Wczoraj Aleksander Walentynowicz Nowak, rosyjski minister energetyki, spotkał się ze swoim odpowiednikiem z Arabii Saudyjskiej. Według Inquirera gigant z Zatoki Perskiej namawia kraje spoza OPEC, w tym Rosję, do jak najszybszego ograniczenia wydobycia ropy.
Czytaj też: Ropa podrożała, ale Arabia Saudyjska mówi: To za mało!
Miałoby to zapewnić wzrost jej cen. Dziś utrzymują się na poziomie ok. 50 dol. za baryłkę. Jest na tyle niski, by budżety wielu państw, zarówno w Europie, Afryce i Azji, wciąż były zagrożone. Przed kryzysem, który wybuchł w roku 2014, ropa kosztowała bowiem dwukrotnie więcej.
I chociaż cena ropy w ostatnich dniach wzrosła to m.in. dla Arabii Saudyjskiej wciąż jest zbyt niska. Najlepszy dla Saudów poziom to ten sprzed kryzysu - ok. 100 dolarów. Zadowalający - 80 dolarów.
Wzrost cen ropy wydaje się nieunikniony. Arabii Saudyjskiej zależy jednak na tym, by doszło do niego jak najszybciej. Już w tej chwili kraj musi ratować swoją sytuację wypuszczając kolejne obligacje. Tymczasem Rosja się waha.
Rosja nie ogłosiłą jeszcze, czy ograniczy wydobycie, czy je zamrożą. W tej chwili produkuje rekordowe ilości ropy biorąc pod uwagę erę post-sowiecką. Zamrożenie nie spowodowałoby więc zniknięcia z rynku odpowiedniej ilości ropy. Musimy dalej czekać, czy Rosja i inne kraje spoza OPEC przyłączą się do wysiłków zmierzających do ograniczenia podaży.
- stwierdził Anthony Dipaola, dziennikarz ekonomiczny agencji Bloomberg.
Władimir Putin dalej trzyma rynek w niepewności. O gotowości do zamrożenia wydobycia mówił bowiem już niemal dwa tygodnie temu.
Niestety dla kierowców zwłoka Rosji nie jest w stanie powstrzymać wzrostu cen. Jest niemal pewne, że kraje OPEC ograniczą wydobycie. Kluczowa decyzja w tej sprawie zapadnie 30 listopada. Rok 2016 był ostatnim rokiem tanich paliw.
Zobacz także WIDEO: "Tania ropa to też źródło problemów. Uwaga na deflację"