Deutsche Bank nad przepaścią. Koszty akcji ratunkowej mogą być ogromne

Marcin Kaczmarczyk
Największy niemiecki bank znajduje się w poważnych tarapatach. Po tym jak 10 funduszy zrezygnowało z jego usług, tanieją akcje na całym świecie. Inwestorzy boją powtórki z 2008 roku, kiedy upadł Lehman Brothers.

Akcje głównego winowajcy globalnego zamieszania - Deutsche Banku (DB) - w piątek rano na giełdzie we Frankfurcie traciły ponad 8 proc. Po raz pierwszy od połowy lat 80. ubiegłego wieku kosztują mniej niż 10 euro.

Inwestorzy sprzedawali również akcje innych dużych banków. Rano papiery Commerzbanku (właściciel większości akcji mBanku) spadały o niecałe 7,5 proc., włoski UniCredit (kontroluje nasz Pekao) znajdował się niemal 5 proc. pod kreską. Taniały również akcje banków włoskich, francuskich, irlandzkich i. niektórych polskich. ING Bank Śląski np. tracił rano niemal 2,5 proc.

Osłabiał się ponadto złoty - tracił około trzy grosze wobec franka i dolara. Mniej wobec euro. To zrozumiała reakcja - nasza waluta zawsze tanieje, kiedy na świecie rośnie ryzyko.

Czytaj więcej: W jakiej kondycji są polskie banki? W czwartek ich kondycję oceniła agencja Moody’s. 

Część funduszy rezygnuje z usług DB

Mocną wyprzedaż akcji i wyraźne zmiany na rynku walutowym spowodowała wczorajsza informacja o tym, że 10 funduszy hedgingowych zrezygnowało z części usług DB. Nie chciały, by niemiecki bank dalej prowadził część ich rozliczeń. Dlaczego? Nie chcą ryzykować, że jakiekolwiek płatności dla nich lub dla ich klientów opóźnią się z powodu problemów DB.

A te, fundusze i inni inwestorzy, uważają za poważne, ostatnio głównie z powodu groźby nałożenia na niemiecki bank wielkiej kary 14 mld dol. Taką kwotę chce otrzymać od Niemców amerykański Departament Sprawiedliwości w ramach ugody dotyczącej sprzedaży przez DB przed kryzysem w 2008 r. "toksycznych" obligacji zabezpieczonymi hipoteką.

Amerykanie chcą pieniędzy od DB w fatalnym dla niego momencie. Wcześniej Niemcy zapłacili kilkanaście miliardów euro kar - między innymi za manipulowanie stawkami LIBOR. DB ma też wielkie trudności z wypracowaniem solidnych zysków w warunkach ujemnych lub oscylujących dookoła zera stóp procentowych.

Czytaj też: Z powodu problemów DB sugerowano niedawno, że może on połączyć się z Commerzbankiem. Wtedy być może mBank byłby na sprzedaż.

GERMANY-DEUTSCHE BANK/GERMANY-DEUTSCHE BANK/ LUKE MACGREGOR / REUTERS / REUTERS

Uspokajający list szefa do pracowników

W piątek rano do pracowników niemieckiego giganta dotarł list od ich szefa. John Cryan, dyrektor zarządzający DB, napisał, że siły rynkowe próbują właśnie podważyć zaufanie do banku.

Do takiej akcji nie ma jednak, jego zdaniem, jakichkolwiek podstaw. Bank - podkreślił - spełnia wszystkie wymogi kapitałowe.

Ponadto groźba zapłaty 14 mld dol. nie powinna aż tak wpływać na notowania banku, ponieważ to tylko propozycja Amerykanów, negocjacje trwają i skoro konkurentom DB udało się wynegocjować dużo tańszą ugodę, to może się uda również i nam - uspokajał Cryan.

Trzeba też, jego zdaniem, popatrzeć na problem szerzej. DB dalej jest silnym niemieckim bankiem z ponad 20 mln klientów.

Trochę pomogło - akcje DB po liście nieznacznie podrożały i znowu zaczęły kosztować powyżej 10 euro.

Będzie powtórka z Lehman Brothers?

Czy problemy DB mogą się pogłębić i grozi nam powtórka z Lehman Brothers?
Zacznijmy od optymistycznej uwagi. Deutsche Bank jest teraz mimo wszystko w dużo lepszej sytuacji niż osiem lat temu Lehman Brothers.

Po pierwsze, Amerykanie nie mieli dostępu do zasobów banku centralnego. Teraz Europejski Bank Centralny pilnuje płynności banków i jak tylko DB go o to poprosi, EBC wyciągnie pomocną dłoń i nie pozwoli, by w kasie niemieckiej instytucji zaczęły świecić pustki. Pustki spowodowane faktem, że za 10 funduszami, które zrezygnowały z części usług banku, pójdą inni. Oczywiście to tylko pomoc krótkoterminowa, ale to i tak bardzo, bardzo dużo. Płynność finansowa zostanie zachowana.

Po drugie, amerykański rząd jesienią 2008 roku nie chciał ratować Lehman Brothers. Pozwolił mu upaść. Merkel - choć lekkomyślnie kilka dni temu powiedziała, że nie pomoże znajomym z Frankfurtu - to jednak w rzeczywistości świadoma jest powagi sytuacji i będzie szukała optymalnego rozwiązania z niezwykle kłopotliwej sytuacji. Zresztą, jak napisał Die Zeit w rządzie niemieckim nad problemem DB już pracuje stały zespół.

Po trzecie, być może DB uratuje się sam - bez pomocy niemieckiego rządu. Może szybko zorganizować emisję nowych akcji. Niektórzy mówią, że o takim rozwiązaniu poinformuje w ciągu kilkudziesięciu godzin.

Po czwarte, bank może sprzedać część swoich aktywów. Tak, jak stało to się w środę, kiedy Niemcy poinformowali o pozbyciu się za 935 mln funtów należącej do nich brytyjskiej firmy ubezpieczeniowej Abbey Life Assurance.

Czytaj więcej: Nad przepaścią balansują również włoskie banki. Tu problem dotyczy również euro.

GERMANY-DEUTSCHE BANK/GERMANY-DEUTSCHE BANK/ KAI PFAFFENBACH / REUTERS / REUTERS

Uwaga na koszty!

Bez względu jednak na to, jak bank się uratuje lub zostanie uratowany, istnieje spore ryzyko, że akcja ratunkowa będzie bardzo kosztowna.

Jeżeli nie obejdzie się bez pomocy rządu Niemiec, to wtedy wściekli będą niemieccy wyborcy - nie chcą ratować banku ze swoich podatków oraz Włosi. Unia nie chce, by rząd Włoch wspomógł włoskie banki, więc ewentualny wyjątek dla Niemiec wywoła wielką złość.

Merkel może też, ratując DB, definitywnie pogrzebać swe szanse na dobry wynik wyborczy w przyszłorocznych wyborach do Bundestagu.

No i cały czas istnieje duże ryzyko, że problemy DB rozleją się na inne duże europejskie banki. Im też klienci mogą przestać ufać.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"