Jedna Polska, różna chęć do szczepień. Niektórzy doszukują się wręcz analogii politycznych [WYKRES DNIA]

Mikołaj Fidziński
Mieszkańcy zachodniej części Polski szczepią się przeciw koronawirusowi częściej niż ci ze wschodu. O ile mieszkańcy większych miast chętnie się szczepią, o tyle problem zdaje się być z dotarciem akcji szczepień do "Polski powiatowej". - Coraz więcej mamy naszych, polskich dowodów na potwierdzenie zjawiska unikania szczepień w regionach, gdzie jest mniejsza świadomość zagrożenia - twierdzi Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej.
Zobacz wideo Jak będzie wyglądała kontrola zaszczepionych przy limitach? Rząd przygotował specjalną aplikację

Najnowsze dane Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób wskazują, że w Polsce do tej pory przynajmniej jedną dawkę szczepionki przeciw koronawirusowi przyjęło ok. 52 proc. pełnoletnich osób. 36 proc. mieszkańców kraju (w wieku 18 lat plus) jest w pełni zaszczepionych.

W odniesieniu do całkowitej liczby ludności (co w sytuacji udostępniania szczepień także młodzieży ma coraz większy sens) dane z Polski wyglądają tak, że przynajmniej jedną dawkę otrzymało ok. 42,5 proc. osób, a w pełni zaszczepionych jest niespełna 30 proc.

Łącznie pierwszą dawkę podano niespełna 16,2 mln razy, drugą ok. 10,3 mln razy.

Polska Polsce nierówna

Liczby w skali całego kraju niekoniecznie oddają jednak postęp akcji szczepień na poziomie regionalnym. A tu widać duże różnice. 

Jak pokazał analityk Piotr Tarnowski, im większa gmina, tym większy odsetek zaszczepionych osób. O ile w gminach z powyżej 500 tys. mieszkańców zaszczepiło się blisko 39 proc. osób, o tyle w tych zamieszkałych przez najwyżej 12,5 tys. osób - niespełna 23 proc.

Wyraźnie widoczne na mapach są aglomeracje oraz duże miasta wraz z okolicami. W części z nich odsetek w pełni zaszczepionych osób (w odniesieniu do całkowitej liczby mieszkańców, razem z dziećmi i młodzieżą) przekracza 40 proc. Z drugiej strony - są gminy, gdzie szczepieniu nie poddało się jeszcze ponad 80-90 proc. mieszkańców. Położone są one m.in. na Podhalu, w województwie podkarpackim czy na Lubelszczyźnie.

embed

W niedawnej rozmowie w TOK FM Jerzy Toczek, koordynator ds. szczepień w Punkcie Szczepień Powszechnych przy Szpitalu Powiatowym w Zakopanem, podawał kilka przypuszczalnych przyczyn niskiej "wyszczepialności" na Podhalu. Podejrzewał, że mogą to być m.in. większe zaufanie do antyszczepionkowców, obawy o bezpieczeństwo preparatu, a także kwestia mentalności - przekonanie, że dla "twardej" osoby wychowanej w górach COVID-19 nie jest groźny.

Coraz więcej mamy naszych, polskich dowodów na potwierdzenie zjawiska unikania szczepień w regionach, gdzie jest mniejsza świadomość zagrożenia

- komentuje dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej. 

Delta to wariant COVID-19, który wywodzi się z IndiiKoronawirus. Jak niebezpieczny jest wariant Delta? Sprawdzamy fakty

Co szczepienia mają wspólnego z Dudą i Trzaskowskim?

Część osób - w żartach, z naukowej ciekawości, a czasem chyba też ze względów czysto politycznych - szuka korelacji pomiędzy odsetkiem zaszczepionych osób a... poparciem dla Andrzeja Dudy lub Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich w 2020 r. Teza - tam, gdzie wygrał Duda, ludzie szczepią się rzadziej. W weekend taką obserwację poczynił senator KO Marcin Bosacki, a wcześniej np. Piotr Tarnowski. Swoją analizę kilka dni temu opublikował też ekonomista Maciej Bukowski.

Partia, Kościół nie są w stanie wytłumaczyć swoim wyznawcom, że stanowią zagrożenie dla siebie, dla całej populacji?

- pyta z kolei Wojciech Warski, ekspert Team Europe. Choć zdarzają się i opinie "w drugą stronę" - od przeciwników szczepień. Sugerują oni, że niski odsetek zaszczepionych osób na Podhalu czy Podkarpaciu powinien wręcz zachęcać do wyboru tamtych miejsc do spędzenia urlopu.

To tam uderzy nowa fala?

Abstrahując od żartów czy złośliwości - eksperci ostrzegają, że w regionach słabo "wyszczepionych" ewentualna kolejna fala koronawirusa rozpędzi się najmocniej i zbierze najdramatyczniejsze żniwo. 

Najniższy odsetek zaszczepionych jest na terenach wiejskich. Smutny prognostyk na jesień i (oby nie) czwartą falę...

- komentuje lekarz Krzysztof Pawlak. 

O ryzyku powstawania tzw. epidemii wyrównawczych w regionach, które nie osiągną odporności populacyjnej, mówił niedawno w rozmowie z Gazeta.pl także Rafał Halik, ekspert zdrowia publicznego z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego Państwowego Zakładu Higieny. 

To jak z ogniem - gdy mamy odrobinę żaru, może z niego pojawić się pożar. Sam wirus nie ulegnie zagładzie. Pozbędziemy się problemu pandemii, czyli niekontrolowanego zarażania się osób i osiągniemy dzięki szczepieniom jakąś normalność, ale będą mogły pojawiać się tzw. epidemie wyrównawcze

- mówił Halik.

odp populOdporność populacyjna w Polsce. Możliwa 'epidemia wyrównawcza'

Co ważne - raczej nie jest tak, że Polacy nie szczepią się przeciw koronawirusowi, gdy już przebyli chorobę. Jak pokazują dane, tam, gdzie notowano mniej zakażeń, teraz kiepskie są też często statystyki szczepień.

embed

Podział na Polskę zachodnią i wschodnią bardzo dobrze widać też w analizie Wiesława Seweryna, który na dane o szczepieniach w powiatach nałożył też statystyki zanotowanych w nich zakażeń (uznając, że liczbę przypadków należy pomnożyć przez cztery, aby uzyskać liczbę osób, które rzeczywiście były zakażone koronawirusem). Wnioski? Na Śląsku czy w największych miastach tak wyliczony wskaźnik immunizacji to nawet ponad 70 proc. Z drugiej strony, właśnie m.in. na ścianie wschodniej jest zdecydowanie najwięcej powiatów z 30-, 40-procentową odpornością.

Mapa obrazuje te regiony, w których najwcześniej może wystąpić kolejna fala pandemiczna. Wariant delta tylko czeka na niezaszczepionych

- ostrzega, przywołując analizę Seweryna, dr Grzesiowski. 

Więcej o: