Postawmy sprawę jasno: PS5 do najpiękniejszych konsol nie należy. Choć masywna i nieregularna bryła urządzenia ma swoich zwolenników, to ja z całą pewnością do tego grona się nie zaliczam. Urządzenie Sony wygląda jak przerośnięty router, a wersja Pro niestety zbyt wiele w tej kwestii nie zmienia.
PS5 Pro jest nieco smuklejsza (podobnie jak model PS5 Slim) i lżejsza od swojej poprzedniczki. Waży 3,8 kg, podczas gdy w przypadku wersji "Fat" jest to 4,5 kg. Charakteryzuje się też nieco bardziej subtelnym podświetleniem przedniego panelu. Poza tym PS5 Pro nie posiada wbudowanego napędu optycznego, ale więcej na ten temat za chwilę. Na tym różnice się kończą. Co gorsza, producent znów pokrył front urządzenia błyszczącym tworzywem sztucznym, które rysuje się od samego patrzenia.
A co z podstawką pod konsolę? W pudełku z PS5 Pro znajdziemy plastikowe nóżki, które pozwolą nam zamocować urządzenie w pozycji horyzontalnej (poziomej). Sprawdzają się one znacznie lepiej niż fatalna podstawka dołączona do bazowego PS5, która notorycznie zsuwała się z konsoli.
Problem pojawia się, gdy chcemy ustawić PS5 Pro w pozycji wertykalnej. Wówczas musimy skorzystać z dodatkowej podstawki, która nie została jednak dołączona do konsoli. Akcesorium to należy dokupić oddzielnie, a kosztuje wcale niemało, bo prawie 200 złotych. Fakt, że Sony nie jest w stanie dorzucić darmowej podstawki do urządzenia wartego 3500 złotych, brzmi dość absurdalnie.
Na papierze PS5 Pro jest znacznie wydajniejszym urządzeniem od bazowego PS5, choć warto zaznaczyć, że przyrost mocy dotyczy niemal wyłącznie układu graficznego. Obydwa urządzenia dysponują tym samym procesorem AMD Ryzen Zen 2 z ośmioma rdzeniami i 16 wątkami. W przypadku PS5 Pro osiąga on co prawda nieco wyższą częstotliwość, ale różnica nie jest szczególnie zauważalna (3,85 GHz vs 3,5 GHz). Jeśli zaś chodzi o układ GPU, to tu porównanie prezentuje się następująco:
W efekcie PlayStation 5 Pro może pochwalić się mocą 16,7 TFLOPs, podczas gdy w modelu PlayStation 5 jest to 10,28 TFLOPs. "Prosiak" oferuje więc przyrost mocy na poziomie około 62,5 proc. Najpotężniejsza konsola Sony nadal wypada natomiast w blado w porównaniu z kartami graficznymi dla komputerów. Dość powiedzieć, że moc obliczeniowego układu Nvidia GeForce RTX 4080 Super szacowana jest na ponad 52 TFLOPs, a modelu 4090 na 83 TFLOPs. Gwoli uczciwości warto zaznaczyć, że karty te są znacznie droższe niż urządzenie Japończyków, a do działania wymagają przecież zakupu szeregu innych podzespołów, takich jak procesor, pamięć RAM i płyta główna.
Jeśli chodzi o pamięć operacyjną, to zarówno PS5, jak i PS5 Pro dysponują 16 GB RAM GDDR6. Nowy model otrzymał jednak dodatkowe 2 GB pamięci RAM DDR5 do obsługi systemu operacyjnego, co – przynajmniej w teorii – oznacza również więcej pamięci gier.
PS5 Pro oferuje wydajniejszą technologię wstecznego śledzenia promieni w porównaniu z wersją "Fat", co przekłada się na bardziej dynamiczne i naturalne odbicia świetlne. Jak twierdzi Sony, dzięki nowemu GPU wydajność funkcji RT wzrasta dwukrotnie, a w przypadku niektórych gier - nawet trzykrotnie. Wraz z PS5 Pro debiutuje również PlayStation Spectral Super Resolution (PSSR). Technologia ta wykorzystuje sztuczną inteligencję do zwiększania rozdzielczości (upscalingu) w grach.
Podsumowując, nowe GPU w modelu PS5 Pro posiada o 67 proc. więcej jednostek obliczeniowych niż w PS5 i o 28 proc. szybszą pamięć. Do tego dochodzi lepszy ray tracing i technologia PSSR. Tyle, jeśli chodzi o suche liczby. A jak to wszystko przekłada się na wydajność w grach?
Odpowiedź na powyższe pytanie brzmi: To skomplikowane. Zacznijmy od tego, że PS5 Pro nie otrzymało na premierę żadnego tytułu, który w pełni pokazałby możliwości techniczne tego sprzętu. Bazowe PS5 debiutowało z takimi produkcjami jak Astro's Playroom, Spider-Man: Miles Morales i Ratchet & Clank: Rift Apart. Dzięki tym grom mogliśmy przekonać się na własne oczy, jak GPU konsoli Sony radzi sobie z ray tracingiem i płynnością rozgrywki, dysk SSD z szybkością wczytywania etapów, a kontroler DualSense - z funkcjami haptycznymi. W przypadku PS5 Pro takiego "efektu wow" zabrakło.
Nie brakuje oczywiście gier, które na PS5 Pro prezentują się lepiej niż na bazowym PS5. Chodzi o ponad 100 tytułów (na premierę było ich około 50), które Sony oznaczyło metką PS5 Pro Enhanced. Na tej liście znajdziemy m.in. takie produkcje jak Alan Wake 2, Demon's Souls, Final Fantasy 7 Rebirth, Hogwarts Legacy, Horizon: Forbidden West, Marvel's Spider Man 2, Ratchet & Clank: Rift Apart i The Last of Us Part 2. Większość z nich dostała stosowne aktualizacje, które dodały do ustawień tryb Pro (niestety jego nazwa różni się w zależności od gry, co wprowadza niepotrzebne zamieszanie) podbijający płynność rozgrywki i/lub efekty wizualne.
Skupię się na trzech tytułach, które miałem możliwość gruntownie ograć. Pierwszym z nich jest The Last of Us: Part 2. Gra studia Naughty Dog dostała tryb Pro, który zapewnia stałe 60 klatek na sekundę przy rozdzielczości 1440p. Ta jest podbijana do 4K za sprawą wspomnianej technologii PSSR. W oczy od razu rzuca się tu znacznie ostrzejszy obraz. Nowa konsola lepiej radzi sobie również z wygładzaniem krawędzi.
Marvel's Spider-Man 2 ma z kolei nie jeden, a dwa nowe tryby Pro: Wydajność Pro, czyli 60 FPS + częściowy ray tracing, oraz Wierność Obrazu Pro, czyli 30 FPS + ulepszony ray tracing (okluzja otoczenia, lepsze odbicia i lepsze cienie). Gra Insomniac także mocno zyskuje dzięki dodatkowej mocy PS5 Pro.
W przypadku PS5 w trybie Wydajność musieliśmy godzić się nie tylko z nieco rozmydlonym obrazem, ale jednocześnie z brakiem ray tracingu. W trybie Jakość traciliśmy z kolei na płynności rozgrywki, co w przypadku takiej gry jak Spider-Man jest szczególnie bolesne. W trybach Pro dostajemy więc to, co najlepsze z obydwu światów. Bez dotychczasowych kompromisów.
Zarówno TLOU2, jak i Spider-Man to gry deweloperów należących do PlayStation Studios. Nie dziwi więc fakt, że Japończycy dołożyli wszelkich starań, aby poprawić wrażenia z rozgrywki na swojej najnowszej konsoli. Postanowiłem więc sprawdzić, jak PS5 Pro radzi sobie z tytułem third-party. Wybór padł na Hogwarts Legacy, czyli jedną z najlepiej sprzedających się gier ostatnich lat.
Tu mam już nieco bardziej mieszane uczucia. Owszem, tryb Fidelity + Raytracing prezentuje się świetnie i wynosi oprawę graficzną produkcji studia Avalanche na zupełnie nowy poziom. Sęk w tym, że odbywa się to kosztem płynności animacji, która często spadała nawet w okolice 20 klatek na sekundę. Nie tego spodziewałem się po najpotężniejszej konsoli na świecie.
Jest jeszcze kwestia setek innych gier, które aktualizacji dla PS5 Pro nie dostały i być może nigdy ich nie otrzymują. Te tytuły na nowej konsoli wyglądają dokładnie tak, jak na bazowym PlayStation, a w niektórych przypadkach wręcz gorzej, co wynika z braku ich optymalizacji pod nowy układ graficzny. Warto o tym pamiętać przed decyzją o zakupie nowego urządzenia.
PlayStation 5 Pro ma większy dysk niż w przypadku bazowego modelu. Mowa o 2 TB pamięci SSD NVMe (PS5 dysponowało zaledwie 825 GB). Nowa konsola dostała jednocześnie szybszy moduł Wi-Fi 7, co powinno pozytywnie wpłynąć na szybkość i stabilność połączenia internetowego podczas rozgrywki online (choć najlepszym wyborem nadal pozostaje podłączenie konsoli do sieci "po kablu").
Jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji podjętych przez Sony jest natomiast całkowita rezygnacja z napędu optycznego. O ile w przypadku PS5 Slim dało się to jakoś sensownie wytłumaczyć, o tyle model Pro pozbawiony napędu zakrawa na absurd. Jak bowiem wyjaśnić logicznie fakt, że najdroższa konsola Sony jest urządzeniem wybrakowanym w stosunku do bazowego (i tańszego) modelu?
Japończycy pozostawili tu co prawda furtkę w postaci możliwości dokupienia zewnętrznego napędu. Sęk w tym, że jest to wydatek rzędu dodatkowych 700-800 zł. Za konsolę z napędem zapłacimy więc co najmniej 4200 zł. Dla porównania - bazowe PlayStation 5 na premierę kosztowało 2 299 zł (choć dziś trudno jest kupić to urządzenie w tak atrakcyjnej cenie).
To kupować czy nie? Jeśli macie PlayStation 5, to przesiadka na model Pro w tym momencie nie ma większego sensu. Owszem, część gier oznaczonych etykietką PS5 Pro Enhanced prezentuje się lepiej na nowym urządzeniu Sony (głównie tytuły ze stajni PlayStation Studios), ale różnica nie jest kolosalna. PS5 Pro wciąż nie ma również żadnego flagowego tytułu, który byłby "system sellerem" dla tego urządzenia.
Być może taką produkcją okaże się zbliżające się wielkimi krokami Grand Theft Auto VI, ale tego na razie nie wiemy. Z ewentualną przesiadką na nowe urządzenie warto więc wstrzymać się co najmniej do premiery gry studia Rockstar.
Jeśli natomiast dopiero przymierzacie się do kupna nowej konsoli, to być może postawienie na wariant Pro rzeczywiście będzie lepszym i bardziej przyszłościowym wyborem. Ale tylko w sytuacji, gdy dysponujecie większym budżetem, zależy wam na tym, aby grać w najlepszej możliwej jakości obrazu, a jednocześnie macie telewizor, który będzie w stanie wykorzystać potencjał PlayStation 5 Pro.