen Zoo" w San Diego zawiera materiały od ponad 1300 gatunków i podgatunków. Zgromadzone tam próbki pomogły w reintrodukcji konia Przewalskiego, indyjskiego wołu gura, bydła banteng czy fretki czarnonogiej. Z kolei projekt organizacji charytatywnej Frozen Ark zgromadził podobnych 48 tysięcy próbek.
Zapytane przez stację CNN Zoo Wildlife Alliance w San Diego, oceniając nowe przedsięwzięcie Collosus, stwierdziło że tego rodzaju inicjatywy są "bezprecedensową szansą i pilną koniecznością zapewnienia przyszłości różnorodności biologicznej Ziemi" i że "żadna organizacja nie jest w stanie zrobić tego sama".
Czytaj też: Niezwykłe odkrycie archeologów w Polsce. Setki tysięcy dowodów na "niewidzialną rewolucję"