Poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek napisał w środę w serwisie X, że Ukraińcy otrzymują dopłaty do najniższych emerytur w Polsce i że otrzymał w tej sprawie dane z ZUS. "Jako poseł Konfederacji oficjalnie informuję, iż kwota dopłat do najniższej emerytury z polskiego Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dla obywateli Ukrainy w samym tylko 2022 roku wyniosła: 8,6 mln zł. Nie będę komentował, bo po co. Warto było pójść po prawdę" - czytamy.
Na jego wpis odpowiedziała dr Janina Petelczyc z Katedry Ubezpieczenia Społecznego w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. "Wychodzi to średnio 594 zł na 1205 os/mc. Oznacza, że osoby te w większości wypracowały sobie 2/3 świadczenia, zgodnie z przepisami, tak samo jak Polacy i otrzymują wyrównanie, jeśli kapitał nie jest wystarczający, a staż wynosi 20k/25m lat. Wydatek ten to 0,02 proc. budżetu FUS w 2022" - wyjaśnia.
W kolejnym wpisie dodała: "Dodajmy, że w IV kw. 2022 legalnie zatrudnionych i opłacających składki było w Polsce 745 980 osób z Ukrainy, więc ich wkład do systemu jest znacznie większy niż ten wydatek (który wynika z przepisów, takich samych dla każdej osoby pracującej legalnie w Polsce.)".
Następnie ekspertka ds. zabezpieczenia społecznego zwróciła się do posła Konfederacji z pytaniem. "Nie bardzo wiem, co pan poseł postuluje? Odebranie legalnie nabytego świadczenia? Wyrzucenie osób z Ukrainy (czy też innych narodowości) z systemu i zerwanie dwustronnych umów koordynacyjnych? A może pan poseł dowie się, jak wiele np. Polacy pobrali dopłat z niemieckiego systemu?".