Biedronka rozkwita - nowe sklepy i oferta. Rośnie zysk i marża. Dzięki temu, że więcej zarabiamy

Marcin Kaczmarczyk
Obawy portugalskich inwestorów, że nowa władza w Polsce utrudni działalność dużych sieci handlowych na razie się nie sprawdziły. Od początku roku do końca września na zakupy w Biedronce wydaliśmy 31 mld zł - 10 proc. więcej niż rok wcześniej.

Biedronka to perła w koronie portugalskiej spółki Jeronimo Martins notowanej na giełdzie w Lizbonie. Z jej najnowszego raportu finansowego dotyczące pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku wynika między innymi, że sprzedaż w sklepach Biedronki wzrosła w porównaniu z poprzednim rokiem aż o 9,9 proc. oraz o 8,7 proc. jeżeli zestawimy ze sobą wyniki wyłącznie porównywalnych sklepów. Tym samym przychody Biedronki sięgnęły kwoty 7 163,4 mln euro, a więc przekroczyły 31 mld zł.

Rosnąca sprzedaż w Biedronkach przełożyła się na większy zysk portugalskiego właściciela sieci handlowej. Ten w postaci EBITDA, a więc przed potrąceniem odsetek, podatków i amortyzacji, powiększył się w porównaniu do pierwszych trzech kwartałów ubiegłego roku aż o 13,3 proc. do 512 mln euro, a więc ponad 2,2 mld zł.

Przychody Biedronki to teraz ponad 67 proc. całej sprzedaży Jeronimo Martins. W Polsce koncern też najwięcej zarabia - ponad 80 proc. jego zysku EBITDA powstaje w sklepach nad Wisłą.

Rosną dochody Polaków, Biedronka sprzedaje nam droższe produkty

W raporcie Jeronimo Martins przyznaje, że jej dynamicznemu rozwojowi w Polsce sprzyjają rosnące dochody Polaków. Ale nie tylko one stają za bardzo dobrą sprzedażą i pokaźnymi zyskami.

Czytaj więcej: Polacy coraz bogatsi? Mocno rośnie sprzedaż nowych samochodów

Nadal powiększa się sieć Biedronki. Od stycznia do końca września otworzono 50 nowych Biedronek. Cała sieć liczy już 2700 placówek. Tak na marginesie sieć Pingo Doce, którą Jeronimo Martins buduje na swoim macierzystym rynku, ma tylko 405 sklepów.

Biedronka rozszerza też ofertę - różnicuje ją, wprowadza do sklepów nowe produkty, często droższe. To celnie trafia w nasze gusta. Zwiększa się przeciętna wartość koszyka zakupów w portugalskiej sieci w Polsce.

Dzięki temu również Jeronimo Martins udało się podnieść marżę w Polsce - do poziomu 7,1 proc. z 6,9 proc. rok wcześniej. To duże osiągnięcie, biorąc pod uwagę fakt, że w sklepach Pingo Doce w Portugalii marża wynosi 5,3 proc. i do tego nie wrosła w porównaniu do ubiegłego roku, ale spadła o 0,1 p. proc.

Zabraknie pracowników?

W dobrym raporcie Jeronimo Martins niewiele jest pesymistycznych informacji. Jednak całkowicie ich nie wyeliminowano. Firma obawia się np., że być może nieuniknione będą kolejne podwyżki płac w sklepach Biedronki - to zmniejszy zyski sieci handlowej.

Firmie raczej nie uda się łatwo rozwiązać tego problemu. Brakujących pracowników trudno będzie rekrutować np. wśród imigrantów z Ukrainy, między innymi z powodu nasilających się nastrojów ksenofobicznych w Polsce.

Czytaj więcej: Przyszłość pracy w handlu jest niepewna. W ciągu dekady miliony sprzedawców mogą trafić na bruk.

Jeronimo Martins ma też kłopot z siecią drogerii Hebe. Ona powoli rośnie - w tym roku przybyło 7 placówek pod tą marką. Wszystkich jest już 141. Ale sieć jest nadal nierentowna. Firma nie raportuje, ile dokładnie dokłada w jej wypadku do interesu. Mówi wyłącznie, że łączne straty Hebe i kolumbijskiej sieci Ara wyniosły od stycznia do końca września 44,3 mln euro.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"