Nielegalna sprzedaż, jak stwierdziło EMI - podmiot oskarżający - miała miejsce jeszcze w 2009 roku i była niczym innym jak piractwem nastawionym na dochodowy biznes. Media Rights Technologies dowodziło natomiast, że w swoim serwisie nie udostępniało oryginalnych nagrań a ich zmodyfikowane wersje, nazwane przez dystrybutora "psycho-akustyczną symulacją".
Sędzina zdecydowała, że nazwanie czegoś przy użyciu paranaukowego języka nie wystarczy aby przestało być tym czym było dotychczas, czyli piractwem.
[za Reuters ]
Ł.C.