Technologie 2011, które naprawdę mogą zmienić nasze życie

Właściwie codziennie piszemy o nowych wynalazkach lub gadżetach, ale tylko nieliczne z nich mogą mieć faktyczny wpływ na nasze życie. Zebraliśmy te z nich, które - naszym zdaniem - mogą już wkrótce sporo namieszać.
Automatyczny samochód Google, który nie potrzebuje kierowcy
Fot. Google

Samoprowadzące się samochody

Zapewne zdecydowana większość osób posiadających prawo jazdy uwielbia prowadzić samochód. Naukowcy chcą ją nam odebrać.

Co by nie powiedzieć o samoprowadzących się samochodach, trzeba przyznać, że przynajmniej od czasu do czasu mogą się przydać. Pada deszcz, a znajomi wyciągają cię do knajpy? Samochodem nie pojedziesz, bo zamierzasz wypić piwo, a autobusem ci się nie chce. Może więc auto samo z siebie powinno cię zawieźć do centrum i odwieźć do domu?

Samochody stworzone chociażby przez Google przejechały już ponad sto tysięcy mil (bezkolizyjnie) po Stanach Zjednoczonych, a to nie jedyne rozwiązanie tego typu, które jest obecnie testowane. I choć w przyszłym roku zapewne jeszcze nie doczekamy się takich rozwiązań wykorzystywanych na masową skalę, to do końca tego dziesięciolecia, kto wie...? To jeszcze poprosimy tańszą benzynę.

Grywalizacja

Nie da się ukryć, że grywalizacja nie jest "wynalazkiem" roku 2011. Dlaczego więc znalazła się w jego podsumowaniu? Bo to trend, który staje się coraz głośniejszy i pojawia się w coraz większej ilości miejsc. Z punktu widzenia Polski mamy też Pawła Tkaczyka, eksperta, który naprawdę na poważnie zajmuje się tym tematem, co też warte jest odnotowania.

Przenoszenie mechanizmów znanych z gier wideo do jak najbardziej realnego świata tylko w pierwszej chwili wydaje się być niedorzeczne. Sceptycy milkną zwykle po zaledwie chwili wyjaśnień, gdy nagle okazuje się, że mamy do czynienia ze zjawiskiem, które naprawdę może odmienić nasz świat. Jasne, w gruncie rzeczy w większości przypadków chodzi tylko o nowy sposób motywacji, ale jeśli głębiej się nad tym zastanowić, to chodzi jednak AŻ o nowy sposób motywacji. To trend 2011 roku i jednocześnie trend wielu przyszłych lat - obserwowanie jego rozwoju będzie niezwykle interesujące.

Aparat, który sam łapie ostrość

Lytro Light Field Camera
Lytro Light Field Camerafot. Lytro

Macie czasem wrażenie, że zdjęcie które właśnie zrobiliście absolutnie kwalifikuje was do nagrody Grand Press Photo, a po spojrzeniu na aparat przekonujecie się, że efekt końcowy nie nadaje się nawet do pokazania niedowidzącej babci starowince? Na szczęście jest już rozwiązanie - Lytro Light Field Camera to wymarzony aparat dla wszystkich fotografów-amatorów. W tym dla mnie. To pierwszy aparat, który pozwala na wyostrzenie zdjęcia już po jego wykonaniu. Dzięki temu możemy swobodnie manipulować punktem ostrości i w zależności od upodobań ustawić go na pierwszym lub drugim planie, na tle, lub na wszystkich jednocześnie. Aparat Lytro wyposażono w obiektyw z 8-krotnym zoomem optycznym i tylko 2 przyciski: włącznik oraz spust migawki. Prawdopodobnie trzeba być wyjątkowym antytalentem fotograficznym, by zepsuć zdjęcie wykonane takim aparatem.

Porozmawiaj z nią - Siri

Siri
Sirifot. Apple

Apple słynie z niezwykle udanych poprawek. Biorą mianowicie produkt, który już od pewnego czasu istnieje na rynku, przerabiają po swojemu i... tworzą przebój. Tak było z iPodem, iPhone'em, iPadem, tak też się stało z Siri. Od dawna telefony "rozumieją" co do nich mówimy - zaczęło się w czasach, gdy trzeba było pięciokrotnie powtarzać imię i nazwisko, by telefon łaskawie zaczął wybierać numer.

Dzięki Siri zaczyna to przypominać rozmowę, nie "rozmowę". Tylko czy to naprawdę może odmienić nasze życie? Dopóki Siri działa tylko w USA i tylko w kilku językach - nie bezpośrednio. Jednak historia pokazuje, że koncepcje stworzone (udoskonalone?) przez Apple zadziwiająco szybko rozchodzą się po świecie. Już dziś powstają domowe przeróbki Siri pozwalające na głosowe sterowanie telewizorem czy automatyką domową .

Możemy się założyć, że iphone'owa asystentka sprawi, iż w ciągu kilkunastu miesięcy nastąpi prawdziwy wysyp systemów pozwalających na głosowe sterowanie coraz to liczniejszymi urządzeniami. I, co najważniejsze, będzie to sterowanie wygodne - wreszcie to maszyna dostosuje się do nas, a nie my do niej.

Elektroniczne szkła kontaktowe

Electronic Contact Lens
Electronic Contact LensFot. University of Washington

To kolejna ciekawostka, która być może trafi do powszechnego użytku w ciągu dziesięciu lat. Elektroniczne szkła kontaktowe pozwolą przejrzeć odebrane maile , ulubione strony internetowe czy serwisy społecznościowe bez konieczności sięgania po smartfon, tablet czy przenośnego peceta. Wszystkie informacje pojawią się bezpośrednio przed oczami użytkownika, a na dodatek nie będzie ich mogła podejrzeć osoba postronna.

Na powyższych przykładach nie kończą się zresztą możliwości tej technologii. Mapa wyświetlana przed oczami, rozszerzona rzeczywistość - przewodnik, oprowadzający nas po muzeum czy tłumacz przekładający to, co widzimy na zrozumiały przez nas język. Zastosowań elektronicznych szkieł kontaktowych jest mnóstwo. Nie ma tylko ostatecznej wersji, w pełni sprawnej wersji soczewek. Liczymy jednak, że w najbliższych latach to się zmieni i każdy będzie mógł poczuć się jak filmowy terminator.

Więcej o: