Kamera w głowie? Mamy problem

Wafaa Bilal, który jakiś czas temu zaskoczył świat, wszczepiając sobie w głowę kamerę, ma poważny problem. Jego organizm odrzucił implanty trzymające urządzenie w czaszce.

Pięć minut internetowej sławy mija... mniej więcej po pięciu minutach. Przekonał się o tym mieszkaniec Nowego Jorku - niejaki Wafaa Bilal. Zasłynął on jakiś czas temu tym, że postanowił wszczepić sobie kamerę w tylną część czaszki, o czym donosiliśmy w osobnym tekście . Dziś Bilal znów ma swoje "pięć minut internetowej chwały". Niestety nie takiej, na jaką zapewne czekał.

Serwis PopSci donosi, że organizm Bilala źle zaregował na jeden z tytanowych "słupków" podtrzymujących kamerę. Przyjmowanie leków nic nie pomogło i kawałek tytanu musiał zostać usunięty. Tym samym zakończyła się transmisja obrazów z głowy Amerykanina, którą mogliśmy oglądać na tej stronie internetowej .

Pomimo przeciwności losu, Bilal twierdzi, że kiedy tylko rany po zabiegu chirurgicznym zagoją się, jego projekt zostanie dokończony. Artysta musi tylko znaleźć i zamontować w głowie nową, lżejszą wersję kamerki. Póki co ma nosić starą na sznurku obwiązanym wokół szyi.

Krzysztof Pielesiek

[za: PopSci ]

Więcej o: