Rekordowy przelew z NBP do budżetu. Miliardy złotych w ramach "efektu ubocznego" [WYKRES DNIA]

Narodowy Bank Polski wpłaci w tym roku do budżetu państwa ok. 8,9 mld zł. To najwyższy w historii transfer z NBP - wynikający z również rekordowego zysku banku centralnego. W sporej mierze przyczyniły się do niego grudniowe interwencje walutowe.

Jak poinformował podczas piątkowej konferencji prezes NBP prof. Adam Glapiński, zysk Narodowego Banku Polskiego w 2020 r. wyniósł 9,3 mld zł. Zgodnie z prawem 95 proc. tej kwoty trafi niebawem do kasy państwa. Tym samym budżet kraju wzbogaci się o ok. 8,9 mld zł. Reszta - ok. 460 mln zł - trafi do funduszu rezerwowego NBP. 

NBP zauważa w komunikacie po konferencji, że te 9,3 mld zł zysku to najwyższy wynik NBP za kadencji Glapińskiego. Jednak nie trzeba w sięganiu w przeszłość zatrzymywać się tylko na 2016 r., od kiedy Glapiński kieruje polskim bankiem centralnym, bo ubiegłoroczny zysk jest prawdopodobnie najwyższy w całej historii NBP. 

Co za tym idzie - także zastrzyk dla budżetu państwa będzie rekordowy, wyższy nawet od tego z 2017 r. Wówczas wyniósł on ok. 8,74 mld zł - wynikał z zysku w 2016 r. w kwocie 9,2 mld zł.

embed

W ustawie budżetowej na 2021 r. minister finansów konserwatywnie założył, że do kasy państwa wpłynie w tym roku ok. 1,3 mld zł. Tymczasem trafi tam kwota o blisko 600 proc. wyższa. -  Myślę, że te środki będą budżecie państwa należycie, z korzyścią dla społeczeństwa, użytkowane - powiedział Glapiński, nie kryjąc satysfakcji z rekordowego wyniku NBP.

Zysk NBP w 2020 wyniósł 9,3 mld zł. Budżet państwa otrzyma 8,9 mld złZysk NBP w 2020 wyniósł ponad 9 mld zł. Ogromna suma wpłynie do budżetu państwa

Rząd założył, że łącznie w 2021 r. dochody budżetu sięgną 404,5 mld zł, a wydatki 486,8 mld zł, co oznacza plan deficytu w kasie centralnej na poziomie ponad 82 mld zł. Zwykle jednak - o ile nie następują niespodziewane wstrząsy gospodarcze - ostateczne wykonanie budżetu jest lepsze od zakładanego. Wygląda na to, że jeżeli w 2021 r. deficyt będzie niższy niż te 82,3 mld zł, to także dzięki pokaźnemu transferowi z NBP.

Od początku kadencji Glapińskiego z NBP do budżetu popłynęło ponad 25 mld zł. Przeliczając to na konkretne wydatki z kasy centralnej, jest to ponad pół roku finansowania 500 plus, więcej niż dwa lata wypłaty trzynastek dla emerytów/rencistów czy roczne finansowanie szkolnictwa wyższego i nauki.

Zysk NBP w 2020 r. dzięki słabemu złotemu i obligacjom 

W trakcie piątkowej konferencji prof. Glapiński nie odpowiedział na pytanie, w jakim stopniu zysk NBP w 2020 r. wynikał z osłabienia złotego. Takie szacunki poczynili jednak analitycy Citi Handlowego. Z wyliczeń Piotra Kalisza i Cezarego Chrapka wynika, że gdyby kurs dolara amerykańskiego do złotego pozostał do końca grudnia na poziomie sprzed grudniowych interwencji NBP, wynik polskiego banku centralnego mógłby być o około 4 mld zł niższy. Tym samym w alternatywnym scenariuszu wpłata z NBP do budżetu byłaby o ok. 3,8 mld zł niższa.

Według szacunków ekspertów Citi Handlowego NBP zakupił waluty za niemal 5 mld dolarów i najprawdopodobniej była to największa interwencja w historii NBP.

embed

Dobry wynik NBP z 2020 r. to jednak nie tylko zasługa grudniowych interwencji walutowych. Analitycy Citi Handlowego wśród innych powodów wysokiego zysku NBP w 2020 r. wymieniają także znaczny spadek rentowności amerykańskich i europejskich obligacji po wybuchu pandemii.

Przedstawiciele banku centralnego oczywiście zaprzeczają, jakoby celem grudniowych interwencji były dodatkowe pieniądze do budżetu. Te pojawiły się jako "efekt uboczny" działań NBP. Jak tłumaczył m.in. Glapiński, ale też inni członkowie Rady Polityki Pieniężnej, interwencje osłabiające złotego miały na celu przede wszystkim wsparcie eksporterów i w ten sposób wsparcie tempa ożywienia gospodarczego. Z drugiej strony - nie wszyscy analitycy rynkowi byli w grudniu przekonani do argumentacji NBP dla interwencji. 

Prezes NBP Adam Glapiński. Warszawa, 24 stycznia 2020Burza domysłów po decyzji NBP. Po co polski bank centralny celowo osłabił złotego?

W niedawnej rozmowy w "Studiu Biznes" na Gazeta.pl Konrad Białas, główny ekonomista Domu Maklerskiego TMS Brokers, zauważał, że słaby złoty niekoniecznie musi zawsze wspierać eksporterów, którzy zabezpieczają się przed ryzykiem walutowym, może też szkodzić innych przedsiębiorcom.

Zobacz wideo Słaby złoty ma sprzyjać biznesowi? „To krótkowzroczne”

Słaby złoty wobec walut obcych na koniec roku pozytywnie wpływa na poziom zysku NBP, gdyż więcej warte - w przeliczeniu na złote - są waluty utrzymywane przez bank centralny jako aktywa rezerwowe. Stan oficjalnych rezerw walutowych NBP w przeliczeniu na złote wzrósł w 2020 r. o ponad 92 mld zł. Więcej urosły tylko w 2016 r. (o ok. 108 mld zł).

embed

Złoty teraz "w strefie komfortu"

Od początku 2021 r. Glapiński regularnie powtarza, że kolejne interwencje nie są wykluczone, choć w piątek stwierdził, że na razie złoty jest "w strefie komfortu NBP". Słowa te zostały odczytane przez ekonomistów jako sygnał, że nie należy spodziewać się w najbliższym czasie działań banku centralnego podobnych do tych z końcówki 2020 r. 

Teoretycznie prezes NBP może wpływać na kurs złotego swoimi innymi działaniami - choćby wypowiedziami w zakresie polityki pieniężnej. Także m.in. brak jasnej deklaracji w sprawie zaangażowania banku centralnego w pomoc bankom w ewentualnym procesie "odfrankowienia" kredytów może pośrednio wpływać na kurs złotego.

W tle jest niepewność związana z tym, jak w całym procesie będzie chciał uczestniczyć NBP - czy umożliwi, aby ewentualne negatywne skutki wyroku Sądu Najwyższego nie wpłynęły destabilizująco na rynek walutowy. Inwestorzy nie mają gwarancji, czy NBP będzie chciał jakoś ograniczyć ryzyko, że podaż złotego i popyt na franki dla domknięcia pozycji walutowych banków doprowadzi do gwałtownego osłabienia polskiej waluty. Automatycznie rodzi się więc pokusa spekulacyjna, aby złotego sprzedawać i liczyć, że kurs do euro, dolara czy franka skoczy jeszcze bardziej 

- mówił w "Studiu Biznes" Konrad Białas.

Więcej o: