Botswana grozi "deportacją" 2000 słoni do Niemiec. "To nie żart"

- Chcemy, aby nasze słonie mogły swobodnie się poruszać. Niemiecka pogoda jest dla nich wystarczająco zła. Jeśli tak bardzo je lubicie, przyjmijcie od nas ten prezent - powiedział prezydent Botswany Mokgweetsi Masisi.
Słonie afrykańskie, Botswana, delta Okawango.
Gaston Piccinetti / Shutterstock

Brzmi absurdalnie, ale to nie historia z prima aprilis, tylko wypowiedź prezydenta kraju dla niemieckiej prasy. - Bardzo łatwo jest siedzieć w Berlinie i wygłaszać opinię na temat naszych spraw w Botswanie. Płacimy cenę za ochronę tych zwierząt dla świata - powiedział Mokgweetsi Masisi w rozmowie z gazetą "Bild" (cytujemy za portalem Politico). I zaproponował (zagroził?), że jego kraj przekaże Niemcom 2000 słoni. - To nie żart - zapewnił Masisi. 

Zobacz wideo Czy wilki są zagrożeniem dla ludzi?

Botswana chce wysłać słonie do Niemiec. Spór z Berlinem

Może rzeczywiście nie żartować (choć trudno sobie wyobrazić realizację tej oferty/groźby). Po pierwsze, podobne sygnały władze jego kraju wysyłały już w kierunku Wielkiej Brytanii. A kilka tysięcy słoni oferowały już innym państwom - tyle że afrykańskim (Angoli i Mozambikowi). Po drugie, dla Botswany problem jest poważny. Niemiecki rząd, a dokładnie tamtejsze ministerstwo środowiska, na początku roku podało, że rozważa zaostrzenie przepisów dotyczących importu trofeów myśliwskich. Niemcy to największy w UE importer takich trofeów. Według prezydenta Masisi zakaz ich wwozu uderzyłby ekonomicznie w Botswańczyków.

Zakaz handlu trofeami myśliwskimi obowiązuje m.in. w Australii, Belgii i Francji. A na początku tego roku prace w tym zakresie rozpoczął brytyjski parlament - zauważa BBC. Botswana też wprowadziła zakaz polowań dla trofeów, w 2014 roku, ale przetrwał zaledwie kilka lat. Zniesiono go już w 2015 roku, po naciskach lokalnych mieszkańców. Teraz ustalane są roczne limity licencjonowanych polowań. 

Trudna ochrona słoni

Chodzi nie tylko o pieniądze - tak w każdym razie mówi prezydent Botswany. Mokgweetsi Masisi w rozmowie z "Bildem" zauważył, że ochrona słoni doprowadziła do silnego wzrostu ich liczby. W Botswanie żyje około 130 tysięcy tych zwierząt, jedna trzecia wszystkich na świecie. Masisi powiedział, że słonie rujnują uprawy, niszczą wioski, a nawet zadeptują ludzi. Polowania mają wspierać ograniczenie populacji. Podobnie jak przekazywanie słoni innym krajom - choć chodzi tutaj o państwa afrykańskie, jak wspomniana Angola. - Chcielibyśmy złożyć taką ofertę także Republice Federalnej Niemiec - zapowiedział Masisi w "Bildzie". - Nie przyjmiemy odmowy - dodał. 

Rzeczniczka niemieckiego ministerstwa środowiska w rozmowie z agencja AFP przekazała, że władze Botswany nie przekazały jej resortowi oficjalną drogą zastrzeżeń w sprawie możliwości zaostrzenia zasad importu trofeów myśliwskich. Podkreśliła za to, że w sytuacji, gdy spada różnorodność biologiczna, trzeba robić wszystko, by "import trofeów myśliwskich był zrównoważony i legalny". Z kolei rzeczniczka PETA, organizacji broniącej praw zwierząt, w komentarzu dla Politico powiedziała, że Botswana powinna zupełnie zakazać takich polowań i zamiast nich oferować turystom zwiedzanie z możliwością robienia zdjęć żywych zwierząt w ich naturalnym otoczeniu. 

Więcej o: