Nokia: ładowanie telefonów energią słoneczną wcale nie jest takie proste

Nokia pokazuje coraz bardziej "nowatorskie" oblicze. Fiński producent omówił niedawno wyniki testów telefonu zasilanego wyłącznie energią słoneczną.
Nokia Solar
fot. Nokia Conversations

Urządzenie prototypowe Lokki testowano w zróżnicowanych warunkach, w silnie nasłonecznionej Kenii, ale także i w miejscach nie kojarzonych z długą operacją słońca, a już na pewno nie z wysoką temperaturą, jak na przykład Południowa Szwecja, koło podbiegunowe, czy środek Bałtyku.

Efekt? Udało się osiągnąć etap, na którym telefon utrzymuje się relatywnie długo w stanie czuwania, bez potrzeby podłączania go do kontaktu. Urządzenie jednak nie gwarantuje długiego czasu pracy, tym bardziej w przypadku prowadzenia rozmów, czyli nie realizuje jednego z kluczowych zadań telefonu.

Na blogu można przeczytać , że największy problem dla techników Nokii stanowiła niewielka, jak na sprawność współcześnie stosowanych ogniw foto-woltanicznych, powierzchnia tylnej płytki obudowy, na której kolektor mógłby być zainstalowany.

Nie do przecenienia jest także aspekt eksponowania telefonu na promienie słoneczne. Komórki zwykle nosi się w kieszeni, a rzadziej na szyi. Fińscy eksperci uznali, że najlepszym miejscem byłaby jednak specjalna kabura na karku użytkownika. To jednak nawet nie brzmi jak "wygodnie".

Nokia zdaje się widzieć odleglejszy cel w prowadzeniu badań nad rozwojem telefonów. Niedawno bowiem widzieliśmy Kinetic Device, hydro- i oilofobowe powłoki , oraz nawigację wewnątrz budynków . Teraz Nokia wraca do swojego pomysłu z połowy lat 90tych, a i to mimo porażek Samsunga i LG, które też starały się wprowadzić na rynek telefony ładowane energią słoneczną.

Chyba jednak największym problemem, o którym Nokia nie wspomina to koszt innowacji. Użytkownicy zwyczajnie nie chcą płacić więcej. Nawet jeśli telefon będzie bio-degradowalny, albo nie będzie wymagał ładowania.

Więcej o: