Prezes 4F: Nie będziemy zwalniać z powodu koronawirusa, dopóki nie ogłosimy upadłości. To jest szaleństwo

Kryzys wywołany pandemią koronawirusa w wielu miejscach pracy stał się powodem do zwolnień pracowników. Firma 4F broni się jednak przed utratą pracowników, o czym w programie "Wydarzenia i opinie" w telewizji Polsat mówił prezes firmy Igor Klaja.

- Nie zwolnimy nikogo z powodu koronawirusa. Ta obietnica będzie tak długo trwała, dopóki nie ogłosimy upadłości. Nie będziemy ludzi zwalniać, bo to jest szaleństwo, to nieetyczne i niemoralne. Nie tędy droga. Droga jest w solidarności. Ja mam setki misjonarzy, którzy są gotowi na dalsze poświęcenia - zapewniał Klaja, prezes firmy odzieżowej 4F.

Zobacz wideo Największy kryzys tego pokolenia?

"Misjonarzami" Igor Klaja nazywa swoich współpracowników, bo w jego opinii są ludźmi skorymi do poświęceń. Prezes 4F w rozmowie z Polsatem zdradził, że wielu jego kolegów dobrowolnie zrezygnowało z części wynagrodzeń za marzec po to, by utrzymać firmę. 

Tarcza antykryzysowa. "Przyda się każda pomoc"

Igor Klaja pozytywnie ocenił wsparcie od państwa, które jest obecnie kierowane do przedsiębiorców. Prezes firmy 4F stwierdził, że pomoc w formie m.in. tarczy antykryzysowej jest "bardzo ważna i bardzo dobra". Przyznał również, że w sytuacji kryzysu jest gotów przyjąć każdą pomoc.

Zaapelował do osób decyzyjnych i rządu, "aby ta pomoc była jak największa". Zapewnił jednocześnie, że w jego firmie zawsze zakładano, iż trzeba sobie radzić samemu. 

4F to jednak z najbardziej znanych polskich marek odzieżowych i akcesoriów sportowych - ma 174 sklepy własne oraz 180 współpracujących. Jej właścicielem jest powstała w 2003 r. spółka OTCF. Firma oferuje produkty zarówno do treningu jak i codziennego noszenia. Od 2008 współpracuje m.in. z Polskim Komitetem Olimpijskim, przygotowując kolekcje na igrzyska olimpijskie. Według magazynu "Forbes" zarządzana przez Igora Klaję sprzedaż firmy to prawie 700 mln zł rocznie.

Koronawirus. Rząd i NBP wpompują 100 mld zł do firm. "Nowa tarcza bez precedensu"

Przypomnijmy, że w tym tygodniu premier Mateusz Morawiecki i prezes NBP Adam Glapiński zapowiedzieli wsparcie dla firm o wartości nawet 100 mld zł. Ma to być program subwencji, które częściowo będą mogły być bezzwrotne. Program miałby ruszyć w ciągu 2-3 tygodni. Tarczę konstruuje Polski Fundusz Rozwoju we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim.

Ze słów premiera wynika, że tarcza będzie kierowana do firm, których obroty spadły w ostatnim czasie o przynajmniej 25 proc. Do mikro, małych i średnim firm (od 1 do 249 pracowników, program nie będzie obejmował osób samozatrudnionych) ma trafić 3/4 programu, czyli ok. 75 mld zł. Konkretne kwoty będą zależeć od wielkości firmy - dla firm do 9 osób będzie to ok. 300 tys. zł, dla tych zatrudniających od 10 do 249 osób - do ok. 3,5 mln zł.

Dla dużych podmiotów ma być zarezerwowane ok. 25 mld zł. Będzie można z nich skorzystać pod warunkiem, że płacą podatki w Polsce i nie uciekają do rajów podatkowych.