W piątek nastąpił tzw. halving bitcoina. Innymi słowy, zmniejszono o połowę nagrodę dla "górników" za wykopanie kolejnego bloku bitcoina. Nagroda spadła z 6,25 do 3,125 BTC.
Kurs bitcoina natychmiast zareagował na halving. Cena najpopularniejszej na świecie kryptowaluty delikatnie spadła poniżej 64 tys. dolarów. Warto dodać, że bitcoin w ostatnich miesiącach nieustannie zyskiwał - dopiero w drugiej połowie października 2023 r. BTC przekroczył poziom 30 tys. dolarów.
To już czwarta taka operacja od 2012 roku. Poprzednie halvingi przeprowadzono w latach 2012, 2016 oraz 2020 i za każdym razem przynosiły wzrost wyceny BTC. Analityk Conotoxia Ltd Grzegorz Dróżdż wskazywał niedawno, że po halvingu 11 maja 2020 r. wartość bitcoina wzrosła o 664 proc. Ale jeszcze większe wzrosty nastąpiły po pierwszym (+5430 proc.) i drugim halvingu (+1163 proc.).
Proces zwany halvingiem odbywa się co każdy 210-tysięczny wydobyty blok, czyli mniej więcej co cztery lata. Operacja ma spowolnić tempo tworzenia nowych bitcoinów. Twórca tej kryptowaluty, który ukrywa się pod pseudonimem Satoshi Nakamoto, ustalił limit podaży na 21 mln BTC, aby uchronić bitcoin przed inflacją. Natomiast dotychczas wydobyto już ponad 19,5 mln BTC.
Ale czy piątkowy halving podniesie kurs bitcoina tak mocno, jak poprzednie operacje? Eksperci nie są do końca pewni. - Nie wiem jeszcze, jak znaczący może być halving - powiedział Adam Morgan McCarthy, analityk badawczy w firmie Kaiko, cytowany przez Associated Press. Ale starszy analityk ds. badań nad kryptowalutami w Bitwise Ryan Rasmussen spodziewa się wzrostów.
- Spodziewamy się, że cena bitcoina będzie miała dobre wyniki w ciągu najbliższych 12 miesięcy - ocenił. Rasmussen dodał, że niektóre prognozy mówią o kursie bitcoina na poziomie nawet 400 tys. dolarów, ale konsensus zakłada wzrost BTC do przedziału od 100 tys. do 175 tys. dolarów.