SARS-CoV-2 u norek. Pierwszy przypadek w Polsce. Rząd nakazuje likwidację ferm, ale nie da odszkodowań. Hodowcy oburzeni

Podjęto działania zmierzające do likwidacji norek na fermie, na której wykryto pierwsze zakażenie SARS-CoV-2 u zwierząt futerkowych - przekazał resort zdrowia. Polski Związek Futrzarski protestuje. Przekonuje, że zwierzęta powinny być poddane kwarantannie. Na dodatek rząd nie przewiduje odszkodowań dla rolników za obowiązkowe wybicie norek. PFF w związku z tym zapowiedziało wejście na drogę prawną ze Skarbem Państwa.

O wykryciu pierwszego w Polsce przypadku zakażenia koronawirusem u norek poinformowało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Wirus został zdiagnozowany u zwierząt w województwie pomorskim, na terenie powiatu kartuskiego. Zakażenie norek SARS-CoV-2 stwierdzono po raz pierwszy w Danii, w ubiegłym roku. Duński rząd podjął wówczas decyzję o wybiciu niemal wszystkich norek w kraju.

A rekompensaty za wybicie norek? Hodowcy oburzeni

Polski Przemysł Futrzarski wydał oświadczenie, w którym zapewnił, że wszyscy hodowcy deklarują pełną współpracę z instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo publiczne. Głęboki sprzeciw hodowców wzbudza to, że zgodnie z rozporządzeniami przygotowanymi przez resort rolnictwa, rolnicy na fermach, w których stwierdzono obecność zakażonych zwierząt, nie mogą domagać się odszkodowania za "utraconą własność".

Virus Outbreak WHO Mission ChinaKoronawirus. Zespół WHO odwiedził targ żywności w Wuhan. W eskorcie policji

"Rozporządzenia wskazują na obowiązek eksterminowania całych, zdrowych stad, nawet w przypadku wykrycia wirusa tylko u jednego zwierzęcia (...). Zamiast poddać zwierzęta kwarantannie, hodowcę zmusza się do ich usypiania" - poinformował PPF.

Związek podkreślił, że rozporządzenie "opiera swoją moc prawną na ustawie o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, w której wymienione są rozliczne gatunki, u których choroby zwalczane są z urzędu". Według PPF do ustawowej listy zwierząt, za których wybicie należy się odszkodowanie, celowo nie została wpisana norka amerykańska. "W ten sposób dochodzenie odszkodowań przez hodowców, którzy utracą zwierzęta w wyniku wykrycia u nich wirusa, staje się niemożliwe".

"To sytuacja bezprecedensowa. W żadnym z cywilizowanych państw prawa, przepisy nie są tworzone w ten sposób, aby móc wywłaszczyć właściciela, przedsiębiorcę, w tym przypadku rolnika (...). Jeśli rząd pozostanie głuchy na nasze uwagi, będziemy zmuszeni wzorem kolegów z Danii, Holandii i innych krajów europejskich, dochodzić swoich praw przed sądami, w tym arbitrażem międzynarodowym".

"Nieodpowiedzialność polityków powoduje jednak, że nie będziemy mieli innego wyjścia jak to aby wystąpić przeciwko skarbowi Państwa w celu odzyskania naszej własności oraz utraconym korzyściom", co jak potwierdza PAP oznacza, że PFF złoży pozew zbiorowy. 

Wiceminister Kraska: Trzeba będzie te zwierzęta zabić

Informację o pierwszym przypadku SARS-CoV-2 u norek Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi otrzymało w sobotę 30 stycznia. Resort poinformował, że "swoje działania rozpoczęła Inspekcja Weterynaryjna celem zabezpieczenia fermy i rozpoczęcia działań administracyjnych mających na celu likwidację zwierząt, które tym samym stały się niebezpiecznym rezerwuarem i wektorem SARS-CoV-2 dla ludzi".

Dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do walki z COVID-19Dr Grzesiowski: Jak co weekend wirus ma wolne, ale tylko w statystykach

Jak podaje Radio Lublin, rozporządzenie ministra rolnictwa wskazuje, że w takich przypadkach do badań trafiają próbki od około 20 reprezentatywnie wybranych zwierząt na fermie. - Wiemy, że wśród tych 20, na pewno cztery są z wirusem SARS-CoV-2. Teraz weryfikuje te dane Inspekcja Weterynaryjna - przekazał rozgłośni Krzysztof Niemczuk, dyrektor Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach. - Na tej fermie jest ok. 5 tysięcy norek, w związku z tym nie znamy skali zakażenia w stosunku do całego gospodarstwa. Natomiast wiemy, że zastosowane narzędzia, czyli identyfikacja próbek pochodzących od określonych zwierząt, okazała się skuteczna

- Trzeba będzie, niestety, te zwierzęta zabić, żeby to się nie rozprzestrzeniało. Mam nadzieję, że to jest pojedynczy przypadek, aczkolwiek musimy podjąć wszystkie działania, aby ograniczyć ewentualne przenoszenie wirusa. Jaki to jest wirus, czy on jest zakaźny dla człowieka, to będzie wiadome po badaniach - powiedział wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Zobacz wideo Jak będzie wyglądał sezon ślubny i wakacyjny?