O decyzji sądu poinformował serwis CNet.com - z jego relacji wynika, że firma LimeWire (operator sieci P2P o tej samej nazwie) oraz jej właściciel, Mark Gorton, zostali uznani za winnych naruszenia praw autorskich, nieuczciwej konkurencji oraz nakłania innych do łamania praw autorskich . W werdykcie napisano m.in.
Przedstawione dowody pokazują, że oprogramowanie LimeWire zoptymalizowano pod kątem pobierania cyfrowych nagrań, a zdecydowana większość takich materiałów dostępnych w P2P to pirackie kopie. A to znaczy, że LimeWire pomaga użytkownikom w łamaniu praw autorskich.
LimeWire to w USA obecnie najpopularniejsze narzędzie do pobierania muzyki z sieci P2P - z danych firmy NPD Group wynika, że z aplikacji tej korzysta ok. 60% Amerykanów ściągających muzykę z Internetu.
Pozew przeciwko operatorowi LimeWire złożyło kilka lat temu słynne amerykańskie stowarzyszenie branży fonograficznej RIAA - ogłoszony właśnie werdykt jest jego największym od lat zwycięstwem w wojnie z piractwem w P2P. Jest wysoce prawdopodobne, że organizacja złoży teraz do sądu wniosek o nakazanie LimeWire natychmiastowego zablokowania możliwości wymiany plików via P2P.
Co więcej, decyzja sądu otwiera RIAA drogę do domagania się od LimeWire odszkodowania za każdy nielegalnie udostępniony plik. Biorąc pod uwagę popularność tego systemu P2P oraz fakt, iż RIAA może domagać się nawet 150 tys. odszkodowania za każdy plik, można się spodziewać, że kwota ta będzie absurdalnie wysoka .
Przedstawiciele LimeWire oczywiście zdecydowanie protestują przeciwko werdyktowi - na razie nie jednak nie informują, czy będą składali apelację (decyzja ma zapaść po zaplanowanym na 1 czerwca spotkaniu z sędzią, który orzekał w tej sprawie).
Daniel Cieślak