Władze Gotlandii i gminy Karlshamn na południu kraju początkowo opowiadały się za umożliwieniem Gazpromowi korzystania ze swoich portów. Rosyjska firma chciała w nich składować rury do budowy gazociągu. Według różnych szacunków, Szwedzi mieli na tym zarobić od 25 do 60 a nawet 100 milionów koron, czyli do 10 milionów euro.
Pomysł jednak wzbudził obawy rządu. Ministrowie spraw zagranicznych i obrony spotkali się więc z przedstawicielami lokalnych władz i przekazali im, że zaszkodziłoby to interesom obronnym kraju. Po spotkaniu Gotlandia zmieniła zdanie i postanowiła, że odmówi Gazpromowi, to samo ma zrobić Karlshamn. Rząd w zamian jest gotowy wypłacić gminom rekompensatę za straconą możliwość zarobku.
Gotlandia to największa szwedzka wyspa, leży na południe od Sztokholmu. We wrześniu tego roku, w związku ze wzrostem aktywności militarnej Rosji na Bałtyku, rząd Szwecji zdecydował, że na wyspę wróci stała baza wojskowa - pierwszy raz od ponad dekady. Także port w Karlshamn znajduje się blisko strategicznej, głównej bazy marynarki wojennej Szwecji w Karlskronie.
Doradca Gazpromu w Szwecji powiedział, że jest "zdziwiony i zaskoczony" decyzją o odmowie wynajęcia portów – podaje PAP. Lars O. Groenstedt uważa też, że gazociąg uda się zakończyć w terminie, a zamiast szwedzki portów firma wynajmie dwa w Finlandii i jeden w Niemczech.
Łączący Rosję i Niemcy gazociąg Nord Stream 2 ma być uruchomiony na przełomie 2019 i 2020 roku. Dwie nowe nitki mają biec po dnie Bałtyku, równolegle do pierwszego gazociągu Nord Stream, który rozpoczął działanie w 2011 roku. Po zakończeniu nowej inwestycji możliwości przesyłowe Nord Stream wzrosną dwukrotnie.
Budowie gazociągu sprzeciwia się Ukraina, kraje bałtyckie i Polska, która podkreśla, że jeszcze bardziej uzależni on Europę od dostaw gazu z Rosji. Obecnie UE importuje stamtąd około jednej trzeciej potrzebnego gazu ziemnego. Przedstawiciele Gazpromu i sam prezydent Rosji Władimir Putin zapowiadają, że mimo sprzeciwu niektórych państw, projekt budowy Nord Stream 2 będzie realizowany.