Najlepsze premiery 2011

Czy można wybrać 5 najlepszych urządzeń, które pojawiły się na rynku w 2011 roku? To trudne zadanie. Ale spróbowaliśmy.

Ultrabooki

Do końca trzeciego kwartału 2011 roku komputery przenośne były wydajne, a więc grube i ciężkie, albo leciutkie, ale za to w kwestii mocy obliczeniowej mogły się mierzyć najwyżej z rozbudowanymi kalkulatorami.

I kiedy już zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić, nagle, na rynek weszły ultrabooki. W odróżnieniu od innych booków te ultra nie przekraczają kilkunastu milimetrów grubości, ważą nie więcej niż 1,5 kg i cechują się sprawnością co najmniej wyższą niż przeciętna. Rozsądek podpowiada także, że całość, zbudowana na podzespołach Intela jest, de facto, realizacją pomysłu amerykańskiego producenta, testowanego od kilku lat we współpracy z firmą Apple. Pewnie dlatego większość spośród pierwszej serii ultrabooków nawet laikom przywodzi na myśl właśnie znane od lat MacBooki, z modelem Air na czele.

Intel wyprodukował naprawdę cienki laptop... i co z tego? Nie bez kozery ultrabooki znalazły się w premierach 2011. Dzięki nadzwyczajnemu zaangażowaniu Intela w rozwój nowej kategorii może się okazać, że już kolejna seria zastąpi typowe notebooki. Dlaczego? Bo już po kilku minutach pracy z ultrabookiem odnosi się wrażenie że właśnie tak powinien wyglądać laptop - cienki, lekki i wydajny. Problem stanowi nadal relatywnie wysoka cena. Poniżej 4 tysięcy nie ma co podchodzić.

Zielony robot dorasta. Chlip

AndroidAndroid Android

Android 4.0 - Ice Cream Sandwich to, jak do tej pory, absolutnie najlepsza wersja mobilnego systemu operacyjnego Google'a. Android przeszedł długą drogę od swoich początkowych wersji, a Ice Cream Sandwich można określić już mianem "dorosłego systemu operacyjnego". Przede wszystkim instalowany on będzie zarówno na tabletach jak i na smartfonach, więc w końcu właściciele urządzeń z Androidem będą się poruszać w jednym środowisku. Oprócz tego Android 4.0 to po prostu bardzo wygodny i nowoczesny system. Pozbawiono go niedoróbek i braku intuicyjności wieku dziecięcego, więc w najnowszej odsłonie bez wstydu może konkurować z iOS-em oraz Windows Phone'em.

Samsung Galaxy SII

Samsung Galaxy S IISamsung Galaxy S II fot. Łukasz Cichy

Samsung Galaxy S II zapowiadany był jako kolejny iPhone Killer i nie ma się co śmiać, bo właściwie mu się to udało. Mocą dorównujący niektórym netbookom (16 GB pamięci wewnętrznej, 1GB RAM, dwurdzeniowy procesor 1,2 GHz) zachwycił dużym (4,3 cala) wyraźnym wyświetlaczem, oraz szybkością działania. Choć były przewidywania, że zaraz zastąpi go coś lepszego, Samsung trzyma się mocno i nadal pozostaje Świętym Graalem telefonów z Androidem.

Każdy dobrze sprzedający się film dostaje sequel, w listopadzie pojawiły się zapowiedzi S III z czterordzeniowym procesorem .

Kindle Fire

Kindle FireKindle Fire REUTERS/SHANNON STAPLETON

Zaprezentowany we wrześniu tego roku Kindle Fire z marszu zdobył serca wielbicieli gadżetów i wszystkich tych, którzy książki czytają, ale elektroniczne. I nie powinno to dziwić.

Choć urządzenie nie jest bezpośrednią konkurencją dla iPada, to jest od niego o wiele tańsze. Za 199 dolarów otrzymujemy stosunkowo lekki (414 gramów) gadżet z atrakcyjnym, 7-calowym ekranem wykonanym w technologii IPS. Do tego dochodzi szybki, dwurdzeniowy procesor i rzecz jasna łączność WiFi.

Ludzie nie kupują Fire'a dla płynnego przekładania elektronicznych kart powieści. Kupują go natomiast dlatego, że jest wygodny, a przede wszystkim oferuje dostęp do tysięcy książek i czasopism, które nie obciążają im torby na wakacjach, urlopie. Oby więcej takich urządzeń. I to z taką ceną.

Siri - powiedz coś normalnie

Furby kontra SiriFurby kontra Siri fot. YouTube

Różne rzeczy pisano o iPhone 4S. Że to nic nowego. Że nuda. Że mały. Że drogi. Faktem jednak pozostaje, że najnowszy telefon Apple świetnie się sprzedaje. Niewątpliwie duży udział w tym sukcesie ma Siri. Po raz pierwszy udało się zmusić telefon, do tego, by zrozumiał normalną ludzką mowę. Nie jakieś wymyślne, wypowiadane robotycznym głosem zapytania, ale rzucone niedbale pytanie "Zjadłbym coś chińskiego, gdzie znajdę restaurację?". Oczywiście to tylko pozór sztucznej inteligencji, ale przyznać trzeba, że bardzo udany. Apple po raz kolejny zrobił coś, co po prostu działa. Szkoda tylko, że póki co tylko w Stanach. Ale skoro doczekaliśmy się polskiego iTunes, to może na starość dostaniemy też nadwiślańską wersję Siri?

Jakie Waszym zdaniem były najlepsze premiery 2011? Wpisujcie w komentarzach

Więcej o: