Norwegia zanotowała właśnie ogromny wzrost bezrobocia. Z 2,3 do 10,7 proc. A to niejedyny problem

Koronawirus uderzył w rynek pracy w Norwegii. Poziom bezrobocia w marcu wystrzelił do rekordowego poziomu. Kraj odczuwa też głęboką przecenę na rynku ropy naftowej, której jest producentem i eksporterem.
Zobacz wideo Koronawirus. Jakie obostrzenia obowiązują poza Polską?

Norwegia to jeden z najbogatszych krajów świata z bardzo rozwiniętym systemem świadczeń socjalnych, w ścisłej czołówce rankingu World Happiness Report przygotowywanego przez ONZ - czyli zestawienia najszczęśliwszych państw świata. Pandemia koronawirusa jednak i tam wywołuje gwałtowne zmiany, Norwegia trzy tygodnie temu wprowadziła ograniczenia związane z izolacją społeczną - m.in. zamknęła urzędy, szkoły i przedszkola. 

Norwegia. Bezrobocie gwałtownie rośnie

Właśnie poznaliśmy dane o norweskim bezrobociu za marzec. Wzrosło ono do 10,7 proc. z 2,3 proc. w lutym. Ogromny skok, choć i tak mniejszy od spodziewanych przez ekonomistów 13,5 proc. 

To jednak dane uwzględniające osoby, które całkowicie straciły pracę. Jeśli wziąć pod uwagę także osoby zwolnione tymczasowo, to stopa bezrobocia rośnie już do rekordowych 14,7 proc.

Te trzy procent może teoretycznie liczyć na powrót do pracy, kiedy sytuacja się uspokoi, zniesione zostaną ograniczenia, a restauracje, kina czy linie lotnicze znowu zaczną funkcjonować w zakresie choć zbliżonym do tego sprzed wstrzymania gospodarki. Tyle tylko, że nie ma takiej gwarancji. Koronawirus może sprawić, że gospodarka bardzo się zmieni, wiele firm po prostu upadnie, inne będą musiały zmodyfikować działalność w odpowiedzi na zmienione zapotrzebowanie na różne towary czy usługi. 

Jak podaje norweska agencja ds. pracy i opieki społecznej - NAV - pod koniec ubiegłego miesiąca jako w pełni bezrobotne zarejestrowało się 301 tysięcy osób. Do tego 97 tysięcy zostało zarejestrowanych jako częściowo bezrobotne. Urząd podaje, że w całym rejestrze poszukujących pracy łącznie jest ponad 400 tys. osób.

- W ciągu ostatniego miesiąca zaobserwowaliśmy drastyczne pogorszenie sytuacji na rynku pracy - mówi Sigrun Vaageng, szefowa NAV, cytowana w komunikacie. - Środki podjęte w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa uderzyły w niektóre grupy zawodowe mocniej niż w inne. Niemniej jednak widzimy wpływ na cały rynek pracy, a tym samym na całą norweską gospodarkę" - dodała.

Tania ropa naftowa boli

Norwegia ma jeszcze jeden problem. To producent ropy naftowej, której wydobycie - w tym przypadku z dna morza - jest bardziej kosztowne niż w wielu innych krajach, w tym np. arabskich. A ropa naftowa, w związku z pandemią koronawirusa oraz wojną cenową między Arabią Saudyjską a Rosją, od początku roku mocno tanieje. Norwegowie mieli też komfort dotyczący przyszłości - zyski ze sprzedaży ropy inwestuje specjalny państwowy fundusz, największy taki na świecie. Tydzień temu fundusz ten - jeden z największych inwestorów na świecie - poinformował, że od początku roku, z powodu pandemii i związanego z nią załamania na rynkach finansowych, stracił 125 miliardów dolarów. Jego wartość to na 25 marca niespełna 950 miliardów dolarów. 

Więcej o: