Dyskonty łapią zadyszkę. Polacy chcą lepszego jedzenia? To koniec pewnej ery

W Polsce w tym roku przybędzie ok. 100 dyskontów. Wynik to skromny, jeśli weźmiemy pod uwagę, że trzy lata temu otwarto ich niemal 350.

Ostatnia dekada była złotą erą sieci dyskontowych w naszym kraju - donosi "Dziennik Gazeta Prawna". W rekordowym 2013 roku, zainaugurowano działalność 347 tego typu sklepów. W ubiegłym roku nowych placówek było 136, a w tym roku, od stycznia do września, cztery spożywcze dyskonty wzbogaciły się łącznie o zaledwie 67 lokali. To znaczący spadek - o 26,5 proc. wobec 2015 i aż o 71,2 proc. względem 2013 roku.

Nasycenie musiało przyjść

Przez lata analitycy przyjmowali, że w Polsce może funkcjonować około 5 tys. sklepów dyskontowych. Bankructwo Czerwonej Torebki w ubiegłym roku pokazało jednak, że pewien model się wyczerpał - Polacy coraz mniej chętnie kupują w typowych dyskontach, które sprzedają wyłącznie produkty marki własnej, z palet. Swój efekt wywarł też program 500 plus. Rośnie popyt na towary lepszej jakości.

Sieci reagują na te zmiany, rozszerzając swoje oferty o wyroby markowe, co upodabnia je do supermarketów.

Nie bez znaczenia jest także coraz wyraźniejsze nasycenie rynku. W Polsce mamy dziś niemal 3,8 tys. sklepów dyskontowych, przy takiej liczbie dochodzi do kanibalizacji placówek, czyli odbierania sobie klientów przez sklepy działające pod jednym szyldem.

Granicę wzrostu doskonale widać w przypadku Biedronki, która sygnalizuje, że coraz trudniej jest jej znaleźć odpowiednie lokalizacje pod nowe sklepy. Tegoroczne plany Portugalczyków otwarcia 100 lokali są zagrożone, do końca września udało się uruchomić 50 placówek. Co więcej, 20 nierentownych Biedronek ma być zamkniętych. Plany Jerónimo Martins to maksymalnie 3 tys. dyskontów w naszym kraju. Dziś jest ich już 2,7 tys., stąd m.in. zamiary ekspansji na innych rynkach, m.in. rumuńskim.

Mniejsze tempo rozwoju widać także w przypadku Netto, które otworzy w tym roku siedem nowych sklepów, w ubiegłym było ich 19. Lidl i Aldi trzymają się swoich planów rozwojowych.

Dyskonty, jak zresztą cała branża handlowa, czekają na wprowadzenie podatku handlowego. Niepewność co do jego ostatecznego kształtu skłania ich do większej niż do tej pory ostrożności w rynkowych poczynaniach.

Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"

Więcej o:
Komentarze (76)
Dyskonty łapią zadyszkę. Polacy chcą lepszego jedzenia? To koniec pewnej ery
Zaloguj się
  • onduma

    Oceniono 18 razy 14

    To ci ci mieszkaja w niezliczonych domach z kutymi ogrodzeniami z fura w garazu żrą śmieciowe zrcie ?

  • xyz_xyz1

    Oceniono 10 razy 4

    Lidl i Biedronka jak i cała reszta zachodnich marketów winna zostać pogoniona z Polski a ich majątek przejęty przez Skarb Państwa czyli przez Polaków.

  • tom-pek

    Oceniono 14 razy 4

    najlepsze jest to ze w niemczech w lidlach są lepsze produkty i tansze,dymają was te niemcy dymają

  • oldthor

    Oceniono 1 raz 1

    takie artykuły w gazowni.pl zawsze wtedy, gdy chcą zmusić Biedronkę do umieszczania reklam
    To kółko obserwowałem wielokrotnie. Za kilka dni Biedronka umieści reklamę i "obserwacje" Gó...anej ustaną

  • 99makabra1977

    0

    Pracowałem w przemyśle spożywczym ponad 30 lat. Żywność kupuję w dyskontach ze względu na prawidłowy przez specjalistów odbiór jakościowy i prawidłową rotację dostaw. Sklepy osiedlowe to jeden syf często wykupowanie w hurtowniach i dyskontach taniej przed upływem gwarancji. Ale nie żałuję snobów choć są często ludźmi wartościowymi i wykształconymi.

  • kontest_two

    0

    Przeprowadziłem taki test, w wyniku którego - ku mojemu zdumieniu - wyszło, że za koszyk zakupów o wartości 100 zł w Biedronce zapłacę w zasadzie tyle samo w moim osiedlowym sklepiku. Kupując w tym sklepiku oszczędzam czas i nie jestem anonimowym, jednym z setek tysięcy klientów, tak jak w Biedronce. Bye lidl, bye biedronka.

  • najgorszy-sort

    Oceniono 6 razy 0

    Głupie wnioski z tą zadyszką. Przecież nie mogą otwierać nowych sklepów w nieskończoność. Wkrótce musieliby je budować jeden na drugim...

  • litecode

    Oceniono 2 razy 0

    Czerwona Torebka jako przykład dyskontu?
    No bez przesady - jeśli chodzi o te "torebkowe" Małpki, to profil miały raczej taki "żabko-podobny" - zarówno asortymentowo, jak wedle godzin otwarcia a także cen.
    Układ półek absolutnie nie nastawiony na klienta masowego.
    Brak wózków oraz niewielkie koszyczki (bez kółek) jednoznacznie wskazywały na "zakupy doraźne".
    Takie z nich były "dyskonty" jak ze sklepików na stacjach benzynowych... (ba, nawet hot-dogi i kawę, jak na stacji, można było gdzieniegdzie zjeść).

  • hope37

    Oceniono 2 razy 0

    artykuł na żenująco niskim poziomie merytorycznym....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX