Analitycy twierdzą, że trzęsienie ziemi na Tajwanie zakłóci światowe łańcuchy dostaw chipów - twierdzi Reuters. Ten kraj to największy producent półprzewodników na świecie.
Taiwan Semiconductor Manufacturing Co, największy na świecie producent chipów, po trzęsieniu ziemi wstrzymał produkcję i ewakuował personel z zakładów. Inna z wiodących firm, United Microelectronics Corp, również zatrzymała maszyny i ewakuowała personel z niektórych swoich obiektów - podaje z kolei "Financial Times". Tajwan to kluczowy punkt w światowym łańcuchu dostaw półprzewodników, dostarcza je m.in. do takich firm jak Apple czy Nvidia. Rozmówcy Reutersa podkreślają, że przywrócenie pełnej produkcji po trzęsieniu ziemi wymagać będzie czasu. Analitycy z Barclays twierdzą, że trzęsienie ziemi spowoduje "krótkoterminowe zakłócenia" w produkcji elektroniki w takich krajach jak Japonia, Korea Płd., Chiny, czy Wietnam. Innym skutkiem może być także późniejsze podniesienie cen chipów przez tajwańskich, czy koreańskich producentów.
Postęp technologiczny przy budowie zakładów produkujących chipy, jaki nastąpił w ostatnich latach, pomógł zmniejszyć ryzyko zakłóceń i szkód spowodowanych przez trzęsienia ziemi. Mimo to wysoki poziom precyzji wymagany przy wytwarzaniu półprzewodników oznacza, że trzęsienia ziemi pozostają poważnym wyzwaniem dla branży - ocenia "FT".
To, jak istotne są chipy, najlepiej pokazała pandemia koronawirusa. Wówczas załamanie łańcuchów dostaw i duże uzależnienie od tajwańskich fabryk spowodowało, że na rynku pojawiły się spore problemy z mikroprocesorami. "COVID-19 obudził państwa, które zobaczyły, że off-shoring chipów stworzył zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego" - pisał w styczniu na Next.gazeta.pl Kacper Kolibabski. Wtedy też rozpoczęto prace nad uruchomieniem produkcji półprzewodników również w innych częściach świata. Jednak jest to bardzo drogi i skomplikowany proces - jedna fabryka to koszt od kilku do kilkunastu miliardów dolarów, a jej budowa trwa wiele lat.