W Niemczech ceny mieszkań w trzecim kwartale 2023 roku spadły o 10,2 proc. względem analogicznego okresu rok wcześniej. Jak zauważa profil na X Analizy Pekao, to efekt pęknięcia pompowanej do 2022 roku bańki, na co wpływały m.in. zerowe stopy procentowe. Potem niemiecki rynek zaczął odczuwać wzrost kosztów budowy nieruchomości oraz szybkie podwyżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny w związku z rosnącą inflacją. W efekcie kolejne firmy budowlane zaczęły bankrutować, a w sektorze nastąpiła silna redukcja zatrudnienia.
Do 2022 roku w Niemczech była bańka spekulacyjna, jedna z największych w ostatnim półwieczu. Od tego czasu ceny spadają. Bańka pękła
- mówił niedawno Reutersowi Konstantin Kholodin z działu makroekonomii w Niemieckim Instytucie Badań Ekonomicznych (DIW). Był to największy spadek cen odkąd Niemcy w 2000 roku zaczęli zbierać takie dane oraz już czwarty z rzędu kwartał, gdy nieruchomości potaniały.
Realny spadek cen mieszkań był jeszcze większy i wyniósł 15 proc. w ciągu roku. Realne ceny mieszkań uwzględniają siłę nabywczą pieniądza. Żeby je ustalić, ceny są korygowane o inflację, w przeciwieństwie do nominalnych cen, w których zestawia się po prostu starą i nową cenę. A więc, jeśli nominalne ceny mieszkań wzrosną o 3 proc., gdy inflacja również wynosi 3 proc., to realne ceny pozostają niezmienione. Jeśli ceny spadają, a inflacja jest wysoka, to w rzeczywistości spadek jest jeszcze większy, bo pieniądze są mniej warte niż przed spadkiem cen. Taka sytuacja ma obecnie miejsce w Niemczech, dlatego realny spadek cen mieszkań jest większy, niż nominalny.
Co jednak ciekawe, spadek cen mieszkań nie był równomierny. Bardziej potaniały stare mieszkania. "Całkiem dobrze radzą sobie nowsze (prawdopodobnie spełniające normy energetyczne) domy - na wykresie linia w kolorze morskim" - piszą analitycy Pekao.
Podobnie jak w całej Europie, rynek nieruchomości w Niemczech rozkwitał w związku z niskimi stopami procentowymi oraz wysokim zapotrzebowaniem na mieszkania. Gdy przez wysoką inflację stopy podniesiono, potencjalni nabywcy nieruchomości wstrzymali się z decyzjami, przez co zmniejszyła się też liczba chętnych na kredyty. I niewiele wskazuje na poprawę, bo najświeższe dane, z października, pokazały, iż liczba zamówień w branży budowlanej spadła aż o 6,3 proc. i to w ujęciu miesięcznym, a nie rocznym.
Sytuacja jest na tyle zła, że Niemiecka Federacja Przemysłu Budowlanego stwierdziła, iż sektor budownictwa mieszkaniowego zmierza w stronę dalszej redukcji zatrudnienia. Niemiecki rząd szuka już rozwiązań problemu budowlanki. We wrześniu kanclerz Olaf Scholz zaprosił specjalistów na specjalny szczyt mieszkaniowy, gdzie pracowano nad rozwiązaniem problemu z mieszkalnictwem. Dla Scholza to ważne również z powodów politycznych, bo gdy obejmował w 2021 roku władzę, obiecywał, że w kraju będzie budowało się 400 tys. mieszkań rocznie. Do tego celu jest daleko. W 2023 roku liczba nowych lokali może nie przekroczyć 250 tys., a w 2024 może spaść nawet poniżej 200 tys.