Piąta fala koronawirusa rozlewa się po Polsce. Mapa błyskawicznie wypełnia się czernią

Piąta fala koronawirusa właśnie zalewa nasz kraj. W połowie województw liczba wykrytych przypadków jest ponad dwukrotnie wyższa niż raptem przed tygodniem. Gdyby - teoretycznie - w powiatach miały obowiązywać reguły podobne jak jesienią 2020 r., to już niemal co czwartego mieszkańca Polski obowiązywałaby "narodowa kwarantanna".

32 835 - o tylu nowych wykrytych zakażeniach koronawirusem poinformowało Ministerstwo Zdrowia w czwartek 20 stycznia br. To najwyższy odczyt od kwietnia 2021 r. i piąty najwyższy od początku pandemii.

Nikt nie ma wątpliwości, że nowy dzienny "rekord" jest tylko kwestią (najbliższego) czasu. Prognozy mówią nawet o 50-100 tys. wykrywanych przypadków dziennie w szczycie piątej fali (czyli zapewne w pierwszej połowie lutego) oraz setkach tysięcy zakażeń, które nie znajdą się w oficjalnych statystykach. Prof. Tyll Krüger, kierownik grupy MOCOS modelującej przebieg epidemii w Polsce, szacuje w rozmowie z Gazeta.pl, że w najbliższych dwóch miesiącach omikronem zakazić może się ponad połowa populacji Polski.

Zobacz wideo Minister Niedzielski powinien podać się do dymisji? Pytamy senatora Koniecznego

Koronawirus. Piąta fala rozlewa się po kraju

Wzrosty liczby zakażeń w Polsce są olbrzymie. Ponad 32,8 tys. przypadków, o których Ministerstwo Zdrowia poinformowało w czwartek, to o ponad 94 proc. więcej niż tydzień temu. Gdyby porównywać średnie siedmiodniowe, to wzrost sięga niemal 64 proc.

Z analizy Piotra Tarnowskiego wynika, że nie ma już w Polsce województwa, w którym sytuacja epidemiczna by się nie pogarszałaby. Relatywnie najwolniej statystyki psują się na Ziemi Lubuskiej, gdzie tydzień do tygodnia liczba nowych wykrytych przypadków wzrosła "tylko" o 25 proc. Na drugim biegunie są województwa dolnośląskie, warmińsko-mazurskie, śląskie, podlaskie, lubelskie, mazowieckie, łódzkie i podkarpackie z dynamiką przyrostu tydzień do tygodnia przekraczającą 100 proc. (od 101 do 143 proc.).

W Krakowie najwięcej zakażeń na 100 tys. mieszkańców

Z analizy Tarnowskiego wynika też, że obecnie najwięcej zakażeń w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców notuje Kraków. Tu średnia z ostatnich siedmiu dni to niemal 125 zakażeń na 100 tys. osób. Średnio ponad 100 zakażeń na 100 tys. mieszkańców w ostatnim tygodniu mają też: powiat milicki (województwo dolnośląskie), Rzeszów (woj. podkarpackie), Warszawa (woj. mazowieckie) i powiat Mikołowski (woj. śląskie). Na mapie duże przyrosty zakażeń widać szczególnie w największych aglomeracjach (także m.in. w Trójmieście, Wrocławiu, Poznaniu czy na Śląsku).

embed

Gdyby - oczywiście zupełnie hipotetycznie - przyjąć reguły sprzed ponad roku dotyczące progów obowiązywania zasad bezpieczeństwa, Polska byłaby obecnie na etapie "bezpiecznika", tj. ostatniego przed narodową kwarantanną.

Gdyby zejść z tym podziałem na poziom powiatów, to tylko dwa w całej Polsce (sępoliński w województwie kujawsko-pomorskim oraz sokólski w woj. podlaskim) w ostatnich siedmiu dniach zanotowały średnio mniej niż 10 przypadków na 100 tys. osób (tj. byłyby zieloną strefą).

Dolny próg dla narodowej kwarantanny (tj. 70 zakażeń na 100 tys. osób średnio w ostatnich siedmiu dniach) przekraczałoby z kolei już 37 powiatów, czyli niemal co dziesiąty. Ale - jak już pisaliśmy - mowa głównie o największych i najludniejszych aglomeracjach kraju. Okazuje się, że w tych 37 powiatach mieszka aż ok. 9 mln osób, czyli blisko co czwarty mieszkaniec Polski. A to dopiero początek fali omikronowej, sytuacja przez najbliższych kilka tygodni będzie się tylko psuć. 

Więcej o: