Salony kosmetyczne, opieka nad dziećmi i chorymi. To miejsca pracy setek tysięcy kobiet

Ekonomiczne skutki epidemii nie wybierają płci i problemy odczuwa już także wiele branż zdominowanych przez kobiety. Mowa tu m.in. o salonach kosmetycznych czy usługach opiekuńczych.

W tych branżach pracują setki tysięcy kobiet. Czy raczej - pracowało, bo np. zakłady fryzjerskie czy kosmetyczne od tygodnia działać już nie mogą, nawet w ramach usług prowadzonych u klienta.

Czytasz artykuł związany z cyklem "Ósmy dzień miesiąca". Począwszy od Dnia Kobiet 2019, co miesiąc publikujemy teksty dotyczące równouprawnienia płci i walki ze stereotypami. Wszystkie "Ósme dni miesiąca" znajdziesz tutaj.

Samych salonów fryzjerskich, kosmetycznych i odnowy biologicznej mamy w Polsce kilkadziesiąt tysięcy. Bazując na danych sanepidu na koniec 2018 r. - salonów fryzjerskich mieliśmy niemal 30,8 tys., kosmetycznych 18,4 tys., odnowy biologicznej prawie 5,2 tys., zaś takich, które wykonują więcej niż jedną z wymienionych usług (łącznie z salonami tatuażu) - kolejnych niemal 9 tys. Łącznie ponad 63 tys.

embed

To dane na koniec 2018 r. Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju Kosmetologii "Przyjazna Kosmetyka" w swoim niedawnym apelu m.in. do prezydenta Andrzeja Dudy pisze już o około 70 tys. mikroprzedsiębiorstw kosmetycznych i fryzjerskich. W każdym razie - to daje obraz skali rynku, o którym mówimy. 

Trudno podać dokładną liczbę pracowników zatrudnionych w tych firmach (często to sam właściciel, ale czasem kilku pracowników). To z pewnością rząd ponad 100 tys. kobiet, być może nawet grubo ponad 100 tys. Dane GUS, ale dotyczące nie tylko fryzjerstwa i zabiegów kosmetycznych, lecz także wielu innych, czasem mocno niespokrewnionych dziedzin (choćby: pralnie, działalność hostess, naprawa urządzeń, usługi pogrzebowe czy usługi astrologiczne), mówią o ponad 213 tys. kobietach pracujących w tych sekcjach gospodarki. 

Formy zatrudnienia? Z naszych informacji wynika, że częściej etaty niż umowy cywilnoprawne. Ale dosyć popularna w branży kosmetycznej czy fryzjerskiej jest też jednoosobowa działalność gospodarcza - czyli osoba, która pracuje u kogoś w salonie, w praktyce jest samozatrudniona.

W branży raczej królują Polki. Zakłady fryzjerskie czy kosmetyczne nie zależą w takiej mierze od pracowników z zagranicy, jak np. firmy budowlane czy przetwórcze. Branża kosmetyczna tłumaczy, że wynika to m.in. z tego, że przy świadczonych przez nią usługach kluczowe jest, aby świetnie porozumiewać się z klientem. 

Z niemal 445 tys. wydanych zezwoleń na pracę w Polsce dla cudzoziemców (łącznie kobiet i mężczyzn, z czego dla kobiet ok. 111 tys.) w 2019 r., tylko niespełna 3,4 tys. dotyczyło "pozostałej działalności usługowej", w której mieszczą się nie tylko usługi fryzjerskie i kosmetyczne, lecz także np. usługi pogrzebowe, astrologiczne czy towarzyskie albo pralnie. Oczywiście w ponad 70 proc. zezwolenia na pracę w tym sektorze dotyczyły osób z Ukrainy, w znacznie mniejszej mierze np. z Tajlandii czy Indonezji.

Przeczytaj także: "Dziś rano zwolniłam dziewczynę. Nie mam z czego płacić ludziom. Nie odważyłam się do niej zadzwonić"

Opieka nad chorymi, sprzątanie? Tu rządzą Ukrainki

O ile w branży kosmetycznej pracują przede wszystkim Polki, o tyle niektóre z innych branż są w znacznej mierze uzależnione od pracownic z Ukrainy.

Średnio miesięcznie mamy w Polsce ok. 1-1,2 mln Ukraińców. Maksymalnie około 500 tys. nich było zarejestrowanych w ZUS. Zatem również mniej więcej 500 tys. osób z Ukrainy przebywa i pracuje w Polsce na czarno. Jeśli chodzi o kobiety, poza rolnictwem czy ogrodnictwem to właśnie opieka nad osobami starszymi czy sprzątanie są tymi branżami, w których pracuje najwięcej Ukrainek. Liczbę kobiet z Ukrainy wykonujących te prace można szacować na ok. 200-300 tys.

Opieka nad osobą starszą? Zatrudnienie Polki oznaczałoby wypłatę wynagrodzenia w okolicach średniej krajowej. Te prace najczęściej świadczą panie z Ukrainy

- mówi w rozmowie z next.gazeta.pl Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service.

Choć oczywiście Ukraińcy w niemal każdej branży w Polsce stanowią większość zatrudnionych obcokrajowców, w sektorze opieki nad osobami starszymi ta przewaga jest szczególnie duża. Powód jest prozaiczny - stosunkowo niewielka bariera językowa. Oczywiście - porozumiewanie się starszej, niedołężny osoby z Ukrainką i tak jest utrudnione (choć czasem pomaga np. znajomość rosyjskiego), ale zdecydowanie łatwiejsze niż np. z opiekunką z Nepalu czy Tajlandii. 

Okres epidemii jest tutaj o tyle dodatkowo trudny w branży opieki nad starszymi, że według szacunków Personnel Service z Polski wyjechało około 25 proc. Ukraińców. 

Ukrainki zastąpiły Polki nie tylko na rynku opieki nad starszymi. Podobnie sytuacja wygląda także w przypadku usług sprzątania, gdzie Polki albo są droższe, albo po prostu mniej chętne do tej pracy - dlatego bardzo często to pracownicy z Ukrainy zajmują takie stanowiska.

Jeśli chodzi o formy zatrudnienia, to część czy to opiekunek, czy sprzątaczek to pracownice agencji pośrednictwa pracy. Jednak raczej są to osoby z polecenia, bo, jak tłumaczy Krzysztof Inglot, w tych pracach ważne jest zaufanie, dobra opinia - to, że jakiś znajomy ręczy za daną osobę. Praca najczęściej jest świadczona na czarno, bez umowy.

Ten brak formalnej umowy dotyczy m.in. usług sprzątania w domach. Ale warto pamiętać, że obok ciągle dynamicznie rośnie cały sektor firm sprzątających. Według danych Polskiej Izby Gospodarczej Czystości dziś w branży utrzymania czystości działa już około cztery tysiące firm, a wartość branży to aż 15 mld zł. Cała branża zatrudnia ok. 700 tys. osób, w ok. 72 proc. są to kobiety (a więc około 500 tys.). Niestety, trudno jest dokładnie oszacować, ile w tej liczbie jest Polek, a ile osób innej narodowości.

Zobacz wideo Koronawirus. Jakie obostrzenia obowiązują poza Polską?