- Równy wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn to jest kwestia do omówienia i zastanowienia - powiedział w poniedziałek 13 października poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo w Radiu ZET. Dodał, że warto tę kwestię przedyskutować. Pejo ocenił, że mężczyźni "w pewnym sensie są pokrzywdzeni", ponieważ muszą pracować o pięć lat dłużej. Poseł jest również zdania, że dobrym kierunkiem są zachęty do pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego. Bartłomiej Pejo zaznaczył też, że powyższa kwestia nie jest stanowiskiem partii, a gdyby Konfederacja doszła do władzy, to "absolutnie nie będzie podnoszenia wieku emerytalnego".
Sprawa wieku emerytalnego powraca regularnie, zwłaszcza po publikacji rządowych przeglądów systemu. W 2016 roku rząd Prawa i Sprawiedliwości przywrócił niższy wiek emerytalny (60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn). Od tego czasu co trzy lata przeprowadzany jest przegląd emerytalny, który ocenia skutki tej zmiany. Z najnowszego raportu obejmującego lata 2022-2024 wynika, że w tym czasie na emeryturę przeszło prawie milion osób - informował "Fakt". Ponadto Polacy coraz chętniej pracują po osiągnięciu wieku emerytalnego i opóźniają moment przejścia na emeryturę. W 2022 r. emeryturę zaczęło pobierać 206 tys. osób, w 2023 r. było to 219 tys. osób, a w 2024 r.: 200 tys. osób. Raport zalecił również, aby wprowadzać więcej zachęt do dłuższej pracy, zamiast podnosić wiek emerytalny.
Na początku roku ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk została zapytana o kwestię zmiany wieku emerytalnego. - Na pewno nie należy podnosić wieku emerytalnego. Zachęty tak, przymus nie - odpowiadała w Radiu ZET. - Gdybyśmy mieli zrównywać wiek emerytalny na twardo, musielibyśmy dążyć do tego, by obniżyć dla mężczyzn, niż podnosić dla kobiet - dodała. Ministra zapewniała, że "podniesienie wieku emerytalnego w ogóle nie wchodzi w grę".