Walka rządu z państwem prawa może kosztować nas miliardy. Agencja Moody's za 4 dni ma ogłosić czy obniży nam rating

Rafał Hirsch
Tydzień zaczął się deszczowo, a zakończyć się może kolejną obniżką ratingu Polski. Już w piątek może go zmienić agencja Moody's, która ostatnio krytykowała Polskę za eskalację kryzysu politycznego

Wszyscy czekają na obniżkę ratingu

Moody’s ostatni raport o ratingu Polski wydał w maju. Wtedy nadano mu perspektywę negatywną, co zwykle stanowi przygotowanie do jego obniżki w kolejnym kroku. Z kalendarza Moody’s wiadomo, że kolejną aktualizację naszego ratingu agencja ma przedstawić 9 września czyli w piątek. Są podstawy aby oczekiwać, że tym razem rating poleci w dół.

Po pierwsze wydaje się, że oczekuje jej sam wicepremier Morawiecki, który w ubiegłym tygodniu mówił w Londynie , że agencja „zapewne będzie chciała przeprowadzić zmianę ratingu Polski”. Wicepremier wskazuje na logiczny bieg zdarzeń: w maju Moody’s obniżył nam perspektywę na negatywną, w sierpniu wydał ostrzeżenie, więc teraz obniży sam rating.

Po drugie negatywnej dla nas decyzji oczekuje już rynek finansowy – polskie obligacje od pewnego czasu tanieją, a ich rentowność rośnie.

W końcu po trzecie obniżkę ratingu sugeruje sama Moody’s. W decyzji z maja agencja pisała , że obniżkę ratingu mogą wywołać dwie rzeczy: pogorszenie sytuacji fiskalnej, albo trwałe pogorszenie klimatu inwestycyjnego związane z działaniami rządu.

Ale za co?

W sierpniu Moody’s w swoim ostrzeżeniu napisał, że tak właściwie tak właśnie się dzieje.

ZOBACZ PRZY OKAZJI: Ostrzeżenie dla Polski: pogłębiający się kryzys konstytucyjny może wpłynąć na rating

Agencja bardzo wyraźnie wskazała, że wszczęcie śledztwa wobec prezesa Trybunału Konstytucyjnego jest zjawiskiem negatywnym dla polskiego ratingu, bo oznacza to eskalację kryzysu konstytucyjnego w Polsce. To może oznaczać zwiększenie napięcia między Polską, a Unią Europejską, a w efekcie pogorszenie klimatu inwestycyjnego. Oznacza to spełnienie się jednego z dwóch czynników wymienionych przez agencję w maju jako możliwe przyczyny obniżki ratingu.

Kwestie fiskalne tym razem są na drugim planie, ale z projektu budżetu wynika, że deficyt sektora finansów publicznych w 2017 ma być większy niż w 2016. Wprawdzie zdaniem rządu nie przekroczy bariery 3% PKB, ale wzrost deficytu (z planowanych 2,6% w tym roku do 2,9% w 2017) można interpretować jako pogorszenie się sytuacji fiskalnej.

Kolejnym wyznacznikiem tego jak wygląda sytuacja finansowa polskiego państwa są tak zwane potrzeby pożyczkowe brutto. To kwota, którą rząd musi w danym roku pożyczyć, aby mieć z czego spłacić stare długi, uregulować na bieżąco wszystkie odsetki i dodatkowo sfinansować cały nowy deficyt, czyli różnicę między planowanymi wydatkami rządowymi i dochodami państwa w 2017.

Otóż zgodnie z projektem budżetu w 2017 te potrzeby pożyczkowe brutto to aż 178,5 miliarda złotych. W tym roku były one na poziomie 174,3 mld PLN. Drugi rok z rzędu państwo będzie musiało pożyczać od inwestorów na rynku kwotę bliską 10 procent PKB.

No i co z tego, że obniżą?

Tu warto przypomnieć  po co w ogóle są agencje ratingowe i ich ratingi. Ich adresatem nie są rządy, ani politycy, tylko ci którzy temu rządowi pożyczają pieniądze. Czyli ci, którzy w 2017 będą decydować, czy Beacie Szydło warto pożyczyć kolejne 178 mld PLN czy nie warto i z jakim ryzykiem to się będzie wiązać.

Agencja S&P już w styczniu uznała, że to ryzyko jest teraz większe niż przez kilkanaście ubiegłych lat. W piątek ten sam werdykt może wydać agencja Moody’s.

Roczne koszty obsługi długu publicznego w PolsceRoczne koszty obsługi długu publicznego w Polsce dane: Ministerstwo Finansów

Koszty obsługi długu publicznego to kwota rzędu 30 – 40 miliardów PLN rocznie. Po wyraźnym jej spadku w latach 2014-2015 (efekt spadku stóp procentowych na świecie) teraz widać, że te koszty znów zaczynają rosnąć (chociaż stopy procentowe wcale nie rosną).

W życiu jest tak, że jak ktoś jest postrzegany jako bardziej ryzykowny, to za pożyczone pieniądze musi płacić wyższe odsetki. Te odsetki to dodatkowy koszt dla państwa, którego można by uniknąć, gdybyśmy byli w stanie zachować poprzednie poziomy ratingów inwestycyjnych. Wystarczyłoby aby rząd pokazał światu, że Polska nadal jest krajem pielęgnującym zasadę państwa prawnego. W przypadku państwa zadłużonego na blisko bilion złotych takie gesty są przeliczalne na miliardy złotych dodatkowych wydatków albo oszczędności. 

Zobacz też WIDEO: Sędziowie zwołali nadzwyczajny kongres. "Sytuacja jest graniczna, bardzo niebezpieczna"