PKO wypowiada umowy kredytowe Almie. Chce w tydzień odzyskać 61 mln zł

Późnym popołudniem we wtorek sieć delikatesów poinformowała, że PKO BP wypowiedział jej umowy kredytowe. Bank chce, by firma oddała mu w ciągu siedmiu dni niecałe 61 mln złotych.

Akcje Almy potaniały we wtorek na GPW ponad 7 proc. Zapewne spadłyby jeszcze bardziej, gdyby informacja o wypowiedzeniu umów kredytowych przez PKO BP dotarła do inwestorów wcześniej - przed zamknięciem sesji giełdowej. To bardzo zła wiadomość dla spółki, która walczy o przetrwanie i która w połowie września złożyła w sądzie wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego. W środę giełdowa reakcja na tę informację była już bardzo wyraźna - na otwarciu sesji kurs spadał o 21 proc. 

Wypowiedzenie dotyczy trzech kredytów - dwóch inwestycyjnych i jednego wielocelowego udzielonego w formie limitu kredytowego.

- Wypowiedzenie umowy kredytu - jak czytamy w komunikacie spółki - oznacza obowiązek spłaty całej kwoty zadłużenia w terminie wypowiedzenia, która wraz z wymagalnymi odsetkami na dzień 3 października 2016 roku wynosi ogółem 60 884 107,17 zł.

Krótki termin wypowiedzenia. Zagrożenie upadłością

A termin wypowiedzenia nie jest długi. To tylko 7 dni, licząc od dnia następnego po dniu doręczenia wypowiedzenia. Alma nie ma zatem dużo czasu, by oddać bankowi pieniądze. PKO BP w piśmie do Almy nie owijał słowa w bawełnę. Bank wypowiedział umowy z powodu zagrożenia upadłością.

Przypomnijmy, że Alma zakończyła miniony rok stratą na poziomie niemal 150 mln zł. W sierpniu podjęła decyzję o przeglądzie opcji strategicznych we wszystkich obszarach działalności biznesowej. Spółka zamyka również nierentowne placówki i rozpoczyna redukcję zatrudnienia. Pracę ma stracić ponad 1300 osób.

Obecnie z logo Almy działa 36 sklepów - na początku lipca było ich 50. Ostatnio zamknięto sklepy przy ul. Grójeckiej 194 w Warszawie, a także przy ul. Stańczyka w Krakowie.


Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"