Od stycznia szał na dopłaty rządowe do kredytów. Roczna pula wystarczy tylko na 2 miesiące

Od początku stycznia ponownie będzie można ubiegać się o dopłaty do kredytów mieszkaniowych w ramach programu ?Mieszkanie dla Młodych?. Choć roczna pula do rozdysponowania to aż 373 mln zł, to jednak warto się pośpieszyć, bo cała ta suma rozejdzie się zapewne jeszcze w lutym, maksymalnie marcu.

Od 1 stycznia Bank Gospodarstwa Krajowego, administrujący programem Mieszkanie dla Młodych, odblokuje drugą połowę puli na 2017 rok. Połowę z zaplanowanych na przyszły rok 730 mln zł dopłat można było „rezerwować” sobie wcześniej, i ta kwota (373 mln zł) skończyła się już w lipcu br. O drugie 373 mln zł będzie można się ubiegać od początku 2017 r.

O tym, że te 373 mln zł rozejdzie się na pniu świadczy dotychczasowe zainteresowanie Mieszkaniem dla Młodych. W rekordowym marcu 2016 r. przyznane dopłaty przekroczyły 200 mln zł. Gdy w połowie 2016 r. kończyła się ta część puli na 2017 r., którą można było rozdysponować jeszcze w 2016 r., dziennie wnioski o dofinansowanie opiewały na ok. 3,5 mln zł.

Biorąc pod uwagę, że wiele osób już czeka w blokach startowych, i gdy tylko wystrzelą noworoczne korki od szampanów ruszy po rządowe dopłaty, środki mogą skończyć się już po 2-3 miesiącach. Tym bardziej, że niektóre banki już umożliwiają składanie wniosków kredytowych z dopłatami w 2017 r., choć na decyzję kredytową trzeba poczekać do stycznia, do ponownego otwarcia przez BGK wrót do dopłat.

MdM ruszył z kopyta od września 2015 r., odkąd wnioski o dofinansowanie mogą składać osoby nabywające mieszkania z rynku wtórnego. Wcześniej program był otwarty wyłącznie dla nabywców nowych mieszkań. Dopłaty na lokale z rynku wtórnego stanowią teraz ok. 70 proc. wszystkich środków rozdysponowywanych w ramach Mieszkania dla Młodych.

Analitycy: Warto teraz rozejrzeć się za nieruchomością

 

- Prawdziwy problem mają za to ci, którzy z dopłatą chcieliby kupić mieszkanie używane. Tych od początku roku czeka po prostu wyścig z czasem. O ile przezornie nie będą szukać mieszkania jeszcze w bieżącym roku i nie podpiszą umowy przedwstępnej zakupu, czeka ich szał poszukiwań wraz z początkiem stycznia- komentuje Bartosz Turek, analityk Open Finance. - Warto więc zbadać swoją zdolność kredytową i rozejrzeć się za nieruchomością teraz, póki oferty dostępne są jeszcze na rynku. Z umową przedwstępną będzie wtedy można na spokojnie udać się do banków z początkiem stycznia rezerwując w ten sposób pieniądze na dopłatę – dodaje Turek.

Jednocześnie przypomina, że wciąż będzie możliwość rezerwowania dopłat na 2018 r. (to będzie ostatni raz funkcjonowania MdM). - To idealne rozwiązanie dla tych, którzy chcą kupić mieszkanie, którego budowa kończy się w roku 2018 czy pod koniec 2017 r. – mówi Turek.

Warto jednak pamiętać, że także na dopłaty na 2018 r. zapewne już wkrótce rozpocznie się polowanie, szczególnie gdy skończy się pula na 2017 r. Dla dopłat na 2018 r. będzie funkcjonowała ta sama zasada co dotychczas – połowę z łącznej puli 762 mln zł (czyli 381 mln zł) będzie można rozdysponować wcześniej, ale druga połowa będzie musiała zostać na 2018 r.

Kto może ubiegać się o dopłaty? Ile można dostać?

Program Mieszkanie dla Młodych dostępny jest zarówno dla singli, jak i małżeństw czy osób w nieformalnych związkach. Mogą z niego skorzystać osoby w wieku do 35 lat (dokładnie – najpóźniej w roku kalendarzowym, w którym skończyły 35 lat), choć ten warunek nie dotyczy rodziców z trójką (lub większą gromadką) dzieci. Zasadniczo dopłata przysługuje tylko na pierwsze w życiu mieszkanie na własność, choć ten warunek również nie obejmuje osób z trójką dzieci.

Ważna jest zdolność kredytowa mierzona przez bank - oczywiście dopłata z MdM ma właśnie za zadanie pomóc w osiągnięciu w oczach banku wiarygodności kredytowej. Niemniej nawet dopłata ze Skarbu Państwa może nie pomóc np. osobom ze złą historią kredytową.

Nabywane mieszkanie musi mieścić się w określonym limicie metrażu – to 75 m2 dla lokalu mieszkalnego i 100 m2 dla domu jednorodzinnego, lub o 10 m2 więcej dla rodziców przynajmniej trójki dzieci. Także cena 1 m2 nie może być wyższa od przyjętego limitu – różnego dla każdego miasta wojewódzkiego i gmin.

Wysokość dofinansowania zależy od liczby posiadanych dzieci – osoby bezdzietne mogą liczyć na 10-procentowe dopłaty, przy jednym dziecku dopłata rośnie do 15 proc., przy dwóch do 20 proc., przy trójce już do 30 proc. Są one traktowane jako wkład własny do kredytu. To o tyle dobra wiadomość, że od stycznia znów rośnie, z 15 proc. do 20 proc., minimalny wkład własny, jaki trzeba będzie wnieść zaciągając kredyt mieszkaniowy.

Czytaj więcej: Spadła sprzedaż hipotek. Od stycznia o kredyt będzie trudniej

Gdzie najłatwiej o dopłatę?

Jak wynika z analiz Open Finance, najtrudniej o dopłaty na używane mieszkania będzie w Rzeszowie czy Opolu. Warunki programu spełnia jedynie 2-4 proc. ofert. Kiepsko może być też w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu.

- Zupełnie inaczej jest w takich miastach jak Szczecin, Olsztyn, Łódź, Toruń czy Zielona Góra. W ich przypadku co piąte czy nawet co trzecie mieszkanie wystawione na sprzedaż kwalifikuje się do dopłat. W niekwestionowanej czołówce są Białystok, Bydgoszcz, Katowice, Kielce i Gorzów Wielkopolski. W nich to od 40 do bez mała 70 proc. sprzedawanych mieszkań z drugiej ręki to lokale, w przypadku których można się ubiegać o dopłatę do kredytu – komentuje Bartosz Turek.